#Ox6Sn
Mam 20 lat i nigdy nie byłem w związku. Nigdy się nie całowałem, nie mówiąc o czymś więcej. Nie mam zbyt wielu przyjaciół, a z tymi z którymi miałem dobry kontakt od jakiegoś roku rozmawiam tylko na Messengerze i bardzo rzadko telefonicznie lub przez komunikator głosowy. Uprzedzając, nie ma wśród nich dziewczyn. Tak już się moje życie potoczyło. Nie mam też pracy.
Przy życiu utrzymuje mnie tylko, to że studiuję kierunek który naprawdę mnie interesuje i chciałbym z nim wiązać przyszłość zawodową.
Nie piszcie, że to nie strona na takie wyznania, bo ja po prostu muszę się wygadać. To wyznanie, to coś w stylu terapii. Nie wiem już co mam robić. Boję się, że całe życie będę kawalerem.
Dobija mnie również, to że rodzice ciągle zachęcają mnie żebym znalazł sobie dziewczynę. Nawet głupi powrót z trasy rowerowej kończy się pytaniem mamy: "a nie spotkałeś jakichś fajnych dziewczyn?"
- Tak mamo, spotkałem, ale nie wiem co to niby zmienia.
Czy ktoś z was jest może w takiej sytuacji, albo był i może mi coś doradzić?
Spoko, masz jeszcze dużo czasu :P Nie twierdzę że to dobre rozwiązanie, ale ja jestem kilka lat starszy i moi rodzice już przestali się pytać o jakieś związki i łudzić, że zostaną dziadkami. Ja też jestem z tym pogodzony, zamiast na siłę szukać drugiej połówki skupiam się na swoich zainteresowaniach i różnych hobby. Bycie singlem wcale nie jest takie złe :)
I to jest prawidłowe podejście. Nie ma co narzucać sobie presji. Ja poznałem swoją pierwszą miłość w wieku 25 lat, a połączyło nas wspólne hobby :)
Dworniak nie wiem jakie masz hobby ale nie musi Ciebie od razu skreślać.
Mam dwóch znajomych, którzy po raz pierwszy w związku byli po 25 roku życia.
20 lat i twoje życie to porażka? Mało jeszcze wiesz o życiu. Spieszysz się gdzieś?
Uwielbiam takich młodych szczyli, którzy już podsumowali swoje życie, po jakże wielu doświadczeniach.
Wyluzuj.
Jeśli sam myślisz o swoim życiu w kategoriach porażki, to zastanów się, czy właśnie nie to odstrasza ludzi. Ludzie lgną do osób sympatycznych, pozytywnych i uśmiechniętych. Nie musisz być duszą towarzystwa, ale trzeba dać się lubić, dać się poznać, umieć sobą zainteresować. Nikt nie chce na początku znajomości słuchać o problemach i o tym, co Cię boli (co innego wówczas, gdy już będzie między Wami jakaś więź).
Skup się na sobie, swoich pasjach, na studiach, które dają Ci radość. Powodzenia :)
Skarbie, skoro ja majac 40+znalazlam chlopa, to ty...masz duuuzo czasu. Daj na luz bo zwariujesz. Mam corke teraz prawie 22 lata, tez nie ma chlopaka choc ma powodzenie, nie chce i już. Olej gadanie starych i rob swoje, a jak bedzie miala pojawic sie ta jedyna to sie pojawi. :)
Ta, łatwiej? Kobiecie w wieku 40 lat, z bagażem doświadczeń, po rozwodzie a często także posiadającej dzieci? O naiwności. Młodzi ludzie są niedoświadczeni i jak kogoś szukają to szukają często do związku, ludzie 40+ to już często cwaniaki które patrzą przez pryzmat korzyści, mają swoje wygodne życia i szukają tylko kogoś do zaliczenia, a i zdarza się, że ukrywają, że mają żony. Jednak mając lat 20 łatwiej kogoś znaleźć.
Byłam w takiej sytuacji. Czas mijał, studia skończyłam, poszłam do pracy, otworzyłam się na ludzi i jakoś tak idzie, że w końcu jestem zadowolona z życia ;)
@Dworniak, jakbyś w realu rozmawiał ze mną w takim stylu jak tu odpowiadasz na komentarze, to bym wstała i wyszła. Ludzie dali konkretne i bardzo życiowe rady (o które sam prosiłeś), a Twój sposób zbywania kazdej z nich jest zwyczajnie niesympatyczny i pyszałkowaty, a już odpowiedzi do TrzyPingwiny to w ogóle bucera. Widać, że narasta w Tobie frustracja, której chyba nie wyczuwasz, ale uwierz mi, że wszyscy inni dookoła Ciebie już tak.
Z takim podejściem to mnie naprawdę nie dziwi, że nie jesteś w żadnej prawdziwej relacji. Mówisz, że nie chce Ci się jechać do znajomych kilkaset kilometrów. A co gdyby to była dziewczyna? Nie mów, że nagle by Ci się zachciało. Żeby oczekiwać od 'losu' jakichś darów, najpierw wypadałoby wykazać się swoją inicjatywą.
Jejku, Dworniak w sumie nie znam Cię a już wiem że nie chciała bym poznać. Tak samo jak TrzyPingwiny zinterpretowałam pojawienie się drugiego pytania.
Ja właśnie jade odwiedzić dobrego kolegę, którego poznalam miesiąc temu w pracy sezonowej na prawie drugi koniec polski haha nie mówię, że to jest sposob na posiadanie przyjaciół, ale czasami warto zrobić dla kogoś coś dużego ;) bezinteresowność w tych czasach jest rzadką chorobą haha
@TrzyPingwiny Rady z cyklu "pokochaj siebie", "znajdź sobie hobby", "brak partnerki to nie koniec świata" są cholernie frustrujące. Kiedyś też ich słuchałam i wiesz co? Kończę studia, mam pracę, wydawało mi się że jestem pewna siebie, nigdy nie stroniłam od ludzi, wyprowadziłam się nawet do innego miasta. I partner wcale się nie znalazł. Teraz mam 22 lata, patrzę jak koleżanki biorą śluby albo są w szczęśliwych związkach a ja jestem samotna, tak cholernie samotna i nic nie wskazuje na to żeby ten stan rzeczy miał się kiedykolwiek zmienić.
moge Ci powiedziec, ze za bardzo sie tym przejmujesz. w zyciu tak jest, ze jak sie czegos pragnie, to sie to tylko od siebie oddala... zajmij sie soba, a na zwiazki przyjdzie jeszcze czas :)
W skrócie: Nie dziwię się, że nie masz znajomych, ani nie masz partnerki. Nie próbujesz, Świat się kręci wokół Ciebie, jesteś najmądrzejszy( Pewnie też mi napiszesz, że nie mam racji). Ludzie tu Ci radzą, a ty ich negujesz. Skoro radzą, to podejrzewam, że pewnie większość z nich radzi na swoich doświadczeniach, ale ty w ogóle nie chcesz sprobować. Wygodnie Ci w swojej strefie komfortu widocznie. Z jednej strony przeszkadza Ci, że nie masz nikogo, ale z drugiej strony nie chcesz się poświęcić dla relacji. Szkoda.
@Dworniak Nie chodzi tu o stronniczość. Twój problem z @Trzypingwiny mnie jakoś szczególnie nie interesuje. Dziś znów przeczytałam te komentarze bo chciałam poszukać tego chwalenia, ale sorry, we wszystkim widzisz jakieś "Ale". To co pisze nie jest złośliwe, ale warto czasem poznać siebie. Przyjmij te rady z pokorą i się zastanów nad nimi. To, że ktoś radzi Ci psychologa to wcale nie złośliwie. Masz dopiero 20 lat. Ja w wieku 22 lat poznałam miłość swojego życia. A w Twoim wieku miałam jeszcze siano w głowie :D:D Rady na temat czatów miłosnych nie są najgorsze. Pisząc z różnego typu osobami, nawiązując kontakty później jest Ci dużo łatwiej. Jak radzą ci, że masz nawiązać znajomości poprzez zainteresowania to ich posłuchaj. Poznasz kilku wystrzałowych ludzi, którzy może mają córki w Twoim wieku.(Przynajmniej będziesz wiedział, że masz zajebistych teściów). Wysłuchaj rad, spróbuj tego co ci piszą, a w końcu Ci się uda. (No chyba, że faktycznie jesteś w rzeczywistości taki przemądrzały). Poza tym starsza partnerka to żaden wstyd, sama jestem starsza od męża o cztery lata, który powiedział mi że cieszy się, że poznał mnie jak już dorosłam :):) Przed moim mężem z reguły umawiałam się przez internet (Mam bardzo zaniżone poczucie własnej wartości). Z wielkopolski jeździłam za Kraków do chłopaka a on do mnie. Aktualnie wiem, że to nie był dobry związek i nie chodzi tu o odległość. Ale nauczyłam się sporo o relacjach, nauczyłam się partnerstwa i zaufania, zrozumiałam mężczyzn, tak jak ty mógłbyś zrozumieć kobiety. Każdy związek przez internet coś mi dał. Szukałam daleko, znalazłam 2 kilometry od domu :D:D A jestem osobą aspołeczną, wycofaną, z pasjami, które raczej nie umożliwiają mi nawiązania jakiejkolwiek znajomości :) Powodzenia!! Trzymam kciuki, za to że Ci się uda.
PS. Mojego męża poznałam gdy wraz z moja siostrą chciał pomóc jego bratu mnie poderwać, więc nigdy nie wiesz kiedy miłość nadejdzie :)
@ Dworniak Co do mojego byłego, to o związek walczyłam do końca, póki ktoś nie naruszy moich najważniejszych wartości to uważam, że wszystko jest do naprawienia. Zakończył się dość specyficznie ponieważ poprosił mnie, żebym się odezwała, gdy zmienię myślenie, a ja poprosiłam, żeby odezwał się jak zrozumie swój błąd i przeprosi osobę, którą skrzywdził ( Nie mnie). Telefon milczy do dziś :)
A co studiujesz i jakie masz hobby? I w sumie dlaczego nie pracujesz? Kurczę no próbuję Cię trochę zrozumieć i może coś trafnie doradzić(Przynajmniej mam ciekawszy dzień w pracy :))
Myślę, że kolega zasugerował psychologa, byś dzięki temu mógł poznać siebie bardziej. Coś na zasadzie testów osobowości- czytasz co ci wyszło i stwierdzasz, że faktycznie taki jesteś ( Jeśli chodzi o to , polecam test 16 osobowości :) )
Może nie jesteś taki zły :)
@Dworniak sorry, jeśli miałabym się domyślić jakie studia zaprzeczają idei tej strony to niestety ale w domyślaniu się jestem "typową blondynką" - nie obrażając blondynek:)
O ogromie hobby znalazłam tylko muzykę Hansa Zimmera . Nie wiem czy to według Ciebie jest te hobby dla starszych, ale wiem, że moja znajoma jest wielką fanką. Ale w sumie jest starsza jednak :D 26 lat to już dużo :):) No i książki:) Coś więcej?
Co do studiów, ja wiem jaki to wysiłek. Ale drugi raz też bym podjęła pracę studiując. Człowiek staje się bardziej otwarty na ludzi i nabiera już doświadczenia. Chyba, że studiujesz coś związanego z medycyną albo prawem .
Dotyczy pytania "A dlaczego miałbym być zły?"
Chłopie, niestety robisz marne pierwsze wrażenie jeśli chodzi o odpowiedzi w komentarzach. Zanim zdecydowałam się skomentować to poczytałam trochę.
Może jak na początek chcesz zbyt pokazać swój intelekt (Jak większość, ale nie każdemu to tu wychodzi :)) Teraz zauważam, że jesteś mądry, ale po pierwszych komentarzach robisz niestety wrażenie przemądrzałego. Niestety, ludzie najczęściej oceniają po pierwszym wrażeniu. Ja też :)
Dworniak jestem w podobnym wieku i też mogłabym powiedzieć że bez związkow, znajomych w realu, z całkowicie innym hobby niż rówieśnicy, z nietypowym myśleniem czy różnymi dolegliwościami. Wiesz czym się różnimy? Pokorą. Ja staram się ją mieć i szanować zdanie innych nawet jeśli jest krzywdzące. Nie obwiniam świata za to że nie jestem duszą towarzystwa. Akceptuję swój tryb życia i to że nie jestem rozchwytywana, nie mam do kogo napisać a mój Messenger stoi pusty od kilkunastu tygodni. Przestało być dla mnie istotne dlaczego ktoś się nie odzywa czy mnie unika. Ja mam siebię, znam swoją wartość i nie spieszę się nigdzie. Ty natomiast oczekujesz aż przyjdzie tu ktoś, kto przykalśnie twojej teorii i poklepie cię po pleckach bo świat okrutny a twoja pasja jest rzadka jak diament i śmiertelnik jej nie zdoła pojąć. Dyskredytujesz zdanie innych i nie przyjmujesz do wiadomości że twój "problem" da się rozwiązać. Myśl dalej z pogardą o innych, daleko dolecisz.
"tak już się moje życie potoczyło", JAKIE POTOCZYŁO? Jesteś odpowiedzialny za swoje życie i swoje decyzje, czym chcesz zainteresować potencjalną partnerkę? Znajdź sobie pasję, najlepiej kilka i to takie gdzie są spotkania w większym gronie, nie ma siły żebyś kogoś nie poznał. Nic samo nigdy nie przychodzi. Jak potrafisz tylko siedzieć i narzekać to się nie dziw, że tak wygląda Twoje życie.
A co tubus, żeby zmienić swoją sytuację? Siedzisz tylko w domu i się samobiczujesz? Jeśli tak no to chyba nie dziwne, że Twoje życie wygląda tak, jak wygląda. Po pierwsze zapisz się do terapeuty, chyba najlepiej dialektyczno-behawiorystycznego. A potem zastanów się, co sprawia Ci przyjemność, staraj się rozwijac pasje, bo nie na nic fajniejszego niż ciekawy człowiek, masz internet, użyj jego moc - jest tysiące apek, portali itd dla osób szukających towarzystwa. Wiadomo, tinder raczej się profiluje na konkretnych ludzi z konkretnymi oczekiwaniami, ale sa inne, bardziej pasujace do Ciebie miejsca. Zaczniesz działać i zobaczysz, że zmiana nie jest taka ciężka
Dobra, poczytałem trochę Twoje komentarze i odpiszę tutaj, na swój komentarz, ale to tak naprawdę do autora wpisu. Piszesz, że ludzie Cię nie zapraszają na spotkania, a ile razy Ty ich zaprosiłeś? Ile razy coś zorganizowałeś? Czy chociaż raz napisałeś do ludzi z roku: słuchajcie pandemia rozluźniła, mam dość siedzenia u siebie na wiosce, przyjezdzam w pt do miasta, kto ma ochot na piwo? Możesz ewentualnie dodać, że stawiasz picke, albo, że pierwsza kolejka ba Twój koszt.
Jestem przekonany, że nie masz takiego wyjątkowego hobby, że nikt na świecie go nie podziela. Znajdź ludzi przez neta, zorganizuj z nimi spotkanie. Jeśli czytasz jakieś specyficzne książki, jak sugerowales to może klub książki. Chociażby online - zawsze można to przenieść offline z najciekawszymi.
Wydaje mi się, że większość samotnych ludzi jest strasznie bierna i nie proaktywna. Chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, jaka to ciężka praca utrzymać znajomości. Ciężka praca, wymagająca systematyczności i zaangażowania. Nikt z popularnych ludzi nie stał się popularny siedząc w domu i nic nie robiąc - ich popularność to pamiętanie szczegółów z życia ludzi, których poznali, bycie wtedy, gdy ich trzeba, zagadywanie, uśmiechanie, rozladowywanie napięcia itd. Pewnie, niektórym to przychodzi zupełnie naturalnie, inni aktywnie nad tym pracują, ale zawsze to ogromny % życia włożony w innych ludzi.