#dIA49
Tak jak wspomniałem mam własny warsztat oraz jestem mechanikiem samochodowym. Jednego dnia przyjechała do mojego warsztatu typowa laleczka Barbie. Na oko 19-20 lat i pewnie zdała na prawo jazdy z miesiąc temu. Auto: VW Golf z potężnym silnikiem 1.9 tdi. Powiedziała mi, że właśnie to auto kupiła i poprzedni właściciel powiedział, że do zrobienia jest dwumasa, spytała, ile wymiana by kosztowała. Dwumasy w takich golfach robiłem nie raz, a sama część kosztowała 1000 zł oraz robocizna by wyszła z 500 zł. Gdy powiedziałem jej cenę 1500 zł powiedziała, że nie ma problemu, zostawiła pojazd i poszła na taksówkę.
Po 3 dniach przyszła mi dwumasa i od razu wziąłem się za robotę. Zajęło mi to kilka dobrych godzin i gdy skończyłem, zadzwoniłem do klientki i poinformowałem ją, że auto jest gotowe do odbioru.
Następnego dnia przyjechała i nadszedł czas do wydrukowania rachunku itp. W gabinecie podając jej całkowitą cenę z VAT wyszło około 1700 zł. Gdy powiedziałem jej cenę, nagle oznajmiła, że pieniędzy jednak nie ma. Zirytowało mnie to i powiedziałem jej, że auta nie dostanie, dopóki nie zapłaci. Zaproponowała mi za naprawę auta siebie... Odmówiłem, gdyż mam dziewczynę w ciąży oraz to byłby chyba najdroższy numerek, o jakim mogłem sobie pomyśleć. Wyzwała mnie oraz dodała parę marnych gróźb.
Dom mam niedaleko warsztatu, więc zostawiłem swój samochód pod warsztatem i poszedłem na piechotę do domu.
Następnego dnia nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Mój samochód, na który pracowałem całe życie, stał obity, porysowany, oblany farbą oraz z wybitymi oknami. Na szczęście tydzień przed tym zdarzeniem zamontowałem monitoring w warsztacie i gdy obejrzałem materiał z wczorajszej nocy okazało się, że ta laleczka Barbie ze swoimi koleżkami obili mi auto oraz wkradli się do warsztatu i zabrali jej samochód. Od razu taksówka na policję i sprawa do sądu za zniszczenie mienia oraz włam.
Sprawę wygrałem. Laleczka Barbie oraz jej koleżki dostali po 4 lata oraz musieli mi oddać wartość samochodu oraz zapłacić za uszkodzenia dokonane w warsztacie.
Niektórzy myślą, że wszystko może być załatwione w jeden sposób...
Znaczy się, sama samochodu nie mam, ale jak ktoś by mi powiedział 1500 a potem już na miejscu 1700 to też bym się wkurzyła.
To w takiej sytuacji sie nie oddaje samochodu do naprawy tylko ma sie grata ktory nie jezdzi. Nie musiala tez kupowac golfa z rozwalona dwumasa. Nie ma Pani sanochodu to nie zna Pani kosztow ktore sie z nim wiaza. Nie kupuje sie raz samochodu i potem nie wydaje, to rzecz eksploatacyjna predzej czy pozniej sie zuzyje.
Części wiadomo ile kosztują, ale czasami wymiana może zająć więcej czasu a każda godzina robocizny kosztuje. Proponuję kupić bilet miesięczny, wtedy nic Cię nie zaskoczy.
@Anubis2020 - Czytaj ze zrozumieniem. Nikt nie denerwuje się tutaj o fakt, że "samochód to rzecz eksploatacyjna" i że jeżdżenie wiąże się z kosztami, bo to oczywiste. Denerwujący jest fakt, że mechanik, mimo że nie był pewny dokładnych kosztów naprawy (sam napisał "robocizna by wyszła z 500 zł" - z naciskiem na to "Z 500", a nie "dokładnie 500"), to nie powiedział tego klientce. W takich branżach podaje się widełki, a nie zaniżoną cenę. Sama też się wkurwiam, jak przyjdę gdzieś z odliczoną, albo specjalnie odłożoną na dany cel kasą, a przy odbiorze nagle magicznie okazuje się, że cena urosła. Tak się zwyczajnie nie robi.
Coś nie chce mi się wierzyć, że za zniszczenie mienia dostali po 4 lata i spłatę, no chyba, że w zawiasach. Do ceny zawsze dodaje się vat, więc ja mówię zawsze klientowi np. „XXX zł + vat”.
Jak pójdą do paki to skąd wezmą kasę?
Może będą w zakładzie otwartym i będą mogli pracować. Albo będą spłacać po odsiadce. Często orzeka się nie tylko karę więzienia ale i finansową.
na otworek ich nie dadza, co najwyzej na polotworek
zazwyczaj umozliwia sie prace osobom, ktore maja zobowiazania
plus zajecie mienia
Cztery lata by dostali jakby pobili ciebie a nie samochod.
Mnie rozwalił ten "potężny silnik 1.9 tdi" 😲😆