Irytuje mnie gdy ludzie kupują coś tylko po to żeby się pokazać. Sprzęt musi być nowy i koniecznie drogi (nieważne, że niektorych funkcji się nie używa), a ubrania i buty muszą mieć znane logo "luksusowej" marki. Moja matka tak robi. Od lat pracuje za granicą jako pomoc domowa (co szanuję, bo żadna praca nie chańbi). Gdy tam jest, wszystko jest w normie i ubiera się w normalne ciuchy, ale kiedy przyjeżdża do Polski wszystko się zmienia. Tutaj koszulki i sukienki muszą mieć naszyte niebiesko-biało-czerwone logo albo znane nazwisko. Pokazuje mi jakie buty chce sobie kupić i pierwsza rzecz na jaką zwraca uwagę to z jakiej firmy to jest. Ja tego nie potrafię zrozumieć. Bardzo się od niej różnię. Kiedy ja chcę kupić ubrania lub buty, to najpierw sprawdzam czy będzie mi wygodnie i czy będzie mi to pasowało do innych ubrań które mam w szafie. Nie zależy mi na tym by było to drogie i markowe.
Najciekawsze jest to, że tam za granicą chodzi w zwykłych ubraniach, które daje jej córka kobiety, u ktorej moja mama pracuje. Nie mam nic do używanych ubrań - sama lubię czasem pójść do secondhandu i kupić coś tanio i dobrej jakości.
Tylko jaki to ma sens, że tam chodzi normalnie ubrana, a tu robi wszystko na pokaz, żeby ludzie widzieli? Finansowo jesteśmy przeciętną rodziną. Po co udawać bogatszych niż się jest?
Dodaj anonimowe wyznanie
Narażę się na krytykę pewnie, ale z racji pracy dużo podróżuję. Tam ludzie serio na to nie zwracają uwagi. Wygrywa chyba Holandia, tam panuje największy luz.Wracam do Polski i wszędzie widzę epatowanie logami, podrabianymi chanelkami, zwłaszcza wśród nastolatek. Niestety panuje jeszcze kult Zary u niektórych, która w asortymencie ma chłam, zarówno w Pl, jak i tam. Chyba mamy jeszcze mentalność biednego sąsiada ze wschodu, na zasadzie zes..j się, a postaw się. Jak akurat w przeciwieństwie do twojej mamy mam wywalone. A i tak jestem oglądana, jakbym bóg wie co zakładała, ale to tez pewnie wynika z fakty, że tam masz większą różnorodność, a nie kopiuj wklej jak polskie sieciówki. A ciuchu są relatywnie dużo tańsze niż w PL. A co do mamy - pozwól mamie, niech ma swoje 5 minut, to nie jest lekka praca. Może jej to działa dobrze na psychikę, że może chociaż chwilę poczuć się luksusowo.
Dokładnie. W PL wciąż trwa mentalność "zes..j się, a postaw się". W domu bieda, ale na ulicy ważne, żeby sOMsiedzi widzieli jaką furą się jeździ i jakie sie ma ciuchy. Do tego koniecznie trzeba na instagramie pokazać, że sie je sushi i pije matche. Nie ważne, że nie smakuje - ważne żeby ludzie widzieli.
Może ma kompleksy pracując dla bogatych ludzi za granicą i dla równowagi u siebie chce się pokazać? Każdy czasem potrzebuje poczuć wartość zarabianych pieniędzy, a firmowe metki dla wielu osób są wartością, jakkolwiek bardzo powierzchowną.
"nie chańbi", mówisz
Niestety jako kobiety jesteśmy na każdym kroku oceniane. Ja też chciałabym czasem wyjść na ulicę w zwykłym dresie i bez makijażu, ale od razu naraziłabym się na śmiechy i robione z ukrycia zdjęcia (tak chłopaki, to widać)
może przyczyna nie leży w dresie. Jakoś ja nie mam problemu z dresami. Tyle, że pewnie nie ważę tyle co ty.
Ważę 50 kg (przy 155 cm). Jakiś problem?