#P9zd2
Z 9 piętra zjazd na dół windą, coby oszczędzić psu schodzenia po schodach. Towarzystwo w windzie: mały, na oko 2-3-letni chłopiec, najprawdopodobniej jego mama i babcia. Pies po zamknięciu drzwi puścił cichacza mordercę, wszyscy patrzą po sobie, smród daje po oczach.
Chwilę po tym spadły mi klucze i schyliłam się po nie, starając się nie trącić dupskiem babci, mój pies stoi sobie w rogu. Wiecie co zrobił? W momencie kiedy się schylałam, puścił najgłośniejszego, najbardziej obrzydliwego bąka jakiego słyszałam kiedykolwiek. Wszystkie oczy na mnie, w tym wzrok psa. Patrzę na niego, a on zdegustowany powoli odwraca ode mnie łeb. Było mi tak cholernie wstyd, powiedziałam tylko "to pies...", ale ich spojrzenia wwiercały mi się w duszę, chyba nie uwierzyli. W całej windzie śmierdzi trupem.
Wysiadłam, a raczej wybiegłam z windy i nie odwróciłam się za siebie ani na moment, mam nadzieję, że nieczęsto będę spotykać ich na klatce.
Dzięki, psie.
I co powiedział weterynarz?
Gówno
To faktycznie jest urok rasy, ale stworzonej sztucznie przez człowieka. Szkoda zwierzątek, męczą się, bo ludzie chcą mieć pieska, ale o wyglądzie zabawki.... Wiele chorób, najczęściej związanych z drogami oddechowymi, ale nie tylko, ma powiązanie z ingerowaniem w genetyke.
To tak w ramach ciekawostki. Fajnie, jakby ludzie mieli trochę większą świadomość, że zwierzęta potrafią całe życie się męczyć tylko dlatego, że ktoś nie chciał mieć "zwykłego" burka, tylko bardziej "wykwintnego" psiaka.
Ojej... No niekoniecznie to jest korzystne. Proponuję zaczerpnąć wiedzy na ten temat w książkach lub chociażby w internecie.
To nie jest zwykla rekombinacja. To jest ingerencja w genetykę. A to są dwie zupełnie różne rzeczy.
@szinigami
Problem jest w tym, że ludzie rozwijają w różnych rasach cechy, które sprawiają, że pies jest ładniejszy (ponoć), a nie te, które doprowadziłyby do wzmocnienia rasy.
Otóż to, @ohlala, dokładnie to miałam na myśli, ale jakoś okrętnie tłumaczyłam 🙂
@szinigami
Tyle że te zmiany nie są wprowadzane poprzez mieszanie z innymi rasami (bo wtedy to już nie jest pies rasowy i nie ma prawa być tak nazywanym), a przez rozmnażanie psów u których występuje pożądana cecha do momentu, aż będzie występować u większości osobników. Przeciwnicy mieszania ras wiedzą, co robią, bo to właśnie kundelki są najczęściej porzucane i jest ich najwięcej w schroniskach.
Praktycznie każda rasa ma obciążenia genetyczne. Np. Ta rasa suczki z Zakochanego Kundla ma problem z rozrostem czaszki. Czaszka jest za mała w stosunku do mózgu, co zagraża życiu. Moja teściowa ma Laphunda szwedzkiego. Te psy masowo tracą wzrok, jej też jest ślepy.
Nie zgodzę się. Zwykle szare kundle które siedzą w schroniskach do końca swoich dni w większości są zdrowe, oczywiście jeśli człowiek nie zrobił im krzywdy. Jest to udowodnione naukowo.
Poza tym sama miałam trzy takie psy, wszystkie żyły ponad 13 lat i odeszły spokojnie, ze starości, a nie choroby.
W dzień przed śmiercią jeden nawet biegał po podwórku.
Rasowosc lub jej brak ma u psów ogromne znaczenie.
Ale Wy chyba nie umiecie czytać, co? Nikt nie mówił, że kundelki są chorowite, a ja Wam tylko tłumaczę, w jaki sposób rozwija się pożądane cechy u psów i że nie robi się tego poprzez tworzenie kundelków.
Tyle że my to wiemy.... Inaczej byśmy o tym nie pisały.
Po pierwsze - nie każdy właściciel rasowego psa napędza popyt. Hodowanie i mnożenie np. mopsów to jakaś tragifarsa, ale są fundacje zajmujące się pomocą konkretnej rasie i umożliwiające adopcję.
Po drugie - kundel i mieszaniec to nie to samo. Mieszaniec to pies, który ma wśród przodków członków konkretnych, rozpoznawalnych ras, a kundle są de facto "rasą" samą w sobie. I oczywiście że są zdrowsze, bo po pierwsze nie rozmnażają się wsobnie, a po drugie nikt celowo nie utrwala wśród nich żadnych idiotycznych cech w stylu wypadających oczy i dupy szorującej po ziemi.
Twierdzenie, że kundelki są zdrowe ma tyle samo sensu co zachwyty nad zdrowiem mulatów.
U kundelków mogą występować wszystkie choroby występujące u psów rasowych... Mit o ich zdrowiu powstał, ponieważ ludzie dużo mniej zwracali uwagę na ich zdrowie.
I nie twierdze absolutnie, że kundelki są gorsze! Po prostu prostuje...
Dla sprostowania! Pies miał problemy z jelitami, ale już jest wszystko okej ;)
A do komentarzy o samej rasie - moj pies jest adoptowany, uratowany z "dobrej hodowli", ba, nawet zarejestrowanej i opisującej się jako "domowa hodowla, z której psy wychodzą zsocjalizowane i gotowe na nowe życie" (no, juz niebardzo, bo ich zamknęli)
był tam jako reproduktor, ale się buntował, nie dogadywał z innymi psami i przez to był bity, przypalany, ktos go nieźle pokaleczył
miał też rany po ugryzieniach innego reproduktora, który był w tej hodowli, ewidentnie sie nie lubili
wzięłam go jako dom tymczasowy, bo mamy już Pepe, kundelka który niezbyt lubi małe psy (sam jest dosc spory), ale jak zobaczyłam, ze oba psy super czują się w swoim towarzystwie i nasz staruszek odżył to zostawiłam w domu i buldozka
sama nie jestem za sztucznym tworzeniem i modyfikowaniem ras, wiem jaka krzywda im sie dzieje (problemy z oddychaniem u buldogow np), ale jestesmy po kilku korektach noska i robię naprawdę wszystko żeby moje psy miały u mnie dobrze
Patrzę na tego psa, przejrzałam chyba wszystkie zdjęcia, które pokazały mi się po wpisaniu nazwy rasy psiaka, ale... za cholerę nie widzę zdjęcia, gdzie jest pokazany ogon! I nie wiem, czy to już jest taka ingerencja w genetykę, czy wszystkie psy, którym zrobiono zdjęcie z tej rasy - mają obcięte ogony?
A szczerze napiszę: nie rozumiem idei obcinania psom ogonów. Co to daje?
A wracając do wyznania: mam mieszańca, kupionego dosłownie za 12 złotych pod marketem od pijaka, który wprost powiedział: albo biorę i dam mu kilka złotych, albo on wrzuci szczeniaka (wtedy suńka miała około cztery tygodnie) pod samochód na moich oczach. Wzięłam i teraz mam w gratisie: puszcza takie bąki, że trzeba wietrzyć. :D Zwrócisz jej uwagę? Wzrok pełen pogardy.
Obcinają ogony by pies groźniej wyglądał, ale skutkuje to w problemach w komunikacji międzygatunkowej gdyż inne psy nie widzą merdającego ogona. Tak samo z uszami
Serio, to jest powód, dla którego obcina się psom ogony? Moja znajoma miała kiedyś pudla z obciętym ogonem i nie potrafię sobie wyobrazić, jak to miało uczynić go groźniej wyglądającym.
Obciety ogon zaburza u psów równowagę. Teraz zakazano obcinanie, ale ojciec kolegi, który jest weterynarzem omija te prawo i np. stawia diagnozę, że coś tam się niepokojącego dzieje i trzeba amputowac. I niestety wśród "psiarzy" jest jeszcze sporo takich, którzy zrobią wszystko, żeby pies miał obciety ogon. Szkoda słów.
dawniej niektórym psom myśliwskim/obronnym obcinano uszy i ogony, by zmniejszyć ryzyko ich uszkodzenia podczas walki z innym zwierzęciem. obcięcie ogona i uszu szczenięciu jest łatwiejsze i niesie mniejsze ryzyko zakażeń, niż ich rozszarpanie/zmiażdżenie zębami u osobnika dorosłego.
obecnie nie ma to żadnego sensu poza utrzymywaniem u psa klasycznego wyglądu danej rasy.
Niektóre rasy (mn. buldożki francuskie, owczarki australijskie - niektóre i wiele innych) rodzą się bez ogonów.
W tym konkretnym wypadku to akurat kwestia generyki.
KlaraBarbara, miałam na myśli komunikację wewnątrzgatunkową
Uszy obcina się z kilku powodów, oczywiście główny to ten, by groźniej wyglądały. Ale obwisłe uszy często łapią infekcje, które mogą być nawet przyczyną śmierci. W naturze żaden psowaty nie ma obwisłych uszów!
Ale ogonów to nie kumam... nie ma żadnego pozytywnego skutku obcinania zdrowego ogona, poza lepszym wyglądem psa... Zaburza porozumiewanie się między innymi osobnikami.
Arbuzem psy myśliwskie (np. wyżły, teriery) - łamanie ogonów w trakcie biegu przez chaszcze (to teoria jaką usłyszałam od myśliwych.
Psy stróżujące (np. CAO) - duże ryzyko zranienia podczas walki z wilkami/niedźwiedziami.
Niektóre inne rasy np. niektóre owczarki - wpadka genetyczna i tyle
@Klara A to czasem nie jest tak, że buldogi francuskie mają krótkie zawinięte ogonki i ch się nie obcina? Bo z tego, co mi się kojarzy, to w PL chyba nielegalne jest kopiowanie ogonów.
Jaka diagnoza, wszystko dobrze z pieskiem?
miał coś z jelitami, już wszystko dobrze!
Kiedy myślisz że jesteś przyjacielem psa, a on ma cię za popychadlo.
Myślenie że jest się przyjacielem psa i kupowanie rasowych psów z szeregiem chorób genetycznych i przez to wspieranie rozmnażania ich w większych ilościach raczej nie idzie w parze.
Etanolansodu, pewnie, dawniej psy faktycznie były rozmnażane dla przydatnych cech, ale dzisiaj nawet owczarki niemieckie mają przesrane, jeszcze 100 lat temu były zdrowymi i przydatnymi psami, teraz są większe cięższe i mają dupę coraz niżej by uzyskać kształt jakiegoś trójkąta czy innego gówna, przez co psy te mają problemy z kręgosłupem i biodrami. Buldożki, mopsy i inne wymysły ludzi całe życie nie mogą porządnie oddychać co oczywiście prowadzi do szeregu innych problemów ze zdrowiem i samopoczuciem psa.
Etanolansodu kiedyś niektóre cechy były podkreślone w celu lepszego użytkowania psa. Teraz są groteskowo przerysowane...
Choćby obecny buldog angielski 100 lat temu był rasą bardzo podobną do współczesnego amstaffa.
Piesek wiedział nawet jak się zachować by odwrócić podejrzenia od siebie :D mistrz
Sąsiad miał psa, który często przebywal w domu (na wsi gdzie mieszkam to mimo wszystko niezbyt częste) . I też potrafił walić takie baczury że trzeba było się ewakuować z okolicy rażenia. I gdy tak sobie kiedyś siedzieliśmy w domu podszedł piesek, spierdzial się nie dość że zabójczo to jeszcze głośno. Żeby tego było mało to obszczekal mnie jakby to była moja wina i poprostu sobie odszedł w inne miejsce. Jestem pewna że sąsiad dalej myśli że to byłam ja właśnie przez to że złośliwy czworonóg mnie obszczekal
Moja znajoma która robiła mi paznokcie właśnie ma tego psa, buldoga francuskiego. Zachwycałam się nim ale mówiła, że to straszny śmierdziuch.
Kiedy robiła mi te paznokcie coś zaczęło capić i zaczęła się drzeć na psa. Ale myślałam, że to jej sprawka a pies zbiera winę.
No ale chyba zaczynam wierzyć, że to wina psa
W herbie mam dwa psy na tarczy jeden sra a drugi warczy.
Będąc dzieckiem nie wierzyłam, że psy potrafią spierdzieć. Do czasu. Do mojej kuzynki u której byłam pewnej zimy przyszła koleżanka z psem i od razu zastrzegła, że pies jest strachliwy i z tego powodu zdarza mu się zatruć powietrze. No i tak one dwie sobie gadają, a ja glaszczę tego psa, aż nagle coś spadło na panele, a kilka sekund później niewyobrażalny smród. Opuściliśmy wszyscy w wielkim pośpiechu pokój, a pies został ze swoim bąkiem.