#QJNt4

Będąc dzieckiem, byłem prześladowany przez swoich rówieśników.
Byłem zwykłym, nie wyróżniającym się dzieckiem. Do jedenastego lub dwunastego roku życia miałem dużo kolegów. W tym wieku zaczęło się przechwalanie przez moich kolegów co kto ma fajnego, jakie nowinki rodzice im kupili, nowe ciuchy albo nawet ile kieszonkowego dostają. Ja się nie mogłem pochwalić niczym, ponieważ pochodzę z biednej rodziny. Nie z patologicznej, tylko z biednej rodziny. Nikt u mnie w domu nie pił alkoholu ani nie palił papierosów. Byliśmy biedni, ponieważ los się tak dla nas ułożył i niestety mimo wielu starań moich rodziców ciężko było to zmienić.

Wracając do tematu - ja nie mogłem się pochwalić niczym, ponieważ nie miałem żadnych nowych rzeczy, ciuchy po starszych kuzynach albo z ciucholandu (niewielu zrozumie, ale zawsze bardzo się cieszyłem, jak miałem "nowy" ciuch z lumpeksu). Koledzy szybko się zorientowali, że nie mam czym imponować i się zaczęło. Najpierw powoli przestawali się ze mną zadawać. Przestali po mnie przychodzić, żeby wyjść na dwór, jak ja po nich szedłem, to nie mieli czasu. Było mi smutno, ale myślałem wtedy, że faktycznie nie mają czasu. Potem, jak stali grupą, ja podchodziłem, to się rozchodzili. Następnie jak już nie miałem z kim, to sam kopałem sobie piłkę na boisku, to przychodzili i mnie wyganiali. Były docinki i obelgi różnego rodzaju (niektóre bardzo celne i bolesne). Nigdy nikomu się nie żaliłem, nie skarżyłem na nikogo, jakoś czułem, że nic mi to nie da, a może być tylko gorzej. Płakałem, jak byłem sam w domu, żeby nikt nie widział. Pierwszy raz i zapewne ostatni o tym piszę.

Piszę, ponieważ mimo upływu lat te zdarzenia z dzieciństwa mają wpływ na moją teraźniejszość. Ciężko jest mi się otworzyć na ludzi. Co prawda nie mam problemu w nawiązywaniu konwersacji w cztery oczy czy w małej grupie (trzyosobowej, maks czteroosobowej), natomiast w większych grupach ludzi zamykam się kompletnie i potrafię się godzinami nie odezwać. Tylko i wyłącznie dlatego, że się boję, że powiem coś nie tak i zostanę wyśmiany, że będzie mi to później wytykane itd.
Niestety nie wiem, co to pewność siebie.
Nie będzie tutaj jakiegoś zakończenia w stylu, że karma ich dopadła i spadły na nich wszystkie plagi egipskie. Koniec końców wyrośli oni na porządnych ludzi i naprawdę życzę im jak najlepiej.
tomozebycproblem Odpowiedz

Ludzie bywają okropni. Pamiętam jak byłam w podstawówce i w klasie była koleżanka Paulina, której tak naprawdę nikt nie lubił. Ja jej nie dokuczałam ale nie reagowałam, tak jak prawie wszyscy w klasie. Teraz jak o tym myślę to jest mi przykro, gdy myślę jak musiało być jej ciężko. Straszne, że dzieci nie widzą jaką krzywdę robią innym. Paulina pochodziła z biednego domu na wsi, często śmierdziało od niej krowami - taki wiejski zapach po prostu. Też nie miała nowych ubrań, zawsze się wszystkiego bała, chodziła zgarbiona. Czasem jak o tym myślę to mi głupio, że to przez nas była taka zamknięta w sobie. Podstawówka musiała być dla niej traumatyczna.

emalia777 Odpowiedz

Znam tę sytuację, swego czasu moja mama, która sama mnie wychowywała, przestała kupować sobie potrzebne rzeczy, bo wolała wydać pieniądze na moje potrzeby, bo nie chciała dopuścić do wyśmiewania mnie, niskiej samooceny i braku przyjaciół. Pech chciał, że mimo wszystko dzieciaki i tak mnie wyśmiewały, bo miałam tylko mamę, nie miałyśmy samochodu, parę razy widziano mnie w lumpeksie, albo mama kupowała mi nowe markowe buty raz w roku, a nie raz na kwartał jak rodzice innych. Jestem wdzięczna mamie za to, jak się starała i że mimo wszystko nie stałam się totalnym wyrzutkiem. Jednocześnie jestem bardzo niepewna siebie, mam niską samoocenę, bo mimo wszystko nie byłam taka jak wszyscy.

MalagaiKasztanki Odpowiedz

Współczuję ci autorze, może powinieneś wybrać się do psychologa? Spróbować nie zaszkodzi, a sam zdecydujesz czy jest to wartę zachodu czy nie. Swoją drogą to przykre jak niektóre dzieci się zachowują. Jestem w szkole średniej i mogę powiedzieć - na szczęście - że większość osób jakie znam, nie zależnie od majątku rodziców kupuje ubrania w ciuchlandach częściej lub rzadziej. I jest to wręcz powód do dumy, że człowiek znalazł coś ładnego i w miarę dobrym stanie za grosze, jeśli się uda. To już co prawda inna kwestia, ale ostatnio jest "moda" na rzeczy z odzysku, czy raczej większa świadomość ludzi w tym temacie. Mam ogromną nadzieję, że uda Ci się zwalczyć ten lęk prędzej czy później! Jest to napewno bardzo trudne, ale z czyjąś pomocą - choćby specjalisty czy terapi - będziesz w stanie normalnie funkcjonować bez strachu. Pozdrawiam cię autorze i życzę dużo siły!

FoxyLadie Odpowiedz

"niewielu zrozumie, ale zawsze bardzo się cieszyłem, jak miałem "nowy" ciuch z lumpeksu".

No tak, w Polsce 5 osób korzysta z lumpeksów i kupują tam za karę.

mypsy Odpowiedz

Oj jak ja ciebie rozumiem. Mam prawie 40 lvl i podstawowke wspominam jako największy koszmar w życiu, a wszystko przez to, ze jako jedyna w klasie nie miałam ojca, zmarł na dwa miesiące przed moim urodzeniem. Było kilka innych koszmarów po drodze, ale ten podstawowkowy wpłynął na to kim teraz jestem i jak bardzo nienawidzę ludzi

Dragomir

A ja Cie kocham ;)

Kanalizacja Odpowiedz

Może spróbuj małymi kroczkami, na przykład włączać się do rozmawy w grupce, w której znasz już kilka osób i wiesz, że one Cię akceptują. Wtedy będziesz czuł ich wsparcie w rozmowie z resztą i będziesz bardziej pewny siebie :) powodzenia!

Vito857 Odpowiedz

Ja miałem odwrotnie. W podstawówce nikt się mnie nie czepiał, a w szkole średniej (troszkę z mojej winy) się zaczęło. Co nie zmienia faktu że mam tak samo jak autor

sznurowka

Troszkę z Twojej winy? Może się za tym kryć ciekawa historia

HerbatkaMalinowaa

Też mnie to zainteresowało.

Poduszeczka453 Odpowiedz

,,Pierwszy raz i zapewne ostatni o tym piszę" To zabrzmiało jakbyś chciał popełnić samobójstwo. Uwierz nie musisz tego robić...

t3mida Odpowiedz

Nie rozumiem wyśmiewania z powodu kupowania ubrań w lumpach i podobnych sklepach. U mnie w szkole dużo osób kupuje takie ciuchy i to nawet nie dlatego, że mają mało pieniędzy, tylko można tam znaleźć naprawde spoko ubrania. Nikt sie z tego nie śmieje, a to nawet fajny sposób na spedzenie czasu ze znajomymi.

AllStar Odpowiedz

bardzo szanuję twoją podstawę i może to zabrzmi banalnie, ale uważam że pracując nad sobą możesz dużo zmienić

Zobacz więcej komentarzy (2)
Dodaj anonimowe wyznanie