#Oj0xU

Gdy byłem małym dzieckiem, byłem zmuszony nosic aparat na zęby, z powodu zbytnio wysuniętych siekaczy. Z reguły nosiłem go tylko do snu, lub w domu gdy nikt z moich znajomych nie widział, ponieważ się wstydziłem. 

Pewnego razu nie poszedłem do szkoły bo miałem grypę żołądkową. Jak się domyślacie tego dnia od rana nosiłem swój aparat. Późnym popołudniem zaczęło mnie zbierać na wymioty, więc szybko bez zastanowienia pobiegłem do ubikacji wypróźnić zawartość jamy ustnej. Po wszystkim byłem bardzo wymęczony więc postanowiłem się zdrzemnąć. 

Po krótkiej drzemce, gdy się już ocknąłem naszła mnie myśl, że nie mam aparatu w buzi. Rozmyślając w strachu (moi rodzice wydali na niego parę stówek) doszedłem do wniosku, że zapewne aparat znajduje się w szambie. Nie zastanawiając się ani chwili, pobiegłem do taty opowiedzieć o całej sytuacji. Nazajutrz tata wyłowił moją zgubę z fekaliów, ale co najlepsze wyparzył mój aparat i chcąc nie chcąc musiałem go ponownie nosić.
dewitalizacja Odpowiedz

To na starość możesz wrzucić tam staremu protezę, a potem wyparzyć i kazać nosić.

czarnaskorupa

Oczywiście, jeśli syn mu tę protezę zasponsoruje.

Jagodzinka Odpowiedz

Uff, nie chcialabym byc na Twoim miejscu.

Dodunia00 Odpowiedz

A jak niby wyłowił? Ściema... Przecież gdyby wszedł do szamba to by już nie wyszedł...

Dodaj anonimowe wyznanie