#nHiTT
Zacznijmy od początku...
W 2013 r. kończyłam gimnazjum znajdujące się w dużym mieście, ale w małej dzielnicy. Moja najlepszą przyjaciółką była wówczas Ania - niesamowicie zwariowana, zabawna, pewna siebie dziewczyna, którą lubił każdy.
Pamiętam do dziś - środek jesieni, sobota, ok. 7 rano budzę się, ponieważ mój telefon aż wariuje z powodu powiadomień z gg (gadu gadu) oraz z SMS. Wstaje, włączam wiadomości i nagle jakby cały świat zniknął - "Anka zaginęła!". Dnia poprzedniego, w piątek, Ania nie wróciła ze szkoły do domu.
Rodzice Ani zadzwonili po policje, gdy żaden z jej znajomych nie wiedział, gdzie się znajduje ich córka (dzwonili również do mojej mamy, ale ta zapomniała mi powiedzieć, bo to było koło 22, a nie chciała mnie budzić).
Cała nasza klasa umówiła się o 8 na dworze. Poszliśmy do domu Ani, a jej mama ze łzami w oczach powiedziała, że policjanci wczoraj w nocy przeszukiwali wszystkie miejsca wokół drogi, którą Ania pokonywała do domu. Mieli to zrobić również dzisiaj, kiedy będzie już jasno.
Rodzice Ani ani policja jednak nie wiedziała o czymś, co wiedział każdy z nas - Ania nie wracała tą drogą, co kiedyś. Razem z koleżankami, z którymi sąsiadowała, chodziły drogą na skróty - o 10 minut krótszą, prowadzącą przez kanały, rożne zakamarki, las,itp, itd. Nigdy nikt obcy tamtędy nie przechodził, bo po co?
Tak wiec od razu wspólnie ustaliliśmy, że odwzorujemy jej kroki.
Przedzierając się przez różne dziury, łąkę,kawałek kanału minęło już ok 15 min. Traciliśmy nadzieje, baliśmy się, że ktoś ja porwał i wywiózł.
Nasze krzyki, kiedy przechodziliśmy przez las, przerwał nasz kolega, który kazał nam się uciszyć i nasłuchiwać, bo chyba coś usłyszał. No i miał racje - jęki dobiegały zza krzaków bardzo oddalonych od nas. Od razu się tam rzuciłam no i znalazłam - Anka, goła, ze szczątkami ubrań wokół siebie, cała umazana krwią, z ranami na brzuchu. Do dzisiaj nie mogę zapomnieć tego widoku. Zakazałam zbliżać się chłopakom - kazałam im zadzwonić po policje i pogotowie. Z dziewczynami ubrałyśmy Anię korzystając z naszych bluz, szalików i kurtek. Po jakieś 10 minutach przyjechało pogotowie.
Ania została zgwałcona i pocięta nożem. Cud, że przeżyła noc. Kiedy wróciła do szkoły, już nie była tą samą Anią. Czuła, że jest przez nas traktowana inaczej, delikatniej. Baliśmy się jej powiedzieć cokolwiek, ażeby jej nie zranić.
Popełniła samobójstwo jakiś miesiąc później. Znaleziono przy niej pozytywny test ciążowy. Ból, jaki przeżyła mając jedynie 16 lat jest niezwykły. Do dzisiaj tęsknie i wciąż nie mogę zapomnieć jej śmiechu, który odtwarza mi się w głowie jak tylko o niej pomyślę...
Czyli rodzice, którzy zabraniają chodzić na skróty, bo niebezpieczne, czasem mają rację.
Ci troszący się rodzice z reguły maja rację, nie robią tego żeby nam zaszkodzić, jak się może wydawać w tym buntiwniczym wieku, tylko żeby nas chronić.
Tylko dlaczego nie poświęcą 5 minut i nie wytłumaczą czemu zabraniają? Nawet w buntowniczym wieku logiczne argumenty zwykle docierają
Wydaje mi się, że większość mówi, że to niebezpieczne, ale taki nastolatek jednym uchem wpuszcza drugim wypuszcza. Niefajnie jest zakładać, że jego dziecko zostanie zgwałcone.
zapomniały woły jak cielęcinami byli...
W wieku 16 lat, w okresie buntu, dzieciaki wiedzą wszystko najlepiej, są mądrzejsze od "starych wapniaków" i generalnie "są nieśmiertelni".
Do nastolatka trzeba dotrzeć. Szczególnie w okresie buntu. To zazwyczaj nie jest proste, a z doświadczenia wiem, że zazwyczaj jest tak, że dzieciaki zrobią odwrotnie... po to aby się sprawdzić, aby udowodnić, że "starzy się nie znają" (Nawet jakby "starzy" mieli nie wiedzieć o tym) plus są mega dorośli (taaaa...)
Generalnie nie ma co się dziwić - tutaj trzeba wysłuchać, rozmawiać i tłumaczyć cierpliwie i mieć nadzieję, że ma się na tyle mądrego dzieciaka, że ogarnie. Ogarnie, że jednak jak ojciec/matka coś mówią to wiedzą zazwyczaj co.
Cielęcinami ? 🤦🏻♀️ Chyba cielęciem...
I tylko dlatego ze jakiś facet chciał zaruchac.. takich to od razu na stos
On nie chciał zaruchać. Facet, który chce zaruchać idzie wyrwać laskę w klubie, względnie do prostytutki. Gwałciciel chce poniżyć ofiarę i napawać się jej strachem i upokorzeniem. Popęd seksualny ma tutaj drugorzędne znaczenie.
janko poczytaj o raptofilach
to zaburzenie preferencji
@jankostanko33 są rozne sytuacje. co jak to byl bardzo brzydki facet ktory w klubie by nikogo nie wyrwal a na prostytutke nie mial kasy?
Nie zawsze jest tak jak janko mówi. Czasami jest to ultra incel, który miał już dość, i dlatego to zrobi. Takim ultra brzydkim nawet prostytutki odmawiają.
Świat jest chory niestety.
Selevan1, przemoc inceli też wynika z chęci zrobienia komuś krzywdy (oraz z ich chorej, incelskiej ideologii), a nie z desperackiej chęci zaruchania.
A normalnemu facetowi i tak nie przyjdzie do głowy gwałcenie ludzi, choćby był Bóg wie jak wyposzczony.
Jedno wynika z drugiego. Bóg wie jak wyposzczony facet najczęściej nie jest normalny.
Nie może znaleźć kobiety bo nie jest normalny, a wieloletni facet nawet jak był zawsze oazą spokoju jeżeli jakoś nie zmniejszy libido to będzie mu wzrastać gromadzona w środku agresją i bezsilność. Znam z autopsji.
Jak sama powiedziałaś, brzmi to jakby ktoś zmyślał, choć nie zgodzę się z tym, że "nieźle".
Nikt nie poinformował policji, jaką drogą chodziła dziewczyna? Na dodatek kanały, las - serio?
Jak byłam dzieckiem nie zawsze wracałam drogą do domu, czasami polami, czasami miedza itd. Rodzicom nie opowiadałam, że zamiast iść jak człowiek łaziłam po lasach, więc mnie to nie dziwi że dorośli nie wiedzieli
Ja jako dzieciak po dodatkowych wieczornych zajęciach wracałam sama przez las, stary most kolejowy i obok opuszczonych fabryk, bo oszczędzało mi to pół godziny drogi. Bałam się za każdym razem, ale nie miałam siły iść taki kawał po całym dniu zajęć, a mama nie chciała mnie odbierać.
Nastolatki miewają różne pomysły. Mam większe zastrzeżenia do tego samobójstwa po miesiącu i znalezionego testu ciążowego. Możliwe, że historia jest prawdziwa, ale na przykład podkoloryzowana - nie rozstrzygniemy tego.
No ok, może macie rację, chociaż trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś chodzi do domu przez kanały. Mimo wszystko całe to wyznanie po prostu nie brzmi dla mnie wiarygodnie.
Whiteknight - historia nie musi być nawet podkoloryzowana, po prostu sama autorka nie była bliską osobą tej bieduli i mogła bazować częściowo na plotkach i uproszczeniach.
Wiem, o co chodzi, dla mnie też nie brzmi zbyt realistycznie, jak spora część wyznań na tej stronie. Przydałaby się taka anonimowa ankieta o autentyczności wyznań. Użytkownicy anonimowo ocenialiby, na ile zgodnie z prawdą opowiedzieli swoje historie.
O i w takich sytuacjach powinna być dozwolona aborcja, refundowana!
A dziewczyną powinni się zając psycholodzy oraz powinna być pod stałą obserwacją
Nie, nie powinna, bo dziecko nic nie zawiniło.
Jedyną karę winien ponieść tutaj gwałciciel, i jemu należy się kara śmierci!
historia robi wrażenie
Brzmi jak wymyślona historia, zwłaszcza z tym testem ciążowym. Przecież ciążę z gwałtu można przerwać więc co to za powód do samobójstwa?
Nie każdy jest w stanie przerwać ciążę I żyć dalej. Nie każdy jest też w stanie sobie poradzić z tym że jest w ciąży z gwałtu ... dorośli patrzą na to inaczej ale mając 16 lat samobójstwo czasem wydaje się najlepszą opcją. Oczywiście nie mówię że najlepiej popełnić samobójstwo, po prostu próbuje się postawić w sytuacji tej dziewczyny, wydaje mi się że w tym momencie nie widziała innej opcji. Tyle że dziwi mnie że poszła popełnić samobójstwo I zabrała że sobą test ciążowy, nie wiem ... może próbowała się tym jakoś usprawiedliwić przed ludźmi?
jesteś kobietą, nastolatką. Ktoś cie brutalnie zgwałcił, okaleczył, będziesz pamiętała ten ból fizyczny, upokorzenie, strach do końca życia. Te myśli będa nawracać cały czas, nie będziesz w stanie zbudować normalnej relacji z partnerem. Jeszcze do tego w wieku 16 lat masz wybór- wychowywać dziecko swojego oprawcy, które jeszcze bardziej będzie ci o nim przypominać, albo je zabić, zabić człowieka.
Chyba w takiej sytuacji łatwiej zabić siebie i nie musieć znosić tych wszystkich myśli, decyzji.
Serio można być tak płytkim i niedomyślnym?
W ogóle trochę śmieszno-straszne jest zakładanie, że samobójstwo zgwałconej szesnastolatki było staranie przemyślanym, na zimno zaplanowanym działaniem.
Z automatu powinna dostać tabletkę po, jak tylko stwierdzono gwałt.
aalicja, masz świętą rację. Niestety, często nawet psychologa nie potrafią zapewnić tak pokrzywdzonemu dziecku.
Kolejna historia o gwałcie? Czy tylko ja mam wrażenie, że na anonimowych grasuje jakiś zafiksowany na tym temacie mitoman?
No, jakiś domorosly Ted bundy
Wbrew pozorom gwałty często się zdarzają. Ofiary bardzo rzadko zgłaszają takie przypadki policji. Pamiętam jak w gimnazjum moja znajoma została zgwałcona w łazience przez chłopaka, który miał 17 lat i ciągle siedział w pierwszej klasie. Nikt nie słyszał jej krzyków, chociaż była przerwa. Nie zgłosiła sprawy, ale potem zaszła w ciążę i przyznała się rodzicom. Z tego co wiem, to chciała usunąć, ale rodzice się nie zgodzili zakrywając swoją wiarą. Teraz to oni wychowują swojego wnuka, matka nie chce nawet spojrzeć.
Gwałty dzieją się codziennie, to nie jest żadna moda. Czas wrócić do rzeczywistości.
No, a masz jakieś dowody na to? Poza tym że zdarzyło się twojej koleżance?
Nie bronię, ale nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz że tak dużo częściej się zdarza niż podają oficjalne statystyki.