#2CZNn

Jestem przed 30, mam partnera od kilku lat i niedawno urodziłam pierwsze dziecko.
Ciąża to był niekończący się koszmar – najpierw wymioty (nie poranne, tylko całodzienne, chudłam, zamiast przybierać na wadze), zgaga i ogromne zmęczenie. Potem spuchnięte ciało, rozstępy, żylaki na nogach, wrażliwość na zapachy (najgorzej w miejscach publicznych, jak czułam perfumy czy jedzenie, to mnie zbierało, nienawidziłam zapachu mięsa i ścian), zapominanie wszystkiego, bóle podbrzusza, ogólna nerwowość. Dzieciątko jest chciane i planowane, żeby nie było, ale miałam nadzieję, że będzie nieco lepiej z tą ciążą, że przecież większość kobiet przez to przechodzi, więc luz. Bardzo bolały mnie piersi, pod koniec ciąży również kręgosłup. W pewnym momencie zmagałam się też z wysypem wytrysków, nietrzymaniem moczu, gazami, szybko rosnącymi włosami na całym ciele, bólem głowy i zaparciami na zmianę z biegunką.
Poród był gorszy. Spędziłam w szpitalu dwie doby, ból przy parciu był tak ogromny, że mam ciary, rozcięto mnie (a potem zszywano), nabawiłam się traumy, miałam potem problem z wydalaniem (siusiałam w wannie na stojąco, wyjąc z bólu pieczenia i bezsilności). Jak pomyślę o tych biednych kobietach z ciążami zagrożonymi, to aż mną trzęsie, co one tam przechodzą. Połóg był okropny, bo byłam wymęczona, obolała, walczyłam z odchodami połogowymi, trądzikiem, który się ostał, bólem piersi i krwawiącymi sutkami (ogólne problemy z laktacją, ale się udało), ponadto moje ciało wygląda zupełnie inaczej i ciężko mi je zaakceptować. Oczywiście czas połogu to też nieustanne zajmowanie dzieckiem, przewijanie, lekarze itd.

I wiecie co? Jest we mnie dużo agresji – wchodzę na Fb, tutaj czy np. na memy (choć już przestałam), a tam komentarze typu „JEJ JEDYNE OSIĄGNIĘCIE TO WYSRANIE GÓWNIAKA”, „CO ONA ZROBIŁA POZA ZROBIENIEM 800+” itd. Boli mnie – nienawidzę – tego, że poziom wrażliwości i przede wszystkim świadomości jest taki niski. Jak jakiś pryszczaty 14-latek śmie wypisywać w necie, że kobieta (jego mama też) „wysrała gówniaka”? No w głowie mi się nie mieści! Tyle bólu, łez, poświęcenia w życiu nie doświadczyłam! To tak strasznie boli moje serce! No i budzi to moją agresję. W stosunku do dziecka za to „co mi zrobiło” (choć nie jest winne) i do męża. Za to, że on tylko „zamoczył”, a ja męczę się ze skutkami. Moja psychika, pochwa, ciało. Nienawidzę mężczyzn, czuję agresję i niesprawiedliwość, brak szacunku. Tu na anonimowych też.
Mam córkę. Czasem wolę, żeby jej nie było. Żeby nie cierpiała za to, kim jest.
Stokrotka777 Odpowiedz

Biegusiem do terapeuty! Zanim Cię to zeżre i odbije się na całym życiu i Twoim, i męża, i dziecka. Miałaś potwornego pecha i okropne doświadczenia, nic dziwnego że masz mnóstwo emocji do przepracowania.
A ludzie w necie piszą bzdury, jedyna rada to olać. Mądrze, że już nie wchodzisz na te strony.

karlitoska Odpowiedz

Wszystkie przechodzimy przez jakąś część tych lub innych dolegliwości - Ty rzeczywiście miałaś kumulację i nie dziwię się, że mogło Ci się to odbić ją psychice. Nie patrz na to co ludzie piszą na internecie - sama jak wchodzę na sociale czy czasem nawet tu na anonimowych i widzę tą redpillową nienawiść do kobiet to czuję oburzenie, ale potem sobie przypominam, że jest masa normalnych mężczyzn, jak mój mąż, z którymi kobiety tworzą rodziny, wspierają się na codzień i nie warto karmić się ich ignorancją, która rodzi się z ich frustracji. Skup się na sobie, swojej rodzinie i może rzeczywiście przemyśl terapię albo spotkanie kręgu kobiet.

Anonimowykomentujacy Odpowiedz

Niestety często miewam podobne przemyślenia chociaż wolałabym ich nie mieć i skupiać sie na dobrych doświadczeniach. Niestety w moim życiu od dziecka często spotykałam się z niezrozumieniem a dokonałam masę poświęceń, znosłam dużo bólu (w tym potem jego ogromne konsekwencje), a spotkałam się głównie z krzywdzacą oceną, najbardziej bolała od osób bliskich. Może nie dotyczy to ciąży ani porodu ale faktu, że jestem dziewczyną co w moim otoczeniu wiązało się z pewnymi oczekiwaniami wobec mnie ponad moje siły.
Ciężko czasem myśleć inaczej jak ma się takie a nie inne doświadczenia. Świadomość/empatia w wielu dziedzinach jest bardzo niska przez co czasem jest jak jest. I to boli czasem po prostu. Bardzo.
Motywująca może być dla Ciebie wiedza, że to Ty programujesz córeczkę. Dobrze, ze juz nie czytasz tych komentarzy. Daj sobie czas jeszcze na przemyślenia, emocje, nie umiejszaj im i potem pozwól na uczciwe szansy (nie jedną a wiele) dla siebie i córeczki na możliwie jak najlepsze życie.

boopboop Odpowiedz

Się chciało dzieciaka, to tak jest. Same sie na to skazujecie.

Dragomir

Szkoda że twoja stara też na to poszła.

Dodaj anonimowe wyznanie