#1acUE
Problemem jest to, że ona ma chłopaka, a ja za miesiąc biorę ślub...
Kocham moją narzeczoną i nie zdradziłem jej nigdy i nie mam takiego zamiaru, ale boję się, że to zrobię. Nie mam pojęcia, co zrobić w tej sytuacji... Moja narzeczona jest totalnym przeciwieństwem mnie, ona lubi imprezy, chodzenie do klubów ze znajomymi, wypady na miasto. Ja jestem introwertykiem, nie lubię klubów, imprez, wolę siedzieć w domu i obejrzeć komedię romantyczną... Tak samo jak moja znajoma z pracy. Boję się, że zakocham się w przyjaciółce z pracy i zrobię coś, czego będę żałował – albo, co gorsza, nie będę tego żałować.
Ogólnie to znasz tylko ułamek tej dziewczyny, skąd wiesz jaka jest osobą na codzień? To pewnie tylko iluzja ideału i też ma wady których być może nie byłbyś w stanie zaakceptować. Postaw sprawę jasno, żeby nie było nie domówień, że możecie się tylko przyjaźnić i jeśli jej to odpowiada to spoko a jak nie to musicie ograniczyć relacje
moim zdaniem "tylko przyjaźń" z kimś, kto nam się podoba i do kogo czujemy coś więcej to również jest zachowanie nie w porządku. bo wcale to nie jest prawdziwa przyjaźń, tylko trzymanie się w stanie "co by było gdyby" i "a może kiedyś".
standarwowe zakochiwanie sie w wyobrazeniu i efekt Galatei
Poważny związek wiąże się z tym, że ciągle walczysz ze sobą, z pokusami, z myślami, pociągiem do innych dziewczyn i pozostajesz wierny. Jeśli myślisz, że Cię to przerasta to nie jesteś gotowy na związek.
A ty czasem nie panikujesz przed ślubem? Że może nie powinieneś brać ślubu, bo za chwilę może znaleźć sie ktoś lepszy...? Albo nawet już się znalazł? Jeśli nie masz pewności, to odwołajcie ślub. To mniejsza krzywda niż jakbyś chwile po ślubie oznajmił żonie że sie zakochałeś w innej albo już ją zdradziłeś.
Nie kochasz narzeczonej. Jeśli jesteś w stanie ją zdradzić, to nie jest miłość, sorki.
O Jezuuuu....
A słyszałeś/łaś o osobach Poli?
Moim zdaniem już jest za późno. Jak sam zaczynasz wskazywać na cechy narzeczonej, które mogłyby świadczyć o tym, że nie pasujecie do siebie, to znaczy, że sam już wiesz, co się dzieje i szukasz usprawiedliwienia. Najprawdopodobniej przejedziesz się na ten znajomej, bo na początku każda znajomość wydaje się super, szczególnie jak się nie mieszka razem i nie widzi swoich wad, ale ten ślub wg mnie nie ma sensu. Tylko zniszczysz życie narzeczonej jak puścisz ją niedługo kantem, a zrobisz to.
Jeśli nadal chcesz tego ślubu, to lepiej ogranicz kontakt z koleżanką.
Jeżeli nawet nie zdradzisz narzeczonej fizycznie, to zdrada emocjonalna boli dużo bardziej, a ty do zdrady emocjonalnej się niebezpiecznie zbliżasz. Polecam ograniczyć do minimum kontakty z koleżanką i szczerze porozmawiać z obiema dziewczynami
Oho, zlecieli się aninimowi obrońcy moralności i białorycerze. Bogobojne anonimowe konserwy. Wszyscy stają murem po stronie narzeczonej, której nawet nie znają a z faceta robią potwora. Nie macie wogóle empatii i zrozumienia. Wszyscy jesteście świętsi od papieża. Autorze, nie marnuj życia z babą która do Ciebie nie pasuje. Nie pakuj się w ślub, bo z tego trudno się wyplątać. Narzeczoną zawsze można zmienić, sam widzisz że do siebie nie pasujecie. A od seksu na boku nikomu nic się nie stanie, tylko trzeba uważać żeby się nie dowiedzieli. Jeśli nie skorzystasz to będziesz potem żałował że zmarnowałeś okazję. Żyje się tylko raz i trzeba się bawić!
po 1 przeanalizowaz swoj zwiazek i czy zchcesz byc z ta kobieta potencjalnie do konca zycia
tu nalezy pamietac, ze zwiazek to nie przyspawanie partnerow do siebie i pewne rzeczy mozna robic bez partnera (np. wyjscie do klubu z kolezankami)
po 2 jesli chcesz pozostac przy swoim zwiazku to zminimalizowac kontakt- mozesz uciac pewne zachowania, a mozesz jej szczerze powiedziec, ze boisz sie zakochania i nie chcesz psuc ani swojej a ni jej relacji, jak jest madra powinna zrozumiec
Stosunek płciowy z żoną raz w tygodniu to ci przejdzie.