#QMVjf

Lata temu robiłem jakiś bzdurny kurs, kaprys ówczesnej szefowej. Kurs był w Starachowicach, jakieś 70 km od domu. Wymagało to jazdy ileś tam razy przez kilka tygodni. Jeździłem wtedy autem „sportowym” dla biedaków, o niejasnej przeszłości, w którym nie wszystko działało jak powinno. Sama marka OK, ale ten konkretny egzemplarz pozostawiał trochę do życzenia. Chyba służył do zrywania asfaltu jakiemuś warszawiakowi, sądząc po rejestracji, w każdym razie nie był to dobry zakup.

Był jesienny, dżdżysty dzień. Mimo że nie jechałem wcale szybko, na jednym z zakrętów wyleciałem z drogi. Złożyły się na to mokra nawierzchnia, parametry auta i przyznaję, niewielki. acz dość szybki ruch kierownicą, bo nieopatrznie przekroczyłem nieco kołem linię środkową i chciałem wrócić na swój pas. Sekundę później zobaczyłem, jak wysokie trawy i krzewy obijają przednią szybę samochodu, który zleciał z niewielkiego mostka nieco w dół, finalnie uderzając bokiem w drzewo. Drzwi nie chciały się otworzyć, więc wyszedłem przez rozbitą boczną szybę. Nic mi się nie stało, poza nadszarpniętym więzadłem w kolanie i nieco sztywnym karkiem. O ile kark bardzo szybko doszedł do siebie, to kolano odzywało się jeszcze długie miesiące po wypadku, ale przy chodzeniu nie przeszkadzało, w treningach również nie. Ból odczuwałem tylko przy teście oporowym w jednym kierunku. Samochód do kasacji, ja bez większego szwanku.

Nie powiedziałem nikomu, że po drodze jakaś kobieta machała „na stopa”. Zazwyczaj biorę kogoś jak macha, bo sam kiedyś też machałem i wiem jak to jest z tej drugiej strony. Kiedy się zatrzymałem, jednak odmówiła. Może nie chciała jechać z mężczyzną, a może miała jakieś przeczucie. Odjeżdżając widziałem, jak macha dalej. Potem wielokrotnie myślałem, że albo miała szczęście, albo dobrą intuicję. Kierowca trzyma kierownicę, jest to jakaś stabilizacja. Pasażer ma z tego względu nieco gorzej.

To było niemal 14 lat temu. Nie miałem z tego powodu traumy, na drugi dzień wsiadłem za kierownicę innego samochodu i normalnie pojechałem do pracy. W momencie wypadku kilka scen z życia przeleciało mi przed oczami, po wszystkim postanowiłem sobie, że życie jest za krótkie, by tracić je na rzeczy nieistotne oraz że warto robić tylko to, co jest ważne i spełniać marzenia. Oczywiście postanowienia sobie, życie sobie, ale to już zupełnie inne historie.
Xanx Odpowiedz

Jeśli auto wyglądało na nie sprawne To też bym do niego nie wsiadł

Urnbriel

Żeby mogło wyglądać na niesprawne w czasie jazdy i to dla kobiety, to by musiały części po drodze odpadać, a tak raczej nie było?

Cystof

Bo co? Bo jak kobieta to nie może rozpoznać starego rzęcha?

Urnbriel

Kobiety raczej radzą sobie lepiej na tylnym siedzeniu, i dobrze operują "drążkiem", przynajmniej te moje. O samochodach wiedzą tylko tyle, jak otworzyc drzwi i odpalić motor, kiedy wszystko działa. Chyba że żądasz parytetów, ale kto zabrania kobietom zostać mechanikiem albo lakiernikiem?

Cystof

Koszmarnie generalizujesz, no ale co ja się spodziewałem po kimś kto przy rozmowie i samochodach musi wcisnąć aluzje o swoim penisie...

AleksanderV Odpowiedz

Czyżby Opel Calibra? Nie dziwię się, że nie wsiadła.

Dodaj anonimowe wyznanie