#Py1aD
Parę razy już była wzywana policja, ale (nie ukrywam) nie wiem co się stało.
Jednak cały czas trwa w tych swoich gównianych rytuałach. Postanowiliśmy ze znajomymi temu zapobiec. Nieraz padliśmy jego ofiarą. Raz wzięliśmy i zacyganiliśmy mu jeden z tych worków.
Następna część planu: rzucamy mu to w mieszkanie. Mieszka na pierwszym piętrze. Spoko. Nasi najlepsi "miotacze" robili to wyśmienicie. Okna miał całe w swoim gównie. Wtedy jeszcze bardziej nam ułatwił zadanie. Czyli wyszedł na balkon, wtedy oczywiście atak został wstrzymany. Po wywrzeszczeniu na nas, że jesteśmy kur*ami, su*kami i tym podobne zapomniał zamknąć okna na balkonie. Zostawił je otworem. Szybko padło hasło: atak na okno.
To było piękne. Naprawdę.
chciał bym zobaczyć te uśmiechy na waszych twarzach gdy rzucaliście w to okno otwarte :)
Ja bym wezwała do tego idioty panów z białym kaftanem.
W brązowym byłoby mu bardziej do twarzy ;)
Dla mnie, to jest on chory psychicznie.
Jak bardzo popieprzonym trzeba być...
Myślałam, że w niego rzucicie
Tego jeszcze nie było.
On za to jest niezłym hipokrytą.
U nas na osiedlu był idiota nazywany Truskawą. Bo srał w pudełka po jogurcie truskawkowym i zakopywał to w piaskownicy.
Jeśli to prawda, to czuje waszą satysfakcję ]:>
Nie żebym wychowywała się w jakiejś patologii, ale u mnie w bloku, po pierwszym takim ataku na kogoś, poprostu obili by mu facjate. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś rzucał we mnie gównem.