#3adZR
Ostatnio po latach odezwała się do mnie matka, była miła, zainteresowana nagle moim życiem, jakby zupełnie zapomniała o wydarzeniu sprzed 10 lat. Chciała się nawet spotkać. Obawiałem się, ale ostatecznie do tego doszło. Przeprosiła mnie za tamte wydarzenia, powiedziała, że chce odnowić kontakt i żyć ze mną jak normalna rodzina. Z początku byłem bardzo szczęśliwy, zawsze brakowało mi rodziny. Naprawdę chciałem naprawić tę relację, jednak dość szybko okazało się, że oni mieli nieco inne zamiary. Wyszło na to, że po ledwie tygodniu normalnej relacji z rodziną, moja matka oznajmiła, że moja siostra ma niepełnosprawne dziecko, które wymaga bardzo drogiego leczenia i ja, jako ten bogaty członek rodziny, mam bez wahania to zasponsorować. Nie zdążyłem nawet za wiele powiedzieć, to była rozmowa telefoniczna, więc oznajmiłem tylko, że całe oszczędności jakie mam poszły na budowę nowego domu. Chciałem nawet dodać, że mogę tylko trochę wesprzeć finansowo, ale nie zdążyłem, bo po słowach o budowie domu matka rozłączyła się, krzycząc na końcu, że jestem niewdzięczny i skończę w piekle.
Później wszystko się wyjaśniło. Okazało się, że siostra podejrzała na Facebooku jak wygląda moje życie, że mam pieniądze, i powiedziała to rodzicom. Wtedy stwierdzili, że to idealny pomysł, aby pod pretekstem naprawy relacji wyciągnąć ode mnie kasę na leczenie tego dziecka. Wiem to, bo sama siostra odezwała się do mnie po telefonie od matki, ponownie pytając o pieniądze, a gdy odmówiłem z racji podejrzeń po zachowaniu mamy, sama mi to wyjaśniła, aby zadać mi większy ból świadomością, że nawet przez chwile nikt nie pomyślał o mnie na poważnie, a jedynie o moich pieniądzach.
Przyznam, że naprawdę mnie to zabolało. Potrzebowałem czasu, żeby pozbierać się psychicznie. Naprawdę uwierzyłem w tę poprawę relacji. Ostatecznie skończyło się tak, że nie dałem im ani grosza, zablokowałem na portalach i raz na zawsze uciąłem kontakt. Nadal wewnątrz jest mi po prostu przykro, że tacy ludzie są moją rodziną. Pogodziłem się już z tym, ale chyba zawsze w głębi będę czuć ten smutek i odrzucenie. I na koniec powiem, że domyślam się, że wiele osób potępi mnie, że nie dałem pieniędzy na leczenie dziecka, ale proszę, zastanówcie się najpierw, czy wy pomoglibyście ludziom, którzy tak was skrzywdzili.
Dobrze zrobiles, że nie pomogłeś. Są różne fundację wspierające chore dzieci, więc bez problemu mogą szukac pomocy gdzie indziej. Na Twoim miejscu również bym tego nie zrobiła. Co to tz rodzina, która wygnała Cię na bruk, a pozniej miala w dupie przez tyle lat i nagle gdy są w potrzebie jesteś im potrzebny tylko jako sponsor. Podziwiam Cię, że nie wygarnales im jakimi są gnojami.
Nie umiem uwierzyć w to wyznanie. Rozumiem, że życie może być schematyczne, ale jak dla mnie to inna wersja bajki o gnębionym dziecku, które nie zatrudnia oprawcy.
moj jeden adorator tez kupil w tym wieku mieszkanie. w Wawie, na Bialolece.
ojciec mial firme, mlody zalozyl swoja i weszli w jakis uklad podwykonawczy itp. i nastukal kasy, wsumie od pelnoletniosci, wiec ok 8 lat. jesli firma przynosilaby kilkaset tys obrotu rocznie, jest to mozliwe
koles, az ktorym sie ostatnio spotykalam w wieku lat 30 od kilku lat ma mieszkanie wlasnosciowe, zarabia 15+k
autor mogl tez skonczyc np. gastronomik, potem pare kursow, zdobyc doswiadczenie i ootworzyc cos ( moze z pomoca partnera?), nie wiecie tego
Ciekawe kiedy koleś miał się tego nauczyć, jeżeli w wieku 19 lat już pracował. Czyli nawet średniej nie skończył. Kiedy dorobił na kredyt, aby coś swojego otworzyć. Później duże zyski, aby kolejną restauracje otworzyć, lekarz chłopak, dobrze zarabiający, czyli na pewno po 30, po skończonych szkołach i kursach.
Drenzen, jeśli do zerówki szło się mając rocznikowo 6 lat to liceum kończy się mając rocznikowo 19. Ostatnią maturę pisałam dzień przed 19-tymi urodzinami.
Do reszty się nie odnoszę, bo w wieku 30 lat można mieć pieniądze, ale dziwnym trafem w takich historyjkach ma się je zawsze.
A ja w październiku idę na studia, a 19 urodziny mam za 4 miesiące :D
Sam nie wiem jak bym postąpił w takiej sytuacji. Fakt że zastanawiałeś się nad pomocą temu dziecku udowadnia że jesteś dobrym człowiekiem. A po tak podłej postawie rodziny oni nie powinni się dziwić że jej odmawiasz. Zresztą też nie ma pewności że te pieniądze faktycznie by poszły na leczenie dziecka.
Po co zadawać się z kimś, kto traktuję cię tylko jako bankomat.
Prosić o pomoc gejów, heh
Ja na pewno bym nie pomogła po takim czymś. Na tym dziecku prośby o pieniądze by się nie skończyły.
Z rodziną to dobrze tylko na zdj. Mojego ojca firmę rodzina zgłosiła do urzędu skarbowego bo za szybko się rozwijała, przez co mieliśmy kilku letnią kontrolę podczas której nie znaleźli żadnych nieprawidłowości.
Zaraz. Zaraz, zaraz.
Ja nie rozumiem dlaczego ktoś normalny miałby cię tępić za to, że nie pomogłeś.
Jakby nie było, to jest dla ciebie obce dziecko. Nie zrobiłeś go i słabo je znasz. Nie tylko nie masz obowiązku mu pomagać ale po tym jak potraktowała cię rodzina wręcz dziwnym by było, gdybyś to zrobił.
Po 1. możesz dać pieniądze anonimowo siostrze albo na inne potrzebujące dziecko. Gdybyś miał ochotę.
Po 2. uważaj żeby Cię kiedyś nie pozwali o alimenty. Idź do prawnika i dowiedz się jak się przed tym zabezpieczyć.
zrobicie sobie testament co zabezpieczycie sie na wazjem