Pewnego dnia zaspany jechałem do pracy. Wszedłem do sklepu spożywczego i stoję w kolejce. Przyszła moja kolej a ja mówię:
- Poproszę dwa pączki z mortadelą.
W kolejce za mną śmiech, a pani sprzedawczyni:
- Chyba z marmoladą?
- Jak nie ma z mortadelą to niech będą z marmoladą. Niech będzie moja strata.
Czytałem to dwa dni temu i miałem ubaw nie z tej ziemi przez dobre 10 minut :D Niestety dziś gdy chciałem kupić pączki powiedziałem: poproszę pączki z mortadelą. Gdy wypowiedziałem ostatnią literkę tego wyrazu dotarło do mnie co się stało :C
Czytałem to dwa dni temu i miałem ubaw nie z tej ziemi przez dobre 10 minut :D Niestety dziś gdy chciałem kupić pączki powiedziałem: poproszę pączki z mortadelą. Gdy wypowiedziałem ostatnią literkę tego wyrazu dotarło do mnie co się stało :C
Ja nawet tego bym nie wydusila :D
Wybrnąłeś, nie masz się czego wstydzić :)
Jak wybrnąłeś :D