Pewnego dnia dwa lata temu jechałam MPK z koleżankami. Jestem dość rozkojarzona i jak tylko coś trzymam w rękach, to się tym bawię (bez skojarzeń), więc nawet nie zauważyłam, gdy zaczęłam rwać bilet na kawałki. Wszystko super, aż do momentu gdy zauważyłam kilkadziesiąt malutkich kawałków biletu... Zaczęłam siać panikę, prosić koleżanki, żebyśmy szybciej wysiadły, byłam bliska rozryczenia się. Wtedy starsza pani wysiadając z autobusu podała mi swój bilet mówiąc "Masz mój bilet, ja już wysiadam", uśmiechając sie przy tym. Od razu zrobiło się ciepło na sercu, a jednocześnie byłam w szoku, że są tacy mili ludzie :)
Dodaj anonimowe wyznanie
Czy tylko ja mam tak, że dopiero po przeczytaniu "(bez skojarzeń)" mam skojarzenia? :D
Ja też :)
Aaa to proste, nie mysl o czarnym kocie. Przyznaj pomyslalas?
Haha ja miałam jeszcze zanim przeczytałam słowa w nawiasie. :P
Tea- Ty nikczemniku!
PanX nie, akurat rozmyślam o białym z czarnymi łatkami ;). Akurat mi gdzieś zniknął taki nabalkonowiec*
*nabalkonowiec - kot "znikąd", odwiedzający mnie regularnie... twierdzi, że z nami zamieszka jak tylko pozbędę się psa.
@tea Ty chory psychopato! XD
Są jeszcze dobrzy ludzie :)
koleżanki nie zauważyły, że rwiesz bilet?
Ja tez bym byla w szoku. Szkoda , ze takich ludzi jest coraz mniej ;-)
miałam podobnie tylko obrywałam bilet dookoła tak że suma sumarum był to taki ślimak i na przedostatnim przystanku weszli kanary i jeden stwierdził, iż zniszczony bilet to tak jak brak biletu a ja z łagodnym uśmiechem: ale on jest tylko tak się jakoś z koleżanka zagadałam i ... A pan jednak odpuścił:)
Moja koleżanka razu pewnego, gdy jechaliśmy PKP podarła aktualny bilet, myśląc że to był bilet na poprzedni przejazd... Na szczęście pan konduktor nie robił problemów i uznał podarty bilet. Serdeczne pozdrowienia dla Pana Konduktora i dla Ciebie, Jula... :)