#OrBVT

Czy jestem roszczeniową gówniarą?

Mam naście lat, utrzymują mnie rodzice. Zaznaczę, że nie mamy żadnych kłopotów finansowych. Jako dziecko zawsze miałam masę zabawek, lecz gdy podrosłam, pieniędzy przeznaczonych na mnie zaczęło jakby ubywać. Kieszonkowe dostaję właściwie tylko na wycieczki szkolne i obiady, czasem trochę więcej na jakąś pizzę czy loda. Na moje zainteresowania nie zostaje praktycznie nic. Kosmetyków nie używam, stare ubrania wystarczają mi w zupełności, nie chodzę na żadne zajęcia dodatkowe czy korepetycje, posługuję się przedpotopowym telefonem i komputerem. Nie narzekam. Problem pojawia się dopiero w momencie, gdy chcę kupić komuś prezent. Nie często, wszak mam tylko dwójkę przyjaciół, lecz dla moich rodziców to i tak zbyt duży wydatek. O rezygnacji z wycieczki nie ma mowy, są przecież tak rozwijające. Kiedy staram się jeść skromniej, by zaoszczędzić trochę pieniędzy, zarzucają mi, że próbuję kupić sobie przyjaźń. Twierdzą, że jakaś pierdółka za dziesięć złotych wystarczy, bo to i tak tylko symbol. Że znajomi sami kupują sobie rzeczy, których potrzebują. Że przecież lubią mnie za osobowość, a ona nie zmieni się, jeśli nie dostaną prezentów. Że skoro to takie ważne, powinnam zmienić towarzystwo na mniej roszczeniowe.

Jest mi przykro, czuję się winna każdej wydanej złotówki. Próbę własnoręcznego wykonania podarunku podjęłam tylko raz, została zarzucona przez docinki rodziców. Wciąż mówili jak potwornie brzydkie wyjdzie to moje dzieło, bo przecież ja nic nie umiem. Zresztą nieważne, czy będzie brzydkie, i tak od razu się rozleci. Mówili, że sprawię tylko przykrość osobie, którą chcę obdarować, bo dostanie jakieś gówno, podczas gdy inni otrzymują normalne prezenty. Mam dość. Czy naprawdę robię coś złego?
WatermelonQueen Odpowiedz

To nie Ty robisz tu coś złego, tylko rodzice. Wpędzają Cię w błędne koło. Chcesz komuś kupić prezent? Ale nie masz pieniędzy.. Chcesz zrobić go sama? ”Nie umiesz”. Strasznie toksyczna sprawa, no bo skoro dostajesz, załóżmy, 50 złotych miesięcznie, to powinny być TWOJE pieniążki. Nieważne czy za nie kupisz sobie loda czy komuś prezent. Jeśli rodzice już Ci pieniądze dają, przestają one należeć do nich.

bazienka Odpowiedz

moze rodzice maja problemy, o ktorych nie wiesz, a moze chca cie zahartowac
jesli masz wiecej niz 16 lat mozesz zarabiac np. rozdajac ulotki. moze rozejrzyj sie tez czy ktos nie potrzebuje wyprowadzenia psa, posprzatania w domu czy garazu? niedlugo sezon- moze praca przy zbiorze owocow?
na pewno jednak nie maja prawa cie obrazac i podkopywac twojej pewnosci siebie wysmiewajac twoje rekodzielo

bazienka

i nie pisze tego zlosliwie, ja sama dostawalam mizerne kieszonkowe ( 5 zl na tydzien dla ucznia szkoly sredniej, za co jeszcze musi urtzymac telefon w czasie gdy sms to 40 groszy a minuta 2 zl bez naliczania sekundowego), a wartosc pieniadz apoznalam naprawde gdy majac 17 lat od rana do wieczora zrywalam truskawki na polu za 2 zl na kobialke
potem przez dlugi czas pzeliczalam jakis zakup na takie "kobialki" i zazwyczaj rezygnowalam

EverLucy

@bazienka minęły już czasy gdzie dla nieletnich zostawało tylko zrywanie truskawek, mam 18 lat i od 2 lat pracuję na różnych stanowiskach - budka z lodami, hostessa, korepetytorka, kasa... wystarczy chcieć i się rozejrzeć ;)

FakeSmile

EveryLucy, na wsiach nie ma pracy dla młodych i jedyne miejsce gdzie można dorobić to właśnie zbiory owoców czy warzyw.

KrulWafel

FakeSmile
Lub piła i siekiera, ale to raczej męskie zajęcie ;)

bazienka

EverLucy to tym lepiej, moze tez byc np. kelnerka i miec napiwki. nie wiem, w jakich realiach zyje autorka ( mieszkalam na wsi, a byla u nas np. pizzeria i pub), wymienilam, co mi przyszlo do glowy :)

tramwajowe Odpowiedz

Co innego że nie dają pieniędzy. A co innego odcinki i drwiny. Jedno i drugie jest złe.
Ale powiem Ci Autorko, że miałem w liceum kumpla z którym nie mam już kontaktu. Używam ramki na zdjęcia którą dla mnie zrobił (na 18.) i czasem trafiam na drewnianą zakładkę do książki od niego. Takie pamiątki sa bezcenne!

tramwajowe

@Postac Chodzi mi o to, że żałują pieniędzy na coś co dla dziecka jest ważne. Takie rzeczy trzeba traktować z szacunkiem.

LovaZef Odpowiedz

Toksyczni. Jak mozna tak podkopywac samoocene dziecka? Tu nie chodzi o pieniadze, ale o to w Jaki sposob sie odnosza do Autorki. To potem przenosimy do doroslego zycia

tewu

Myśląc w tych kategoriach, większość ludzi na świecie jest toksyczna.

FakeSmile Odpowiedz

Są toksyczni. Mam takiego ojca. Na swoje zachcianki typu nowe auto znalazł pieniądze, ale musiałam prosić go dwa miesiące o pieniądze na nowe buty bo poprzednie się już rozwalały. Gdy pojechałam na koncert, musiałam spać na dworcu i tam spędziłam SAMA ponad 10 godzin bo według niego hotel byłby stratą pieniędzy. Bilety na koncert były sprzedawane na początku roku, koncert był w listopadzie. Byłam po skończeniu szkoły, nie mogłam znaleźć pracy. Dołożyłam 100 zł na bilet, które odkładałam na nowe spodnie. Dostałam je od kogoś z rodziny. Nie było mowy, żebym nie pojechała na ten koncert, czekałam na niego kilka lat.

Nie dostałam od niego pieniędzy na sam pobyt w Krakowie. Mama mi dała 200 zł z 500+ na brata.
Nie zawiózł mnie na autokar, nie odebrał mnie też jak wróciłam z Krakowa, mój wujek to zrobił. Nie miałam też żadnego power banka, telefon rozładował mi się tuż przed koncertem, więc nikogo o niczym nie mogłam powiadomić. Matka się martwiła bo dzwoniła a telefon miałam wyłączony. Błąkałam się sama do 3 w nocy. W końcu złapałam taksówkę i zawiozła mnie pod dworzec. Ojciec nawet nie zadzwonił przez te 2 dni upewnić się, czy jeszcze żyję. Nie dopytywał też gdzie jestem po powrocie z Krakowa.
Twierdził, że "przynajmniej poznam życie i się zahartuję". Świetnie poznałabym to życie, jakby mnie ktoś napadł i zgwałcił.
Wykąpałam się u drugiej ciotki, do której zawiózł mnie wujek i tam przenocowałam.

kjujik92

Takim czymś powinien zajnteresować się kroś z zewnątrz i dać kopa Twojemu ojcu. Z całym szacunkiem. Wychodzi na to że jesteś bardzo zaradną młodą osobą :) pozdrawiam.

MioduDzbanek Odpowiedz

Chciałabym dostać na urodziny coś własnoręcznie zrobionego niż kolejną kurzącą się, plastikową pierdołę z Pepco.

bazienka

tez o wiele bardziej cenie sobie wlasnorecznie zrobione perzenty

nata

Jasne, jeśli ktoś ma wyjątkowy talent. Jeśli nie to takie prezenty wypada dawać tylko dziecku najbliższym.

WatermelonQueen Odpowiedz

To nie Ty robisz tu coś złego, tylko rodzice. Wpędzają Cię w błędne koło. Chcesz komuś kupić prezent? Ale nie masz pieniędzy.. Chcesz zrobić go sama? ”Nie umiesz”. Strasznie toksyczna sprawa, no bo skoro dostajesz, załóżmy, 50 złotych miesięcznie, to powinny być TWOJE pieniążki. Nieważne czy za nie kupisz sobie loda czy komuś prezent. Jeśli rodzice już Ci pieniądze dają, przestają one należeć do nich.

Faraksa Odpowiedz

Hej, przecież możesz powiedzieć przyjaciołom o problemie z rodzicami. Przecież zrozumieją

Shireal Odpowiedz

"Sprawie tylko przykrosc, (...) bo dostanie gowno, podczas gdy inni otrzymuja normalne prezenty"

Jak jeszcze kiedys Ci tak odpowiedza, to powoedz, ze gdybys miala kase, to tez dostaliby normalny prezent. A w ogole wtf? Taki tekst po tyradzie o roszczeniowosci? xD

Xanx Odpowiedz

Ja nigdy przez 25 lat nie dawałem prezentów ani ich nie otrzymywałem od przyjaciół i uważam że to nic złego

ohlala

No i? A ja od zawsze wymieniam się prezentami ze znajomymi. Skoro autorce to przeszkadza, to znaczy, że u nich jest taka tradycja, Twoje tradycje nie są tu istotne.

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie