#Dl2S1

Jestem kobietą rozmiaru 32.
Pewnie niektórzy z was - zwłaszcza pewna część pań - czytając to zdanie pomyśleli sobie jak to super, jak to cudownie, jak to by też chcieli doznać takiego błogosławieństwa. Nie, nie chcieliby.

Urodziłam się mała, mniejsza niż każde inne dziecko. Potem, w przedszkolu, byłam najniższa z całej grupy. Sytuacja powtarzała się przez podstawówkę, gimnazjum, a i pod koniec liceum ciężko było znaleźć nawet nie tyle co mniejszego, a drobniejszego człowieka ode mnie.

Przez wiele lat zdarzyło mi się doświadczyć wiele sytuacji, mniej lub bardziej przykrych, bo jednak problemów w związku z moją sylwetką doświadczam właściwie na co dzień. Są to często niewinne sytuacje, które miewam średnio kilka razy w tygodniu - zachwyty nad moją figurą, próby wymuszenia ode mnie magicznego przepisu na taką sylwetkę, czy chyba najbardziej popularne słowa ''Wow, ale ty jesteś chuda!''. Zaś gdy na falę komplementów odpowiem skromnym "dziękuję", ale przedstawię swoje problemy wynikające z takiej a nie innej sylwetki, m.in. problem z zakupieniem ciuchów, wiem, że zaraz odezwą się głosy mówiące, ''ale rozmiaru 32 jest wszędzie pełno''. Może i jest, bo dżinsy i koszulkę z mopsem znajdzie się w każdym sklepie i w każdym rozmiarze, zaś bardziej wyszukane ubrania, takie jak żakiet, elegancka koszula czy spodnie garniturowe - już nie. Gdy już rozwinę swą wypowiedź i wytłumaczę, że to jednak nie jest takie super, usłyszę albo szybką zmianę tematu, albo jak to bardzo nie przesadzam i powinnam się cieszyć, bo kobiety by się o moją sylwetkę zabijały, a poza tym zawsze mogę się ubierać w dziecięcych! (niestety, w dziecięce łaszki się nie wciskam, bo jednak jakieś śladowe ilości cyca i tyłka posiadam).

Są inne sytuacje. Gorsze. Gdy przechadzam się samotnie sklepami, galeriami handlowymi czy też ulicą, często słyszę nawet już niekiedy nie szepty, a donośny głos innych kobiet, które po prostu między sobą nazywają mnie wieszakiem, anorektyczką, patykiem, szkieletem, czy które mówią, że na mnie to żaden facet nie poleci. Gdy jem, słyszę, że zaraz pewnie to zwymiotuję. Gdy nie jem, słyszę, że się głodzę.

Mężczyźni traktują mnie często jak lalkę. Jestem mała, szczupła, toteż można mnie podnieść jak worek cebuli na radomskim targu i przenieść wedle własnych upodobań w inne miejsce, czy też mnie podnieść i podrzucić - bo tak. Można mnie też wrzucić do jeziora, a dopiero potem zorientować się, że tak trochę chyba to pływać nie potrafię. Na szczęście do takiej sytuacji nie dopuszcza ktoś, kogo znam, tylko ewentualny ''znajomy znajomego'', który akurat z grupą moich znajomych się przypałętał.

Nie czuję się kobietą. Inne kobiety nie uważają mnie za kobietę. Nie mogę się kobieco ubrać, poczuć.
Ale przecież powinnam się cieszyć, bo inne kobiety by się zabijały o mój wygląd, prawda?
BunnySun Odpowiedz

Też noszę ten rozmiar. Ale kiedy poszłam na siłownię moja sylwetka się zmieniła. Zamiast wyglądać jak patyk wyglądam szczupło i jakoś tak zdrowiej. Polecam

KrowaNaRowie Odpowiedz

Eh, skąd to znam... Też noszę rozmiar 32/34 tylko mam 170 wzrostu. Z działów dziecięcych polecam h&m, ja się głównie tam ubieram. Tylko ja nie mam cycków;( Polecam przerabiać ubrania zakupione w sklepie, samodzielnie lub u krawcowej. Sprawdź też działy petite, są tam ubrania dostosowane do niskich kobiet. A kobiecość nie pochodzi z wyglądu tylko z wnętrza. Wiem coś o tym, przechodziłam przez to sama. Naucz się asertywności i odpowiadaj na chamskie odzywki. Wiem co mówię, byłam tam i dalej jestem;)

slodkieklamstewka

Same here. Też polecam dział dzięcięcy z H&M. Mimo że kawałek cycka jest to i tak sporą część mojej garderoby stanowią ubrania na rozmiar 152(!)-158. 164 jest delikatnie oversize a w 170 idzie się utopić, mimo że mam właśnie 170cm wzrostu :D

JiminChimChim

Też bym chciała się mieścić w dziecięce ciuchy z h&m. Ale dlatego, że są często ładniejsze i tańsze ;)

bazienka

wyŁUzdane? no blagam was..

Cero

W H&M małe są rzeczy nie tylko na dziecięcym. Teraz jest moda na marynarki i koszule, eleganckie spodnie też, więc spokojnie w sieciówkach dla nastolatek się znajdą.
Sinsay ma bardzo małe rzeczy (noszę 32/34 a w Sinsay niektóre ubrania musiałam kupować nawet 38 i mówię o dopasowanych koszulkach, na przyklad), ale z jakością to tak średnio.
Tally Weijl, New Yorker, Cropp, House, niektóre ciuchy w Stradivariusie... Ogólnie sieciówki dla nastolatek. W sklepach dla dorosłych kobiet za to nie ma co szukać lub w takich sieciówkach jak Cubus, Carry.

Gorzej z bielizną... Tutaj faktycznie albo dziecięca albo krawcowa. Nawet porządne sklepy typowo bieliźniane (sieciówki i nie-sieciówki) nie mają małych, kobiecych majteczek </3
Chociaż ze stanikami 60 (nawet miseczka F) już łatwiej.

10558854 Odpowiedz

To że wyglądasz jak wyglądasz nie powinno definiować twojej kobiecości.
Mało która kobieta czuję się dobrze w swojej skórze mimo że często udają że kochają to jakimi są.
Staraj się myśleć o pozytywach.
Np ja:
Może i mam kacze stopy ale za to mam ładne włosy.
Może i mam szerokie ramiona ale za to mam ładne delikatne dłonie.
Nie zmienisz tego jak wyglądasz w 100%. Możesz tylko wyprowadzać poprawki . I jeśli to sprawi że będziesz się dobrze czuć to super! Jesteś jaka jesteś. I nie ważne ile ważysz możesz czuć się kobieco. I tego ci właśnie życzę.
P.S Sorki za długi komentarz ale ostatnio zaczęłam się przyglądać ludziom i nawet nie zdajecie sobię sprawy jacy jesteście wszyscy śliczni. Naprawdę każdy człowiek ma w sobie coś pięknego :D

sinusoidazemniejest

Yay, jesteśmy wszyscy śliczni 😆 jakie to ciepłe i miłe

SheDevil Odpowiedz

Chyba jestem jakaś dziwna, ale nie marzę o noszeniu rozmiaru 32...

PrzezSamoH

Każda kobieta marzy o innej figurze ;)

milA00

Nie tylko Ty. Ja mam 175 i noszę rozmiar 36/38 i wręcz chciałabym trochę przytyć.

SavageM

Noszac rozmiar 32 tez zawsze, mimo slyszanych komplementow na temat mojej figury, chcialam przytyc. Udalo sie! I mimo, ze teraz kazdy widzac mnie mowi jak to "uroslam"(kobiety z reguly robia to wrednie, myslac, ze to z przypadku), to ja sie w koncu sobie podobam i mam w nosie wszelkie komentarze.

aceofspades

Mi się bardzo podobają tak szczupłe kobiety i często je komplementuję, ale sama nie chciałabym mieć takiej figury. To tak samo jak komplementuję fajne fryzury, fajne tatuaże, ubrania, makijaże czy manicure, ale nie znaczy to, że sama bym sobie takie zrobiła/założyła.

PrzezSamoH

Mnie podobają się kobiety średnie i ciut większe, ale jak sama sporo przytyłam to czuję się z tym paskudnie :)

AmziToIzma

Aceofsoades, ja np. mam tatuaże. Moja dobra koleżanka często je komplementuje, mówi, że są świetne, że jej się podobają, że ogólnie lubi tatuaże, ale tylko u kogoś. Sama by ich nie chciała, ale u innych jej się bardzo podobają ;).

aceofspades

Ja też mam wiele tatuaży ale nie każdy styl czy wzór bym sobie wydziarała, nawet jeśli mi się bardzo podoba. Tak samo bardzo podobają mi się dredy, ale sama nie chcę mieć. O to mi chodziło, że komplementowanie czy lubienie czegoś nie koniecznie oznacza, że samemu chciałoby się tak wyglądać, a zauważyłam, że wiele osób myśli, że jak ktoś komplementuje, to jest to równoznaczne z zazdroszczeniem.

A tak z ciekawostek to znam też odwrotny przypadek - mam kolegę, który ma wytatuowane całe rękawy, plecy i szyję, a twierdzi, że u innych tatuaży w ogóle nie lubi i nie chce mieć dziewczyny z tatuażami, bo uważa, że są brzydkie :P tego akurat nie rozumiem, ale ile ludzi, tyle dziwactw.

BigMomma Odpowiedz

Niska znajoma na zaczepki odpowiadała "Mała to jest Twoja pała, ja jestem niska". Była bardzo odważna, asertywna, każdy jej zazdrościł figury i wzrostu, jednak ona nie dała sobą pomiatać. Polecam zmienić nastawienie.

Dragomir

Jak jestes niska to bierz do pyska - yyyyyy.

nata

Powiedzenie stare jak świat.

Dragomir

No i?

Makigigi Odpowiedz

Przykre i głupie komentarze są odbiciem kompleksów ludzi, którzy Cię komentują. Sama zwróciłabym na Ciebie uwagę na ulicy i choć nic bym nie powiedziała, to pomyślałabym, że wolałabym być taka drobna, niż taka duża, jak jestem. Dużo osób myśli w taki sposób, że to, czego nie mają wydaje im się bardziej atrakcyjne.

Rillianne Odpowiedz

Mam "najbardziej pożądany" typ sylwetki - klepsydrę. I to bardzo wyraźną. Kupienie czegoś z wysokim stanem graniczy z cudem: jak przejdzie przez biodra to w talii zmieściłyby się dwie takie jak ja, to co jest dobre w talii nie wcisnę przez biodra. Spódnice zakładam przez głowę, bo cycki łatwiej mi jakoś ugnieść i przepchnąć, a spodnie mam wszystkie z powszywanymi gumkami. Kupiłam kiedyś spódnicospodnie, takie eleganckie, więc nie bardzo było jak wszyć gumkę, ale ponieważ były za duże w talii to oddałam je do przeróbki - krawcowa miała je zwęzić, ale za to wszyć jak najdłuższy zasuwak, żeby rozsunięte wchodziły mi przez biodra. Wszystko było super do czasu aż zasuwak się zaciął kiedy miałam ten wynalazek na tyłku. Prawie się posikałam, bo nie mogłam tego cholerstwa rozsunąć, bez tego nie przeszły mi przez biodra, a przez głowę też nie dało rady, no bo szorty. No ale jak ktoś patrzy na mnie z boku to widzi tylko "fajną" figurę... Inna sprawa, że te wszystkie ubrania są chyba szyte przez pijanych chińczyków. Chciałam kupić sobie płaszcz na jesień, znalazłam w internecie świetny model. Wzięłam rozmiar S/M, okazało się, że jest OGROMNY, sąsiadka rozmiar 40 w niego weszła i nawet go ode mnie odkupiła. Zamówiłam drugi XS/S i oczywiście też był olbrzymi. Ja wiem, że były modne płaszcze oversize, no ale żeby szew z ramienia mieć na łokciu to już przesada nawet jak na ten trend. Chyba muszę nauczyć się szyć...

Rzekotka

@Rillianne Gruszki też mają z tym problem. Znalezienie idealnie dopasowanych spodni graniczy z cudem, bo albo za duże w talii albo za wąskie w biodrach 😐

Bulwaogrodowa

To samo mam... wszystkie spodnie albo luźne w talii albo nie mogę wcisnąć się w biodrach. Sukienki mogłyby być 34 gdyby nie to że cycki mi wylewają, więc biorę 36/38 i talia nie jest dopasowana😑😁

HowDeepIsYourLove Odpowiedz

Też kiedys usłyszałam na ulicy słowa 'ale szkielet, żaden facet jej nie zechce, bo facet to nie pies Hue hue' , od dwóch dziewczyn w moim wieku z nadwagą ;}. Nie wyglądam tak chudo, jestem zwyczajnie, zdrowo szczupła. A hasła 'ale Ty jesteś chuda' to standard, zastanawiam się co by było gdybym ja zaczęła tak mówić - 'wow, ale masz lekka nadwage', albo 'wow, ale jesteś gruba'

Tayla Odpowiedz

Mialam podobnie z wzrostem tyle ze w odwrotna strone. Wzrostu nie mozna zmienic i trudno, pozostaje to jedynie zaakcpetowac a jezeli innym sie to nie podoba to nie twoja sprawa. Ile razy ktos mi powiedzial ze nie powinnam nosic szpilek czy cos podobnego. Kiedys sie tym jeszcze przejmowalam ale teraz wiem ze ludziom nie dogodzi i nie obchodzi mnie co inni mysla. Moge nawet nosic szpilki 10 cm a innym nic do tego.

Stephenking

Mam 178 I też wiele razy słyszałam że nie powinnam nosić szpilek. Mam to w nosie😁

Alighted

Też mam 178. Mój były potrafił robić mi awantury bo uwielbiam chodzić w szpilkach. Sam miał 175 i straszne kompleksy, że jego dziewczyna jest wyższa. Niby błahy powód, ale te kompleksy przyczyniły się do zakończenia naszego związku.

AmziToIzma Odpowiedz

Ja jestem tylko ciut większa od Ciebie, bo mam rozmiar 34 i 170cm wzrostu. W moim przypadku jest o tyle dobrze, że ja lubię za duże ubrania, takie "lejby". Za duże swetry, bluzy, koszulki, lepiej się w takich czuję, niż w dopasowanych, w takich się sobie w ogóle nie podobam, czuję się jakoś dziko. Czasami jednak trzeba kupić coś dopasowanego, np. sukienkę na specjalną okazję, jeśli chodzi o takie "wyjściowe" ubrania, to za duże wyglądają okropnie, a znaleźć coś na mój rozmiar to czasem nie lada wyczyn. Nie miałabym z tym większego problemu, gdyby nie... Komentarze odnośnie mojego wyglądu. Wieszak, więzień Auschwitz, szkielet, skóra i kości, kościotrup. Słyszę to kilka razy dziennie, nawet po kilka razy w ciągu dnia od osób, ktore mnie znają od kilku lat. Z każdym spotkaniem wszyscy znajomi muszą mnie jakoś brzydko nazwać, "dla zasady". Czasem słyszę tsk przykre słowa, że nie raz się popłakałam. Najlepsze jest to, że raz moja grubsza koleżanka zaczęła mnie obrażać, wyzywać od szkieletów i innych, a kiedy raz w złości odpowiedziałam jej, że ona za to jest gruba, to... Wszyscy się na mnie rzucili, że chamska jestem, żebym dwa razy pomyślała, zanim coś powiem, bo mogę komuś sprawić przykrość. Nikt nie słuchał mnie, kiedy mówiłam, że mi też sprawiają przykrość takie komentarze. Wychodzi więc na to, że chudego można obrazić, a jak powiesz coś o grubym, to lincz.

KrowaNaRowie

Masz powalonych znajomych.

Zobacz więcej komentarzy (26)
Dodaj anonimowe wyznanie