#PteQX
Nie wierzyłam lekarzom, bo depresja kompletnie nie pasowała do problemu, jaki miałam.
Nie umiem wyczytać z zachowania i mimiki, czy ktoś mnie lubi, czy się ze mną nudzi, czy już powinnam przestać mówić i czy właśnie kogoś obraziłam. Nie potrafiłam się na niczym skupić i zaczynałam milion projektów, nie kończąc ani jednego. Na przykład ostatnio sprzątając regał, ze zdziwieniem odkryłam, że próbowałam się uczyć już sześciu języków obcych... Potrafiłam nagle, tak o, kupić cholernie drogą maszynę do szycia, bo nagle, znikąd stwierdziłam, że szycie jest fajne i będę to robić. Ha, ha... No nie. Często wpadałam w konflikty, bardzo szybko się denerwowałam i mówiłam co mi ślina przyniesie na język, raniąc ludzi, których kocham. Nie rozumiałam dlaczego. I nie potrafię zrozumieć, kiedy ktoś zaczyna narzekać na mnie, wysyła mi kilometrowe wiadomości i wytyka mi moje błędy. To kompletnie do mnie nie dociera. Jedyne co działa, to krótko: ej, to było bardzo niefajne, przestań tak robić. Wiadomości typu: a dlaczego ty zawsze [wstaw cokolwiek] - nie potrafię je analizować.
Mam bardzo bujną wyobraźnię i dlatego cieszę się, że kompletnym przypadkiem znalazłam swoje powołanie - pracę z dziećmi. Bo myślę jak dziecko, nieszablonowo. Dzieci same często mówią "jesteś dziwna, ale taka inna niż dorośli, bardzo cie lubię" czy "jesteś jedynym nauczycielem, który naprawdę potrafi coś wytłumaczyć". Faktycznie jestem w tym dobra, bo używam zawsze wybujałych obrazów, umiem wymyślić piosenkę na zawołanie o omawianym temacie i ogólnie ludzie często dzięki mnie się śmieją, co uratowało mnie przed totalnym socjalnym odgraniczeniem.
W końcu na początku tego roku przyjaciel zmusił mnie do wizyty u neurologa. Skierowanie miałam już od roku, ale bałam się, że nie wiadomo co wykryje. Wszystko nagle ma sens. Dostałam świetne leki, które no po prostu kompletnie zmieniły moje życie. Zaczynam coś i kończę. Żadnych długów, żadnych otwartych spraw. Jestem konsekwentna i staram się trzymać regularny kontakt z przyjaciółmi.
Ale... Tak mi cholernie przykro, że tyle lat życia żyłam w niewiedzy. Tyle związków, tyle przyjaźni zniszczonych. Tyle ludzi, z którymi mam regularny kontakt myśli tylko: dziwaczka.
Nikt nie wie, oprócz was. Nie pójdę przecież w świat krzycząc "ej, taka jestem, daj mi drugą szansę, bo mam problem i pracuję nad tym". Przyjaciele się tylko dziwią, dlaczego tak nagle chcę utrzymywać regularny kontakt i... ograniczają się. Bo to przecież nie w moim typie.
Bez morału. Szkoda, że tak późno.
A jednocześnie super, że w ogóle wiem.
Bliższym przyjaciołom czy znajomym warto byłoby powiedzieć, wytłumaczyć dlaczego wcześniej zachowywałaś się tak, a teraz inaczej, czym to wszystko było spowodowane. Nagła zmiana zachowania jedynie pogłębi podejście "no dziwaczka z niej" i dlatego się ograniczają, bo nie wiedzą już czego się spodziewać, bo jak wcześniej zachowywałaś się dziwnie, tak dla nich zmiana podejścia to kolejna porcja dziwactw które możliwe że już ich przerastają, dlatego wytłumacz co i jak niech zrozumieją.
Chyba lepiej być dziwakiem niż tym typem z autyzmem. ADD to inna sprawa, ale niektórzy mogą nie zrozumieć różnych stopni autyzmu.
*pszepraszam, skierowanie mam od roku, nie żeby się zaraz ktoś przyczepił, że sama jem sobie winna :(
Skierowanie po roku chyba jest nieważne, ale ok.
@bardzoczarnawrona - w naszym kraju zazwyczaj skierowanie jest ważne dopóty, dopóki istnieją przesłanki wskazujące na potrzebę podjęcia działań diagnostycznych czy terapeutycznych. Zachowuje ono swoją ważność do czasu realizacji, np. poprzez ustalenie terminu przyjęcia pacjenta do szpitala.
To jest tak ładnie napisane, że przy zdaniu 'nagle wszystko ma sens' poczułem jakbym tego sam doświadczał.
Autorko! Myślę ze zawsze lepiej żyć świadomie. Powodzenia!
ja też mam ADD i też mam wiele lat straconych. Też dostałam leki, które odmieniły moje życie. Najgorsze w tym jest, że moja matka w to nie wierzy i co jakiś czas mi mówi, żebym przestała jeść te lekarstwa, choć sama nigdy nie zainteresowała się o co chodzi z tym add i czym się objawia. Ale w sumie moja matka uwielbia jak jestem nieszczęśliwa, więc nie wiem czemu mnie takie zachowania jeezcze dziwią :) Lekarzom też nie mówię, że biorę te lekarstwa (choć teraz przez te e-recepty pewnie mogą sobie sami sprawdzić ci mi przepisują) bo nie raz się nasłuchałam, że nie ma czegoś takiego ehhh
Co to za leki?
Chyba też pójde do neurologa, mam te same problemy...
O kurde, to ADD się leczy? Czemu ja o tym nie wiedziałam? Muszę pogadać ze swoim lekarzem...
Dobrze, że go posłuchałaś.
Lepiej pozno niz wcale.