#OWNyi

Zapewne zaleje mnie fala hejtu, ale co mi tam.

Temat jest mi dość bliski, i przed chwilą trafiłam na artykuł, który mnie poruszył, z resztą jak wszystkie publikacje o tej tematyce.

Wyczytałam, że para zdecydowała się nie usunąć dziecka/płodu z szeregiem wad wrodzonych w związku z nieuleczalną chorobą genetyczną. Dziecko ma aktualnie dwa lata, za sobą kilkanaście operacji, leży, nie mówi, karmione przez rurkę.

Sama walczę o dziecko już 5 rok, mam za sobą 3 bardzo bolesne straty, a mimo to kiedy czytam o takich przypadkach, to krew się we mnie gotuje. Jako matka (w mojej głowie już gdzieś tam w środku nią jestem) nie wyobrażam sobie skazać mojego dziecka na wielomiesięczne/wieloletnie katusze, operacje, nierzadko bolesną rekonwalescencję i rehabilitację, życie pod aparaturą, ocierając mu wiecznie cieknącą ślinę. Nie wyobrażam sobie skazać moje dziecko na to, że nigdy nie będzie mogło chodzić, bawić się, mówić, jeść normalnie, a nie przez rurki podłączone do jego wątłego ciała.

Myślę, że cześć osób nie podzieli mojej opinii, ale myślę, że po trzech straconych ciążach, wiem jak to jest, kiedy twoje upragnione dziecko umiera. Tym bardziej że ostatnia stracona ciąża to ciąża pozamaciczna. Dziecko rozwijało się prawidłowo, tylko nie tam gdzie trzeba, utrzymana najdłużej ze wszystkich. Mimo to musiała zostać przerwana. To najbardziej przerażające i przytłaczające uczucie, jakiego doświadczyłam. Ogrom bólu i poczucia pustki jest nie do opisania. A jednak nie wyobrażam sobie, jak mogłabym oszczędzić sobie tego bólu kosztem cierpienia mojego dziecka.

Nie wyobrażam sobie, jak można dać urodzić się dziecku, którego życie będzie naznaczone tylko cierpieniem, chorobą i brakiem jakiejkolwiek szansy na samodzielność. Wydaje mi się to tak okrutne, samolubne ze strony rodziców, tak egoistyczne.

Wiem, że dziecko może zachorować już po narodzinach, wiem, że może mieć wypadek, który mógłby postawić je w takiej samej sytuacji zdrowotnej. MOŻE. Tego przewidzieć nie możemy, ale gdybyśmy mogli, to zapewne każdy rodzic chciałby cierpienia swojemu dziecku oszczędzić i uratować przed wypadkiem czy chorobą. Dlaczego zatem niektórzy kiedy jeszcze podczas ciąży dowiadują się o ciężkiej, nieuleczalnej chorobie dziecka, decydują się na sile utrzymywać je przy życiu? Pozwalać męczyć się, bać, cierpieć.

Mam serce matki i mimo wszystko tego nie mogę zrozumieć.
PurpleLila Odpowiedz

Do tego doprowadza tak skrajne podejście do aborcji - że to czyste zło, że decydująca się na nią kobieta napewno popadnie w depresje, będzie miała myśli samobójcze, mąż ją zostawi itp. Skazywanie dziecka i siebie i całej rodziny na takie katusze jest moim zdaniem gorszym złem. Takie dziecko i tak często dość szybko umiera ale wcześniej jeszcze od ludzi wyciągane są pieniądze na leczenia, które nie przynoszą wiekszych skutków.

epuDWiCjuhC

Aborcja to ŻADNE zło. Powinna być legalna i łatwo dostępna w każdej formie i postaci

Luuuuuuzik

Mi się ostatnio podobało stwierdzenie w komentarzu przez jedna użytkowniczke. Przestańmy nazywać ludzi przeciwko aborcji prolife, bo oni wcale prolife nie są tylko są przeciwko aborcji. Jak już dziecko się urodzi to maja gdzieś co się z nim stanie.
Taka mała dygresja.

Loottie Odpowiedz

Popieram. Ostatnio obserwowałam mimochodem profil na fb dziecka, chyba półrocznego, z zespołem downa. Urodziła się z poważną wadą serca, której nie każdy lekarz chciał operować. Od dnia urodzin przeprowadzono kilka (kilkanaście) operacji. Odeszła po 40 dniach walki, przypieta do aparatury, z rurkami powtykanymi w ciałko, cała spuchnieta, z raną na klatce piersiowej na wysokości serca. Wszyscy wspierali odważnych rodziców, śląc im słowa otuchy pod postami. A ja zaczęłam się zastanawiać nad tym, czy heroiczna walka o córkę była warta jej cierpienia, które trwało praktycznie całe jej życie. Zapewne wadę serca i zespół downa wykryto na usg na etapie ciąży. I nasuwa się pytanie, co ja bym zrobiła? Czy rodzice byli egoistami czy bohaterami? Ich sprawa, że chcieli wychowywać chore dziecko, ale jakim kosztem? W każdym razie, gdyby mnie to spotkało i miałabym urodzić chore dziecko, przypomnę sobie tę dziewczynkę.

Vampire7

Z tego co mi się wydaje to nie wszystkie wady da się zobaczyć na USG, znajoma chodziła na USG na NFZ to do 5 czy 6 miesiąca nawet płci nie umieli powiedzieć. Chyba, że robi się dodatkowe badania prenatalne, które są bardzo drogie. Z drugiej strony czasem też lekarze się mylą w drugą stronę. Mówią, że dziecko urodzi się z jakaś wadą, a rodzi się zdrowe. Nawet ostatnio o czymś takim czytałam na joemonster.

Cotusiedzieje

Oczywiście, że nie wszystko da się wykryć. Moje dziecko ma wadę mózgu, która nie wyszła na żadnym USG. Dziecko jest niepełnosprawne, ale nie wegetuje. Jest szczęśliwe i cieszę się, że o chorobie nie wiedziałam wcześniej.

HerbatkaMalinowaa

@Cotusiedzieje dlaczego cieszysz się, że wcześniej o chorobie nie wiedziałaś?

Cotusiedzieje

Bo całą ciążę bym się martwiła, poza tym przedstawiliby mi najgorsza wersję tej wady (tak zrobili po porodzie), a ostatecznie okazała się całkiem znośna. Tzn dziecko nie chodzi i nie mówi, ale jest komunikatywne, wesołe, nie wymaga podtrzymywania przy życiu ani karmienia dojelitowego itp. Jej wada kwalifikuje do terminacji ciąży, a ja uważam, że ma prawo żyć i to całkiem godnie :)

Jakimi

Nie wszystkie da sie zobaczyć, ale zazwyczaj jesli jest cos z dzieckiem nie tak na usg(zle sie rozwija bądź ma jakies nieprawidłowości np rak czy nog) to kobieta ma prawo wykonać dalsze badania na NFZ w pierwszej kolejności badanie ultrasonograficzne wraz z testem Pappa(wyjdzie prawdopodobieństwo zespołów Np downa) następnie jesli wyniki sie kwalifikują to do potwierdzenia lub wykluczenia amniopunkcję na NFZ wtedy to badanie daje 100% pewność czy pod względem genów dziecko jest zdrowe, co nie wyklucza ze moze mieć wady rozwojowe...

Cotusiedzieje

@Jakimi - u mnie nie było żadnych podejrzeń, a wyszła wada mózgu. Dużo zależy od sprzętu, oka lekarza, ułożenia dziecka.

panama Odpowiedz

Również nie rozumiem ludzi, którzy mając świadomość choroby/wady genetycznej uniemożliwiającej samodzielne życie dziecka decydują się jednak sprowadzić je na świat. Raz ze dziecko strasznie cierpi, dwa - kto się nim zaopiekuje gdy rodzice już nie będą w stanie?
Znam człowieka, który ma wadę genetyczna (związana z oczami, bardzo źle widzi i wymaga pomocy) zdecydował się na dziecko. Dziecko, któremu przekazał tę wadę, które już przeszło kilka bolesnych operacji i które nigdy nie bedzie normalnie funkcjonować a w przyszłości może stracić wzrok.

Slodkijezu Odpowiedz

Uważam, że ten kraj ma chory system. Ratujemy dzieci, ktorych nie da się uratować, przedłużając im tylko cierpienie, a dzieci, które mają szansę żyć normalnie czekają na operację latami. Wspieram zbiórki, ale tylko dla dzieci, które będą żyć a nie wegetować

Azrammek Odpowiedz

Zgadzam się. Oprócz tak majestatycznie bronionego prawa do życia jest jeszcze coś takiego jak jakość życia. I o tej jakości często zapominamy. Bo nie mamy sumienia skazać kogoś na śmierć, ale zafundowanie mu ogromu bólu jest już w porządku.

DzieckoRosemarry Odpowiedz

Jak dla mnie opisana przez Ciebie sytuacja podchodzi pod uporczywe utrzymywanie przy życiu i w stu procentach się z Tobą zgadzam.

HowDeepIsYourLove Odpowiedz

Niestety co naiwniejsi ludzie nasłuchają się w kościele lub telewizji głupot i potem rozgrywają się takie tragedie. Taki jest świat. Nie można nikogo przekonać do swojej mądrości, bo każdy uważa, że ją ma i jego postrzeganie świata jest najlepsze. Z głupotą ludzką trzeba się pogodzić, nic innego nam nie pozostaje.

tewu Odpowiedz

Pewnie poleje się na mnie fala hejtu. Po czym przedstawiasz swój punkt widzenia, który jest zgodny z opinią 90% anonimowego społeczeństwa.

mortycja Odpowiedz

W Argentynie lekarze zmusili 11-letnie dziecko do noszenia ciąży z gwałtu, co nawet tam jest nielegalne. Dziewczynka próbowała się zabić dwukrotnie, aż w 23-tygodniu zrobili jej cesarkę, bo jej organy zaczęły nawalać. Podali jej sterydy dla rozwinięcia płuc dziecka utrzymując, że to witaminy dla niej. Dziecko zmarło. Oczywiście to co stanie się z dzieckiem po opuszczeniu ciała matki, żadnego z pro-lifowców już nie interesuje. A co z matką? Haha.

Vampire7 Odpowiedz

A tak z innej beczki, Autorko nie poddawaj się, moja położna starała się o dziecko 8 czy 9 lat i się udało, ma zdrową córeczkę :) Wierzę, że i Tobie się uda!

Zobacz więcej komentarzy (25)
Dodaj anonimowe wyznanie