#QKPDB

Na początku roku straciłam bliską mi osobę. Nie potrafiłam poradzić sobie ze stratą, całymi dniami siedziałam na kanapie wgapiając się w przestrzeń. Pod koniec kwietnia koleżanki zaprosiły mnie do kina. Zgodziłam się, chociaż wcale nie miałam na to ochoty. Wychodząc z domu przewróciłam i rozdarłam sukienkę. Uciekł mi przez to autobus, więc musiałam wydać niemałą ilość pieniędzy na taksówkę, żeby nie spóźnić się na film. Idąc do kina postanowiłam poprawić sobie humor kupując kwiaty. Gdy weszłam, koleżanek jeszcze nie było. Okazało się, że wszystkie trzy będą spóźnione. Kupiłam bilety i uświadomiłam sobie, że podczas seansu kwiaty będą mi przeszkadzać. Zapytałam pierwszą napotkaną osobę z obsługi, czy może je gdzieś dla mnie przechować. Dziewczyna okazała się niezwykle uprzejma, wyjaśniła komu je zostawić i gdzie potem odebrać (sama nie mogła ich wziąć, ponieważ sprawdzała bilety). Jej koleżanka nie była tak miła, z niekrytą irytacją wzięła kwiaty i oznajmiła, że wychodzi z pracy, więc nie wie, co się z nimi potem stanie.

Wróciłam do holu głównego, żeby poczekać na koleżanki. Bileterka zaoferowała, że wpuści mnie na film, a bilety dla koleżanek przekaże im, gdy się pojawią, ale postanowiłam na nie zaczekać. Kolejne dwadzieścia minut spędziłam rozmawiając z nią. Mimo młodego wieku wydawała się niezwykle inteligenta, poleciła mi kilka filmów na przyszłość, opowiedziała parę zabawnych anegdotek. Potem pojawiły się koleżanki i udałyśmy się do odpowiedniej sali.

Wychodząc, poszłam odebrać kwiaty. Okazało się, że bileterka włożyła je do wody, żeby nie zwiędły. Niby drobny gest, ale niesamowicie mnie rozczulił. Potem nie wiedzieć czemu zwierzyłam się jej z tego, co mnie od dłuższego czasu męczy, choć nie jestem specjalnie wylewna. Bileterka uścisnęła moją dłoń i powiedziała: "Nic nie trwa wiecznie. Ból też kiedyś się skończy, a wtedy dostrzeże pani, że nawet cierpienie ma sens".

Czemu o tym piszę? Otóż na kilka dni przed tym wyjściem postanowiłam, że nie chcę już dłużej żyć. Wyjście z koleżankami miało być formą pożegnania z nimi, a bezinteresowny gest całkowicie obcej osoby sprawił, że postanowiłam spróbować dać życiu szansę. Tak więc, jeśli to czytasz bileterko, chcę Ci powiedzieć, że mnie uratowałaś. Dziękuję.
Ginka Odpowiedz

Czasem najmniejsze gest jest najważniejszy. Życzę ci siły, odwagi i zdrowia. Obyś spotykała takich ludzi częściej

tramwajowe Odpowiedz

Wyobraziłem sobie, że umierasz, a te koleżanki Cię wspominają: była taka wesoła, nic nie wskazywało żeby coś było u niej źle.
Dlatego właśnie obcy mogą pomóc, bo przed bliskimi się udaje.

PtrcDz159 Odpowiedz

Gdy zaczęłam czytać tę historię, miałam wrażenie, że gdzieś już to słyszałam. W połowie byłam już pewna. Obecnie czytam to po raz piąty i wciąż mam łzy w oczach. Nie wiem, co powinnam napisać, tak samo jak wtedy nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Może zacznę od tego, że pamiętam ten dzień, tłumy ludzi, Panią, żółte kwiaty, to jaka była Pani przygnębiona... Cieszę się, że znalazłam najprawdopodobniej jedyny wazon w całym kinie, że postanowiła się Pani ze mną podzielić tym, co Panią męczyło i że nie zrobiła sobie Pani krzywdy. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze się spotkamy i powie mi Pani, czy filmy się spodobały. A tymczasem życzę Pani szczęścia i siły.

Miałam nadzieję, że to Pani przeczyta. Byłam potem jeszcze kilka razy w kinie, ale nie spotkałam Pani. A co do filmów, to nie obejrzałam jeszcze wszystkich, ale te które dotychczas widziałam były świetne.

crimsoneye Odpowiedz

Czasem mnie przeraża to ilu ludzi cierpi obok i potrzebują takiego ciepłego gestu, a w zamian dostają chłód i nieuprzejmość, co popycha ich do najgorszego. Dlatego staram się być uprzejma dla każdej osoby i z reguły otrzymuję to w zamian.

Fjorgyn Odpowiedz

Myślałam że będziecie razem.
Za dużo anonimowych :/

Suomen

Tak, za dużo. Wszystko się musi kończyć związkiem? Nawet rozmowa dwóch kobiet?

ProstowOczy Odpowiedz

tak, czasem drobne gesty są ważne, plus też dla koleżanek, że wyciągnęły Cię z domu. Nic nie dzieje się bez przyczyny, może ta bliska Ci osoba chce, byś dalej żyła i miała siłę, więc wpłynęła jakoś na przebieg wydarzeń tego dnia. Wierzę, że mogło tak być. A co do bólu - to naprawdę kiedyś się skończy, trzeba tylko czasu, a wtedy tę bliską osobę będziesz wspominać już ze spokojem i w myślach będą się pojawiać się same dobre chwile przywołujące uśmiech na twarzy. A Ty będziesz dużo silniejsza przez to doświadczenie, zwłaszcza, że ktoś będzie nad Tobą czuwać, już czuwa.

Mewson Odpowiedz

Jak widzę że znów ktoś miał myśli samobójcze to aż mnie szczypie normalnie

jestemminusem Odpowiedz

ciekawa forma "samoobrony" mózgu przed samobójstwem: z byle czego zrobił powód do życia

HoustonNaZadupiu

To popieprzona logika mozgu, w takim razie. Wymyslic, ze sie czlowiek ma zabic, a potem sie bronic przed tym. To jakby jedno zaprzecza drugiemu 🤔

CzteryPory Odpowiedz

To ja, bileterka..
Nie ma sprawy, nie ty pierwsza, nie ostatnia..
To pokolenie jest miękkie jak fujara księdza w domu spokojnej starości..
Myślą że samobój to jedyne wyjście. A ja wam życzę żeby wam się nie powiodło, i resztę życia żebyście spędzili jako warzywa.
Samoluby jebane.

Dodaj anonimowe wyznanie