#QY10T

Miałam chłopaka przez 4 lata. Był moim pierwszym i jedynym partnerem i oddałam mu całe moje serce. Studiowaliśmy w jednym mieście i tam też się poznaliśmy. On był starszy i szybciej ukończył studia. Po trzech latach związku wyprowadził się na drugi koniec Polski, ponieważ znalazł tam fajną pracę. Ostatni rok moich studiów mieliśmy przeżyć w związku na odległość, po czym ja miałam się wprowadzić do niego i też poszukać pracy w tamtym mieście. Praktycznie wszystko było dogadane i został miesiąc do mojej obrony.
Rozmawialiśmy jak zwykle wieczorem na Skypie, szlifowaliśmy moje CV, żebym mogła jak najlepiej się zaprezentować. Nagle ni z tego, ni z owego mój chłopak wypala "Nie chcę, żebyś tu przyjeżdżała, przemyślałem sobie to wszystko i wiem, że to nie wypali". Początkowo wzięłam to za żart i mówię mu, żeby się przestał wygłupiać i nawet tak nie mówił. On na to odparł, że wcale nie żartował... Mój świat się w jednym momencie zawalił. Nie umiałam wydusić z siebie ani jednego słowa, więc się rozłączyłam, na co on tylko napisał: "Oddzwoń jak się już uspokoisz". W ogóle nie mogłam zrozumieć co się dzieje, dlaczego postanowił zerwać, ale nie byłam na tyle silna, żeby przejść przez tę rozmowę bez płaczu non stop. Postanowiłam, że zadzwonię do mojej przyjaciółki, żeby pomogła mi ochłonąć. Dzwonię do jednej, drugiej, trzeciej, żadna nie odbiera. Postanowiłam więc zadzwonić do mamy. Odebrała już po kilku sygnałach. Ja cała we łzach próbuję wydusić z siebie "Mamo, M mnie zostawił, nie wiem co teraz mam zrobić". W odpowiedzi dostałam tylko "No córcia wiedziałam, że to się tak skończy, nie mogę teraz gadać, malujemy z tatą sufit, oddzwonię później, pa". Nie oddzwoniła...a pierwsza z przyjaciółek napisała do mnie dopiero po kilku godzinach.

A teraz anonimowa część historii. W akcie desperacji po telefonie do mamy zadzwoniłam do kumpla, który do mnie zarywał ostatnimi czasy. Poszliśmy się upić do baru, a noc zakończyła się u niego w mieszkaniu. Czułam się wtedy okropnie samotna i potrzebowałam jakiejkolwiek bliskości. Nie jestem z tego dumna, ale pozwoliło mi to na następny dzień bez histerii porozmawiać z byłym.
Marian6660 Odpowiedz

A czy następnego dnia "były" powiedział Ci: "No wpadłaś w straszną histerię wczoraj, teraz mogę skończyć, nie ma sensu, żebyś ty przyjeżdżała, bo ja wracam. Ta praca wcale nie jest taka fajna. Ułożymy sobie życie gdzie indziej." Jeżeli nie, to wszystko OK. :)

Niob

Na początku pisze "miałam chłopaka", czyli pewnie już go nie. ;)

ChocolateLover Odpowiedz

Nie masz o co mieć do siebie pretensji. Nie byłaś w związku, zrobiłaś to czego potrzebowałaś. O ile ten chłopak nie poczuł się wykorzystany to nikomu nie zrobiłaś krzywdy, a sama poczułaś się lepiej.

Daishinkan

Czemu miałby się nie poczuć wykorzystany skoro ewidentnie był? Gdyby facet coś takiego napisał, zostałby praktycznie zwyzywany tutaj.

Kurde, Anonimowe, kiedy się tak wszystko zepsuło?

Duszyczka

@Daishinkan prawda!!!

ChocolateLover

Po sformułowaniu "do mnie zarywał" uznałam że nie chodzi o wielką miłość tylko właśnie przygodę na jedną czy kilka nocy. Miałam na myśli że jeśli oboje chcieli tylko przygodnego seksu (więc nie był wykorzystany tylko oboje dostali czego chcieli) to nie ma problemu.

HerbatkaMalinowaa

@ChocolateLover A ja jego zarywanie odebrałam jako chęć czegoś więcej. Ale nie wiadomo ile czasu od tego minęło, może potem mu przeszło i zgodził się na łóżkową przygodę.

W trakcie spotkania, po paru głębszych zwierzyłam się koledze dlaczego do niego zadzwoniłam. Na następny dzień poczuł się głupio, że trochę wykorzystał sytuację i stan w jakim byłam. Ja też go przeprosiłam za swoje zachowanie i oboje uznaliśmy, że to był jednak błąd. Niby dalej się kumplujemy, ale spotykamy się tylko w towarzystwie innych ludzi bo trochę jest niezręcznie sam na sam. Niesmak pozostał...

mamyczas Odpowiedz

To w końcu miał jakiś konkretny powód? Bo z wyznania wynika, że w końcu jednak z nim porozmawiałaś, ale nie ma konkretnej informacji tylko jest wzmianka, a 4 lata to jednak kawał czasu.

Nie wiem czy to dobry powód. Powiedział, że jestem fajną dziewczyną, ale on jednak się nie chce pakować w tak poważną relację. Po kilku dniach znowu do mnie napisał i prosił, żebyśmy do siebie jednak wrócili i spróbowali od nowa. Okazało się, że miał depresję i od jakiegoś czasu się leczył, i po prostu wtedy kiedy miał gorszy dzień postanowił ze mną zerwać, a potem żałował. Wróciliśmy do siebie, ale miałam do niego za duży żal, że nie miał do mnie zaufania, żeby powiedzieć mi o swoim stanie i jednak bardzo mnie zranił. Rozstaliśmy się po kilku miesiącach na dobre. Zrozumiał moją decyzję, z tego co wiem kontynuuje leczenie i ma się dobrze.

AmziToIzma

Czasem tak jest, że podczas długiej rozłąki, jedna ze stron dochodzi do wniosku, że lepiej mu/jej bez tej drugiej połówki. Nie musi tu chodzić o inną osobę czy coś, ale o sam fakt, że lepiej bez, dochodzi się np. do wniosku, że nie była to miłość, tylko przyzwyczajenie, które minęło, gdy obok nie było tej drugiej osoby. Moja dalsza znajoma była w związku osiem lat, byli zaręczeni, miał być ślub, facet wyjechał na kilka miesięcy za granicę do pracy i doszedł do do wniosku, że lepiej mu bez tej dziewczyny, że miłość nie była miłością, a właśnie przyzwyczajeniem i dostrzegł to dopiero podczas rozłąki.

bazienka Odpowiedz

pewnie znalazl sobie kogos na miejscu
dlatego zwiazku na odleglosc NIEEEEEEE
a "przyjaciolki"? w dupie mialabym takie rzyjaciolki jakby cos ode mnie chcieli
mamie tez bym powiedziala jak sie poczulam, zachowali sie wstretnie

Feniks06

Pewnie masz hemoroidy i grzybicę pochwy, którymi zarażasz przypadkowych partnerów.

"Okazało się, że miał depresję i od jakiegoś czasu się leczył, i po prostu wtedy kiedy miał gorszy dzień postanowił ze mną zerwać, a potem żałował."

Oooo czyli jednak wymyślanie rzeczy które "pewnie" się wydarzyły nie ma sensu.

LubieGruszeczki Odpowiedz

Ale było ruchanie z tym kumplem czy nie?

goliacik Odpowiedz

Ach...jakie to "kobiece" od razu topić troski w łóżku z nowym gościem. Niestety nie jesteś osamotniona w tego rodzaju terapiach .Klamka zapadła , happy endu brak.

goliacik

A i owszem @triste tylko dlaczego 15 min.po ? Kobiece,bo facet w takiej sytuacji poszedłby na wódkę.

Pepe

Teraz jest moda na kobiety wyzwolone, seks to przyjemność, korzystajmy z każdym i wszędzie, nie dotyczy to tylko kobiet, mężczyzn również. Dziwni mnie to że akt który powinien być dowodem miłości i bezgranicznego zaufania sprowadził się do "leczenia" z byłego partnera lub zwykłej zabawy. Dodam jeszcze że można korzystać z seksualności jak się chce moja tylko dziwi mnie to że ludzie dziwią się że mają opinię dziwkarza lub dziwki... I Ciekawi mnie czy jakby mężczyzna napisał to wyzwanie to opinie by były podobne? Czy to tylko kobiety mogą się puszczać bez krytyki?

Pepe

Rozumiem że masz identyczny stosunek do mężczyzn którzy zaliczają panienki na dyskotece czy wtedy jesteśmy gburami żerującymi na niewinności kobiet?

Oczywiście że jeśli kobieta czy mężczyzna sypia z kim popadnie jest łatwa/łatwy i koniec dyskusji. To co napisałeś/aś o seksie jest prawdą.

Rozumiem pójście na przód, ludzie stają się otwarci jednak oddawanie siebie, swojej intymności osobie z którą nie łączą nas relacje większe niż znajomość lub przypadkowa znajomość daje jasny sygnał - jestem łatwy, możesz mnie brać.

Dla zobrazowania dlaczego szczyt K2 jest przez wielu uznawany za "lepszy" niż ME? Bo jest trudniejszy, znacznie trudniejszy do zdobycia, tak samo jest z ludźmi, osoba która ma przebieg jak tir w oczach społeczeństwa jest traktowana jak jest.

Dlaczego wiele osób ukrywa lub zaniża ilość partnerów seksualnych przed obecnym partnerem lub znajomymi? Ponieważ nie jest to powód do dumy.
Wiele osób próbuje wybielić swoją osobę tłumacząc się tym że szukam siebie, chcę się poznać lub zabawić, ok to Twoja sprawa, jednak mówienie że puszczanie się na lewo i prawo nie jest puszczaniem tylko drogą do poznania siebie jest nietaktem.

Pepe

Jeżeli osoba idzie do łóżka z drugą osobą pod wpływem krótkotrwałego zafascynowania tą osobą to tak nazwę taką osobę łatwą/puszczalską.

Mogę nazywać tak takie osoby bo takie są, moje porównanie góry K2 i ME jasno to obrazuje, jeżeli rozmawiając z kobietą kilka godzin ona zaproponowała by mi pójście do łóżka uprawiać seks poczułbym się urażony, uważam że każda osoba która ma swoją godność poczułaby się identycznie.

Tutaj nie chodzi o to ile go znasz, tutaj chodzi że zaciągnięcie Cię do łóżka nie wymaga "pracy" nie muszę Cię zdobywać, starać się, wystarczy kilka godzin miłej rozmowy i to świadczy o tym jak łatwo można zdobyć Twoją intymność, rozumiesz do czego zmierzam, oczywiście napiszesz "ooo kłamca on się starał przez te kilka godzin" serio? Kilka godzin?

Pepe

Ja nie nazywam takich osób dziwkami bo dziwka pobiera za to pieniądze, używam słowa puszczalska bo ono najbardziej i najmocniej wyraża moją opinię o takich osobach, jednak jeśli jest to zbyt mocne słowo równie dobrze pasuje tu słowo łatwa lub łatwy.

Dodatkowo tutaj nie chodzi o sam seks, nazwiesz mnie że jestem przewrażliwiony jednak jak nazwiesz faceta który na jednej dyskotece całuje się z 5-6 dziewczynami wpychając im język do gardła? To daje jasny sygnał że oddaje on swoje ciało, swoją intymność w ramach często pijackiej zabawy.

Próbowanie wybielenia pójścia z kimś do łóżka po kilkugodzinnej rozmowie i później twierdzenie że jestem osobą o którą trzeba się mocno starać i zdobywać to jest kłamstwo i nazywanie takiej osoby łatwą lub puszczalską jest na miejscu.

Możecie odebrać to że ja jestem jakimś moralnym superbohaterem który zabrania komukolwiek uprawiania seksu z byle kim, to nie jest prawdą, mnie po prostu irytuje szukania usprawiedliwienia za swoje czyny zamiast bycia ze sobą szczerym, nie tylko w kwestii seksu lub innych intymnych aktów.

Odpowiadając na Twoje pytanie - jeśli po kilku godzinach rozmowy wykazałabyś chęci na uprawianie ze mną seksu to tak nazwałbym Cię kobietą którą łatwo zdobyć.

Pepe

"Czemu umiesz patrzeć tylko pod kątem zdobywania kobiet? Przecież są ludzie, którzy nie chcą związków, nie chcą zdobywać ani być zdobywani."

Dokładnie to chcę przekazać, jeśli nie chcą być zdobywani to spoko, tylko wtedy nie prawdą jest mówienie że nie są łatwi, bo łatwo ich zdobyć. No prościej tego nie da się wyjaśnić.

"Seks to nie jest akt włożenia penisa do pochwy" dokładnie tak, dlatego pójście do łóżka z kimś kogo zna się chwilkę sprowadza ten piękny akt z wyżyn do nizin.

Dokładnie rozumiem co chcesz przekazać i ja się z tym zgadzam, seks to jest bardzo złożony proces który właśnie zaczyna się od dotyku pocałunku, jest to również akt zaufania, bo nie wyobrażam sobie rozebrać i pozwolić dotykać się osobie której nie ufam, jeśli jest ktoś na tyle odważny to nic tylko pogratulować. Nie obrażam, ja tylko oceniam, jeśli ktoś jest łatwy to takie słowo nie powinno go obrazić :)

Pepe

Widzisz i tutaj przyznaje Ci rację, każdy to odczuwa inaczej.
Czy uznałbym Cię za łatwą? Gdyby chodziło o mnie to tak, uznałbym że jesteś osobą którą mogę zdobyć w dość łatwy sposób. Jeśli Ty byś uznała że Twoje zachowanie jest w granicy Twojej moralności to ok, nie ma problemu.

Napisałem tego posta chyba wyłącznie aby rozpocząć ciekawą dyskusję za co dziękuję.

No i w sumie nadal nie otrzymałem od nikogo odpowiedzi jakby sytuacja wyglądała gdyby autorem tego wyznania był mężczyzna :)

Pozdrawiam

Dodaj anonimowe wyznanie