#QeoL6
Wracałam do domu. Następnego dnia miałam grać w ogólnopolskim turnieju siatkówki plażowej. Miałam walczyć o złoty medal, wtedy najważniejszy dla mnie. Moja partnerka czekała na mnie na boisku, żeby wspólnie poćwiczyć, rozegrać jeszcze kilka ostatnich akcji.
Nie dojechałam. Pijany kierowca bez uprawnień wjechał we mnie. Karetka, szpital, blok operacyjny... Ledwo mnie odratowali. Rokowania? Nie będziesz chodzić. Pora zaprzyjaźnić się z wózkiem. Zero siatkówki czy też biegania. Szok, rozpacz i depresja.
Rok ciężkiej rehabilitacji, wyrzeczeń, bólu i łez. Po co? Po to, by dziś po raz pierwszy od tamtego dnia stanąć na podium i odebrać srebrny medal na ważnym i dużym turnieju siatkówki plażowej.
Wniosek. Walczcie o swoje marzenia, nawet wtedy, gdy wszystko jest przeciwko. Bo warto.
Zapytacie pewnie co z kierowcą? Ma to wszystko gdzieś, i ja też będę mieć, ale dopiero po rozprawie sądowej, gdy bardzo duże odszkodowanie wpłynie na moje konto.
Walcz walcz, kibicuje Ci!
W imieniu anonimowych kibicujemy ci wszyscy ;D
Łoł zaimponowałaś mi!!!
Mnie też ;)
Mnie też, chociaż ja nie mam takiej woli walki.
Dużo jest wypadków powodowanych przez pijanych kierowców... Zaczyna mnie to straszyć. Trzymaj się autorko!
Jeju gratuluje Ci takiej siły ✌
Może i się nie znam ale jeśli miałaś nie chodzić to wydaje mi się mało prawdopodobne że po roku rehabilitacji odzyskalas czucie w nogach i jeszcze zdobylas srebrny medal w siatkówce. Jesli sie mylę to przepraszam.
Może to był turniej (nie wiem, czy użyję dobrego słowa) paraolimpijski?
Wszystkie tego typu historie wyglądają tak samo, że to aż nieprawdopodobne.
Dokładnie Kalbi, najpierw autor ledwo zostaje odratowany, potem cudem wraca do normalnego życia. Nie mowie ze takie historie sie niezdarzaja, ale tu wyjątkowo na anonimowych to jest bardzo częste zjawisko. Kuzyn mojego taty jak miał wypadek gdzie miał nie chodzić to dzięki rehabilitacji zaczal sie poruszać po 5 latach i pracować normalnie po 10, a tu autorka dość szybko sie pozbierała jak na taka diagnozę
Bo się naogladają seriali gdzie pacjent po miesiącu jest sprawny i myślą, że tak w prawdziwym życiu jest.
Nie ogladaliscie Beara Gryllsa?! Złamał kręgosłup w 3 miejscach, jak skakał ze spadochronu. Rok minol i znowu skacze!
Wedlug was wyznania powinna pisac osoba, ktorej uratowac sie nie dalo? "Czesc, jestem X. Mialem wypadek i mnie nie uratowano."?
Odczepcie sie juz od autentycznosci wyznan.
Też tak myślę, same wypadki, boleści, depresje i happy endy.
Człowiek z depresją jako skończony optymista. Hmmm...
Ja akurat wierzę. Kiedyś znajomi mieli wypadek - 2 osoby w tragicznym stanie. Dziewczyna z pokiereszowaną miednicą oraz chłopak, który był "roślinką" i lekarze twierdzili, że już się nie obudzi. Po dwóch miesiącach dziewczyna dalej leżała przykuta do łóżka, a chłopak żył jak gdyby nic się nie wydarzyło (fizycznie). Co prawda miewa momentami zaniki pamięci, ale nie przeszkadza mu to w normalnym funkcjonowaniu :) dlatego każda taka historia powinna cieszyć.
Rok po takiej diagnozie, byłaś w stanie zagrać w siatkówkę? Nie wspominam o zdobyciu medalu, bo to kosmos totalny.
Lekarze bardzo często stawiają złe diagnozy. A pisanie że to kosmos to chamstwo. Słyszałam o wielu takich przypadkach, udowodnionych.Czesto robia o tym filmy dokumentalne.
Mega szacun!!
W Polsce nie dają duzych odszkodowań
Tak trzymać, kochana! <3
Podbudowałaś mnie na duchu, mam podobną sytuację prawie ;)
Opisz w wyznaniu jeśli chcesz :)