#PIGtA

Wujek kilka dni temu opowiedział mi o pewnym incydencie z supermarketu.

Stał sobie w kolejce, a przed nim dwie dziewczynki w wieku ok. podstawówki. Kupowały sobie jakieś picie i słodycze. Gdy doszło do płacenia, dziewczynkom zabrakło 2 groszy, żeby im na wszystko starczyło. Kasjerka nie chciała im jednak sprzedać i musiały coś odłożyć. Wujek sobie pomyślał "No OK, może mają jakieś zasady i nie mogą tak robić".
Moment później po skasowaniu jego zakupów pani za kasą pyta się:
- Może być bez jednego grosza?
A wuj na to:
- No chyba, za przeproszeniem, panią pojebało. Przed chwilą pani nie chciała sprzedać tym dziewczynom, bo zabrakło im dwóch groszy, a teraz pyta się pani, czy może być bez grosza? Żarty jakieś!


Ludzie w kolejce zaczęli wujka popierać. Kobieta przybrała barwę buraka i nic nie mówiąc wydała grosz. A wujek nawet "do widzenia" nie usłyszał.
LisaRowe Odpowiedz

A to nie mógł ktoś z kolejki im tych 2 groszy pożyczyć?

majer

A sądzisz że te dziewczynki by te 2 grosze oddały? Nie z nami, Januszami takie numery.

pacynkazeszmatek

Chyba nie obędzie sie bez wizji lokalnej

jestemminusem

nie o to w tym wyznaniu chodzi

anonim770

To by było zbyt proste.

Outsider09 Odpowiedz

Nagle znalazła 1 gr xD

lotos53

@Outsider09 Ogólnie kasjerki tak robią nawet jak mają tych groszy po 7,aby w razie gdyby trafiły na klienta który się nie zgodzi dać, a że większość nie chce...

981001

Lotos, wypraszam sobie. Ja do ostatniego grosika w kasetce staram się nie być "winna", aczkolwiek jak zostaje mi te, dajmy, siedem grosików, pytam ludzi o końcówki. Raz mi się zdarzyło, że pewien buraczany jegomość po usłyszeniu pytania, czy mogę być winna, odpowiedział, że nie. Bo ile ja mogę być winna tych groszy, przecież klienta przed nim też o to spytałam i co to ma być (zaznaczam, że zawsze przed pytaniem, czy mogę, pytam o jakieś cztery czy dziewięć groszy). No to wyszłam sobie zza kasy i poszłam pięć groszy rozmienić. Dałabym mu to pięć i niech się zapcha, ale brak tolerancji na buractwo.
Akurat ja jako klientka nie biorę od kasjerów groszy.

lotos53

@981001 Ja tylko generalizuję :)

bazienka Odpowiedz

a ja pytam- wjek nie mogl tych 2 groszy dolozyc dziewczynkom?

bazienka

jaki problem zaplacic w takim razie karta przejmujac od mlodych gotowke? wyjdzie na to samo

kadabro Odpowiedz

Ja wezmę w obronę kasjerkę - u mnie w osiedlowym sklepie mieliśmy sprzedawczynię, która często przymykała oko jak komuś ze stałych bywalców brakowało groszowej końcówki, analogicznie często taki klient machał ręką jak miał dostać resztę w żółtych monetach. Pewnego dnia w kolejce trafiło na nadgorliwca, który był świadkiem jak kasjerka odpuściła kilka groszy. Nie, nie domagał się rabatu - opisał wszystko w piśmie do skarbówki wyolbrzymiając sprawę, że sklep na pewno oszukuje na podatkach, pewnie część towaru sprzedaje pod stołem i ogólnie państwo polskie wkrótce przez niewdzięczną panią upadnie. Urząd donosu nie olał, przeprowadził kontrolę, dowalił sporą karę. Potem z każdym klientem ze strachu rozliczano się co do grosza. Możliwe więc, że kasjerka z wyznania miała określone wytyczne od szefostwa, możliwe, że nie ma marginesu błędu w rozliczeniu i musi oddawać każdą ujemną różnicę w kasetce, a możliwe, że po prostu miała już dzisiaj kilku klientów, którym darowała grosika i nie mogła sobie pozwolić na więcej.

kadabro

A tak w ogóle przypomniała mi się historia chyba z jednego wyznań stąd, w której osoba pracująca w budce z lodami opisywała, że często rodzice przysyłają dzieci i dają im trochę mniej kasy, żeby zaoszczędzić, bo dziecku sprzedawca częściej odpuści jak mu braknie. Bez związku z wyznaniem wyżej, bo wątpię, że rodzice dziewczynek zbijają majątek na darowaniu 2 groszy ;)

honestly

Skoro tak to były jakieś przekręty. W cywilizowanych sklepach jak czegoś brakuje to kasjerka oddaje z własnej kieszeni. I jak wychodzi brak 20 groszy dziennie to 20*21 = 420 czyli kasjerka traci co miesiąc 4,20 PLN z wypłaty. Niby niedużo, ale niektórzy niestety mają budżet wyliczony na styk, a może wolałaby za te pieniądze kupić dziecku jakąś czekoladę, a nie spłacać klientów? Wg mnie te żółte grosze powinni wypierdzielić z obiegu, 10 gr to najmniej i tyle. A jak ktoś nie lubi monet to niech płaci kartą.

mamyczas Odpowiedz

Hipokryzja właśnie osiągnęła szczyt.

PlastelinowyKubeczek

Wydaje mi się, że to jedynie pagórek, jaki może osiągnąć hipokryzja :/

KrakowskiMoherek Odpowiedz

Takie wyznania mi się nigdy nie znudzą. I ta satysfakcja...

Yuuhi Odpowiedz

Dziwią mnie takie panie, które mają problem, żeby ten 1 grosz lub 2 opuścić. Sama jak sprzedaję to nie robię z takich kwot problemu. Zwłaszcza, że dużo klientów po prostu nie chce żółciaków reszty i czasem zostają. Ale z drugiej strony taką panią może kontrolować szef i każdy nawet maly brak lub taką odskocznię od razu nagrodzić ochrzanem lub mniejszą pensją (niestety są takie przypadki) a no i jak jakiś Janusz wyhaczy że kasjerka odpuszcza końcówki to zacznie brać rzeczy na które brakuje mu pieniędzy. Ludzie pamiętajcie też że kasjerka to nie bankomat, nie wyczaruje sobie magicznie drobnych, kiedy któryś klient z rzędu zapłaci jej za zakupy o przykładowej kwocie 2,89 banknotem stuzłotowym. Mi po doświadczeniach na kasie jest złe dawać takie kwoty za małe zakupy w innych sklepach bo wiem jakim problemem jest to dla mnie

kefir Odpowiedz

brawa dla wujka 👏👏👏👏👏

Poziomkowa Odpowiedz

Rozumiem że wujek autora oburzony ale zbyt skąpy żeby 2gr dziewczynką dorzucić.

ItsAPrankBro Odpowiedz

Fajne duże litery w URL XD

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie