#QNzNr
Odpowiedziałem, że nie.
Wiecie czemu? Miałem serdecznie dość tego durnego systemu edukacji, kiedy sam chodziłem do szkoły. I nie chciałbym, żeby jacyś uczniowie mieli problemy przez to, że jakiś kretyn lepiej od autora wie co ten miał na myśli i tworzy durny klucz odpowiedzi, mający się nijak do rzeczywistości. Analizowanie dzieł ze zbyt dużą drobiazgowością odbiera im całą magię i często prowadzi do błędnych wniosków. Większość klasyków omawianych w szkole złapałoby się za głowę, widząc, co poloniści robią z ich utworami.
Usunęli cały P.S.? Wyznanie było o wiele dłuższe i wcześniej autor się tłumaczył, że on wcale nie musi znać zasad polskiego "bo nie" i ma od tego ludzi
Fajny nick xd
Dzięki
Ja też pamiętam, że to wyznanie było dłuższe. Ale ta druga część mocno je psuła, lepiej jest tak jak jest.
Gdyby zmienić coś w systemie nie wiedzielibysmy, że Słowacki wielkim poetą był.
Kiedy mnie on nie zachwyca...
Kto czytał ten trąba
Tylko Mickiewicz
Wieszczem był!
Wielka poezja, będąc wielką i będąc poezją, nie może nie zachwycać nas, a więc zachwyca.
Jako typowa humanistka, poniekad sie z toba zgodze. Jednak np w takim liceum w lekturach chodzi glownie o poznanie danej epoki czy nawet doslownie "mody" (w literaturze/sztuce) jaka panowala w owym czasie. Wszelkie dziela sa bardzo dokladnie omawiane i mozna wrecz stwierdzic, ze nadinterpretowane, ale zamysl jest wlasnie taki, aby jak najwiecej wyciagnac z nich informacji historycznych oraz poznac typowe zabiegi jakich uzywalo sie w liteaturze. Np "Dziadow" nie czytamy w celu doznania wszelakich uniesien, poniesieniu sie fantazji czy rozwinieciu kreatywnosci, a jedynie po to, by wiedzieć jak wyglądało życie w tamtym czasie, poznać obyczaje ludowe czy zapoznać sie z problematyka pojawiających się tam wydarzeń historycznych. Stąd te wszelkie pisanie pod klucz. Dlatego na pytanie np "O co chodziło w wielkiej improwizacji?" nie opisujesz swoich odczuc i interpretacji utworu, tylko masz podac suchy fakt i kontynuujesz opis na podstawie wydarzeń historycznych. Smutne, ale cóż poradzić. Mnie też to boli, bo dla mnie literatura to znacznie więcej niż suche fakty I klucze. Btw - mimo twojego wytlumaczenia, ciezko mi uwierzyc, ze jakis pasjonat literatury nie umie poprawnie pisac.
No ale wiesz prawie nikogo nie obchodzi jaki był wtedy styl, byl to byl. Jeżeli ktoś chce go poznać nich zrobi to na własną rękę. Tak samo jest z historią, powinno się tam omawiać np. Najważniejsze bitwy i posunięcia wojskami (jeżeli takie informacje sie zachowaly) i przy okazji można dodać do tego władcę, kolejną ciekawą rzecza byloby omawianie systemu zbierania pieniedzy kiedys a dzis, kto kiedy zrobil blad i co mozna bylo zrobic lepiej. Aktualnie ksiazki do histori sa pelne niepotrzbnych informacji.
Ps. Przeprasza za brak polskich znakow w niektorych slowach.
@EzioAuditoreFirenze Ja nie twierdze, ze obecne programy nauczania sa dobre. Wrecz przeciwnie.
Takim kluczem to można wszystko zanegować. Kogo obchodzi jak rozwiązać równanie. Można to można. Kogo obchodzi dlaczego niebo jest niebieskie? Jest to jest. Po co wiedzieć jak powstawały gatunki zwierząt czy ukształtowanie terenu na którym żyjesz. Powstało to powstało. Szkoła powinna przekazać Ci wiedzę o świecie. I nie tylko niezbędną do codziennego funkcjonowania ale inspirować Cię pomysłami natury, ludzi innych epok, pokazywać ciekawe mechanizmy.
Styl danej epoki wynikał z jej filozofii, to jest część naszej kultury i tożsamości. Zdecydowanie warto tą wiedzę mieć, społeczeństwo bez znajomości swojej kultury jest społeczeństwem, które w końcu zaginie. A sposób, w jaki proponujesz uczyć historii jest już w ogóle karygodny. Historii powinno się uczyć na zasadzie przyczyna - skutek a nie kilka najważniejszych bitew + władca.
@AnonimowyGlos W pelni sie zgadzam. Z drugiej strony nie podoba mi się sposób nauczania. Wbijanie do głowy dużych ilości suchej wiedzy, skutkuje tym, że ona bardzo szybko z niej ucieka. I owszem, gdy ktoś jest ambitny i chce wiedzieć, to wiedzę zatrzyma, ale to akurat nie zadziala na kazda dziedzine wiedzy, ktorej w szkołach się naucza. Mi się na przyklad bardzo podoba pomysł z USA, mianowicie dobieranie sobie przedmiotów wedle zainteresowan danej jednostki. Oszczedziloby to marnowania czasu na wkuwanie niepotrzebnych informacji, które po sprawdzianie się oczywiscie zapomina. Z liceum mam właśnie takie wspomnienia, interesowało mnie mnóstwo rzeczy, ale nie miałam możliwości ich uczenia się ani nie miałam na to czasu, przez nadmiar niepotrzebnych informacji, których trzeba było się uczyć. Niepotrzebnych, bo wiedza typu "wladze w starożytnym Rzymie sprawowały takie i takie osoby" jest mało wartościowa.
Ja także nie jestem fanką obecnego systemu, tak jak Ty uważam że część metod jest nieskuteczna a jeśli jeszcze nauczyciel jest słaby to uczniowi tylko dzieje się krzywda. Jednak moje zastrzeżenia dotyczą tylko metod a nie zakresu nauczania. Myślę, że do pewnego momentu powinno się uczyć wszystkiego, dopiero po przekazaniu jakiejś wiedzy z każdej dziedziny ma sens wybieranie przedmiotów (de facto w Polsce tak chyba to miało działać: że dopiero w technikum kierunkowym bądź na studiach jeśli wybrało się liceum ogólnokształcące wybieramy dziedziny zainteresowania ale wykonane jest to tragicznie i w rzeczywistości to jakaś proteza). Często śmiejemy się z Amerykanów że nie wiedzą czy Europa to kraj czy kontynent ale kto wie, może taka osoba jest super wyspecjalizowana w np matematyce - tylko nie ma tej elementarnej wiedzy z każdej dziedziny. A ta wiedza jest przydatna nawet w tej naszej wąskiej dziedzinie. Na moich studiach na pierwszych latach usłyszałam na wykładzie bardzo mądre słowa : wykorzystujcie wiedzę z innych dziedzin, genialne pomysły nie biorą się z hermetycznych środowisk ale przychodzą z zewnątrz. Tylko o tym zewnętrzu trzeba wiedzieć, a więc mieć wiedzę ogólną. Poza tym wykształcenie ogólne sprawia że życie jest kolorowe! Niech taki hermetyczny matematyk wyjedzie na wakacje, jeśli od dzieciaka uczył się tylko matematyki nawet nie będzie wiedział jakie ma możliwości w innym kraju, co warto zwiedzić - bo np przechodził tędy Cezar i zostawił fajny ślad kulturowy albo że będzie tu super natura bo np jest tu strefa rozchodzących się płyt tektonicznych.
Podsumowując chyba zgadzamy się co do obecnych, wątpliwych metod nauczania ale mamy różne wizje dobrze działającego systemu edukacji.
Podobnie jak mi trudno uwierzyć, że “typowa humanistka” i, jak mniemam, miłośniczka języka nie może się postarać i pisać z użyciem znaków diakrytycznych (nie wiem czy mieszkasz za granicą, ale nawet to nie jest wytłumaczeniem – ja mieszkam w Szkocji, nie mam polskiej klawiatury zaintalowanej, bo w pracy nie mogę, ale poprzypisywałem sobie skróty klawiszowe w Wordzie i jakoś daję radę).
Zwrot “polska klawiatura” to był skrót myślowy. Poza tym, nie da się włączyć/zainstalować dodatkowego języka w systemie bez uprawnień administratora (np. w pracowym komputerze), więc nie zawsze to ignorancja czy brak umiejętności… Ale jak już wczesniej pisałem, są sposoby na obejście tych ograniczeń – ja piszę w Wordzie, w którym stworzyłem sobie skróty klawiszowe do znaków diakrytycznych i potem kopiuję komentarze.
Z jednej strony masz sto jeden procent racji, a z drugiej... Czasem dzięki fragmentów tekstów z podręcznika można poznać naprawdę świetne książki
Pamiętam, że tak odkryłam Wiedźmina w podstawówce :)
Po pierwsze zgadzam się z komentarzami, że kluczu w języku polskim już nie ma, jeśli chodzi o interpretacje tekstów. A po drugie Szymborska już zastrzegła, że jej twórczość ma się nie pojawiać na maturze, bo nie chce by uczniowie ją źle kojarzyli z maturą:D
Szczera prawda a przedemna Jeszce technikum :/
Wszyscy pierdolicie jak potłuczeni. Ten wasz cały legendarny, mistyczny klucz, na który zrzucacie wine za to, że nie umiecie czytać ze zrozumieniem NIE ISTNIEJE. Nie ma juz od dawna czegoś takiego jak klucz, a kiedy odpowiada sie, co autor miał na myśli, to odpowiada się na podstawie tego, co napisał. Interpretacja nigdy nie jest dowolna, interpretacja musi miec sens i zgadzać się z tekstem.
Zgadzam się. Nigdy nie miałam problemu z "wpasowaniem się w klucz", bo klucz nie istnieje. Wystarczy trochę myśleć. No ale minusy lecą, bo łatwiej winić jakiś mityczny klucz niż siebie :)
Chyba dawno nie pisaliscie matury... Pisalam rozszerzoną z języka polskiego i przez cały rok przygotowywałam się do niej nie poprzez pisanie analiz, ale przez pisanie klucza właśnie. To był pomysł mojej polonistki i okazalo sie, ze wyprało mi to na tyle mózg z kreatywności, że dostałam 90%. Dla mnie wielki sukces, dla systemu edukacji brawa za rozwijanie logicznego myślenia i wrażliwości na sztukę.
W sumie to jest racja. System szkolnictwa jest do niczego. Popieram czytanie jak największej liczby książek na polskim zamiast wbijania uczniom do głowy durnych epok literackich i nadmiaru ortografii? Po cholerę nam rz i ż, u i ó, ch i h ? Kto to wymyślił i na co? We wszystkich innych językach na świecie takich durnot nie ma. A każda epoka literacka jest przeciwieństwem poprzedniej. Epoki są na zmianę..... Naprzód ludzie wierzą w Boga, zjawiska nadprzyrodzone i romantyczne przygody, w kolejnej epoce nie wierzą w nic, tylko w rozum i są do bólu racjonalni.... Właściwie to były tylko dwie epoki następujące po sobie niezmiennie. I osoby wyznające każdą epokę wierzyli, że poprzednia była dzika i okropna, a ta ich będzie wieczna.
Zacznijmy od tego, że ludzie żyjący w poszczególnych epokach, nie myśleli że ich epoka będzie wieczna, bo zwyczajnie nie wiedzieli, że w danej epoce żyją (a niektórzy nawet nie wiedzieli, że istnieje coś takiego jak epoka). Po drugie nawet my nie wiemy w jakiej epoce żyjemy, bo zostanie ona nazwana dopiero jak się zakończy, a to raczej nie nastąpi za naszego życia. Co do ,,durnot'' w postaci ,,rz'' czy ,,ó'', to wygląda na to że nie znasz dużej ilości języków, bo praktycznie co drugi ma jakieś niepotrzebne ,,durnoty'', a nie wyjątkowo tylko nasz język.
Jestem też bardzo ciekawa co miałeś na myśli pisząc ,,osoby wyznające każdą epokę''. W jaki sposób ,,wyznawały'' ową epokę? I ponownie, niby w jaki sposób miały to robić skoro nawet nie wiedziały, że w danej epoce żyją?
Występowanie ,,durnot" w innych językach to twój argument na to, że w polskim również muszą być?
Ludzie oświecenia wiedzieli, że żyją w oświeceniu, uważali się za "oświeconych", lepszych od tych co byli przed nimi. Poeci romantyzmu również wiedzieli w jakim stylu i epoce tworzą. Co do języków to większość z ich ma proste zasady, polski jest jednym z najtrudniejszych na świecie. W hiszpańskim, angielskim, francuskim czy włoskim są głównie różnice w pisowni i wymowie i tyle. Ale idzie je łatwo ogarnąć. W łacinie trochę gorzej, bo jest masa wersji każdego wyrazu i deklinacja i koniugacja są okropne,ale trudno. A polski nie dość, że ma okropną wymowę i ortografię to jeszcze masę wyjątków..... Na przykład ó absolutnie nie może być na początku wyrazu jednak są wyjątki...ówdzie, ósmy itp... uje się nie kreskuje, przed w jest ó, po spółgłoskach zazwyczaj jest rz no bo wyjątki typu Pszczyna, pszczoła, zawsze, wszystko. Chore to jest i tyle.
DarkPsychopath Dalej nie odpowiedziałeś na resztę moich pytań dotyczących twojego komentarza czyżbyś nie potrafił na nie sensownie odpowiedzieć?
,,Ludzie oświecenia wiedzieli, że żyją w oświeceniu, uważali się za "oświeconych", lepszych od tych co byli przed nimi.''- no większego idiotyzmu to dawno nie słyszałam. Epoka oświecenia zostało nazwana dawno po tym jak każdy z ,,oświeconych'' już dawno nie żył i bynajmniej to nie oni nazwali tak ową epokę (mogli jednakże mieć pewien wpływ na jej nazwę przez swoją twórczość), choćby i dlatego że nie mieli pojęcia, iż żyją w osobnej epoce, ani że była jakakolwiek inna epoka przed nimi.
Język polski nie plasuje się nawet w pierwszej piątce najtrudniejszych języków na świecie, jest masa innych trudniejszych. Co do łaciny, to widać że albo nigdy się jej nie uczyłeś, albo niezbyt uważałeś. Jeśli chodzi o samą strukturę łaciny to jest ona dość prosta, co do gramatyki to tak naprawdę jeśli umie się czasy, to nauka deklinacji i koniugacji idzie o wiele prościej, bo końcówki się powtarzają. ,,W łacinie jest masa wersji jednego wyrazu''- no to dosyć oczywiste, w polskim także nie ma tylko jednej wersji słowa, jest ich nawet i kilkanaście,bo inny czas, osoba itp.
Ponadto gdybyś poświęcał tyle samo czasu na naukę polskiego co na narzekanie na jego trudność, to może jakość twoich komentarzy byłaby lepsza.
Jak Ci nie odpowiada Twój język ojczysty, to używaj języka obcego.