#gueAT

Kilka tygodni temu moja bliska przyjaciółka popełniła samobójstwo. Wszyscy jej przyjaciele oraz członkowie rodziny za nią rozpaczają.

Ja, gdy usłyszałam o jej śmierci, ucieszyłam się.

Znałam ją od gimnazjum, zawsze trzymałyśmy się razem.
Na początku liceum jej stan zaczął się pogarszać. Przestała wychodzić z domu, jej oceny się pogorszyły. Mi oczywiście mówiła, że wszystko jest u niej w porządku.
W drugiej klasie dowiedziałam się, że choruje na depresję, a w gimnazjum miała 2 próby samobójcze. To był ciężki cios, ale starałam się ją wspierać. Powiedziała mi, że już 3 razy zmieniali jej antydepresanty, ponieważ żadne na nią nie działały.

Od kilku miesięcy zaczęła drastycznie chudnąć, na lekcjach wf-u kilka razy była bliska utraty przytomności.

Z czasem na jej ciele zaczęły pojawiać się rany - drobne zadrapania na łydkach, ślady po paznokciach na klatce piersiowej, kilkadziesiąt śladów ukłuć na rękach.
Około 2 tygodnie przed śmiercią przyłapałam ją na wymiotowaniu w szkolnej łazience.
Jej skóra na kostka palców była zdarta, w niektórych miejscach pojawiły się strupy, inne jeszcze krwawiły. Nie chciała o tym rozmawiać.
Za nic na świecie nie chciałabym, aby żyła.

Widziałam jak cierpi, jej pogarszający się stan z tygodnia na tydzień. Nie sądzę żeby kiedykolwiek była w stanie wyzdrowieć.

Mimo to, mam poczucie winy, że tak sądzę.
Nigdy o tym nikomu nie powiem, uznaliby mnie za osobę porównywalną do potwora, zwłaszcza osoby, które ją znały.
Boję się, że jeśli zacznę o tym mówić, jej problemy przejdą na mnie.
Akoi890 Odpowiedz

W samobójstwach najbardziej przeraża mnie nie to, że ktoś odebrał sobie życie, ale to jak wiele musiał wycierpieć, żeby się na to zdecydować.

Flecik Odpowiedz

Rozumiem Cię autorko, bardzo dobrze Cię rozumiem.

bazienka Odpowiedz

rozumiem brak poparcia dla dalszego cierpienia, ale pomoglaby jej np. farmakologia i psychiatra
jesli nie chciala pomocy, to psycholog na razie odpada, ale psychiatra i zaklad zamkniety jak najbardziej
nie pisze tego, by wzbudzic poczucie winy, ale jako przestroge dla innych majacych znajomych w takim stanbie

Cero

"Powiedziała mi, że już 3 razy zmieniali jej antydepresanty, ponieważ żadne na nią nie działały."

Do tego na terapię też musi być "dobry czas". Miałam świetną psychoterapeutkę, terapię rok, opuściłam tylko 2 spotkania (wyrażenia losowe) i... nic to nie dało. Kobieta sama przyznała, że na terapię też musi być dobry czas. Nie raz jest on dopiero po dobraniu leków (tak, mi przez rok, a nawet dużo dłużej, nie dobrano odpowiednich).
Bardzo dobrze rozumiem koleżankę autorki. Ze 3 lata się bujałam i przerobiłam wszystkie grupy leków, poza jedną. Przedostatnia szansa zadziałała. Gdyby nie zadziałała to bym tego nie pisała - bo co to za życie bez szansy na poprawę? A im więcej prób, niedobranych/niedziałających leków tym mniej woli walki "bo po co jak i te pewno nie zadziałają?".
Pewnie leczenie podjelabym prędzej gdyby nie to, że były próby umieszczenia mnie na oddziale zamkniętym (bo więcej jak kilka dni nie dałam rady tam spędzić). No tak, zabierzmy człowiekowi, który nic nie ma, jeszcze jego wolność, cudowny pomysł - tak to wtedy widziałam i trochę widzę nadal.
Nawet jak kogoś zamkniesz, a on nie ma chęci leczenia, to nic to nie da. Wręcz nie raz jeszcze pogorszy sytuację.

Bez woli walki chorego jego otoczenie nie może zrobić nic. Taka jest prawda. Nie można zmusić kogoś do życia.
Owszem, można próbować dać tą wolę walki, ale nie oszukujmy się - by to zrobić trzeba poświęcić wiele ze swojego życia, a i tak, nawet poświęcenie całego swojego życia, może nie dać efektów.
Jeśli ktoś jest gotów na takie poświęcenie to jednak warto próbować. A nuż się uda.

Dragomir Odpowiedz

Przykre kiedy ktos wysiada na zadanie wczesniej. Ale pomysl, co moglas zrobic skoro ona nie przyjmowala pomocy? Tyle ile zrobilas, to wszystko. Trzymaj sie i nie wyrzucaj sobie tego. Tak mialo byc i juz. Niektorzy nienawidza siebie samych tak bardzo, ze sami sie niszcza. W zyciu takich ludzi brakuje sensu, lecz czyja to wina? Nikt za kogos drugiego nie przezyje zycia, kazdy ma wlasne i kazdy zyje wlasnym. Jesli ktos jest tak slaby ze trzeba go prowadzic za reke, a jednoczesnie tak glupi by odrzucic pomoc to nie da sie nic zrobic. Nikt nie zyje za kare.

TheDesolatedSoul

Nie odrzuciła pomocy, jest wyraźnie napisane.

Dragomir

Wyraznie to jest napisane, ze nie chciala o tym rozmawiac. Rozmowa to bylo oferowanie pomocy, a odmowa oznacza odrzucenie jej.

arbuzek Odpowiedz

Leki same nic nie dają bez terapii, one tylko polepszają nastrój na początku terapii, później organizm się przyzwyczaja i już nic właściwie nie dają... Psychiatra winien wysłać ją na terapię, bo z depresji da się wyjść. Dziwne, że ty jako przyjaciółka nic jej nie pomogłaś, tylko czekałaś aż się zabije.

Nikt nie choruje na depresję "bo tak". Przyczyny pewnie były w domu, a nikt jej nie rozumiał. Tak, jesteś potworem.

Arbik

Autorka napisała, że "starała się ją wspierać", a to najważniejsze co mogła zrobić. Osobom z depresją na prawdę jest trudno pomóc, a autorka nie jest psychiatrą.

Wyobraź sobie sytuację, gdy ktoś bliski, komu próbowałeś pomóc popełnia samobójstwo. Przeżywasz to, obwiniasz się, że nie pomogłeś wystarczająco, mimo iż zrobiłeś wszystko co w twojej mocy. Tak właśnie może się czuć teraz autorka, dlatego komentarz: "jako przyjaciółka nic jej nie pomogłaś, tylko czekałaś aż się zabije" uważam za wielce niestosowny i zakłamujący rzeczywistość, gdyż jak już mówiłem, autorka "starała się ją wspierać".

Proszę, abyś na przyszłość uważniej czytał wyznania, nim napiszesz coś co może kogoś dotkliwie zranić.

Tevatai

@arbuzek owszem, można zachorować na depresję "bo tak". Nie musi być ona spowodowana jakimiś problemami, a nieprawidłowym działaniem organizmu. Jestem tego żywym przykładem :v

anakonda257

@Tevatai Czyli podsumowując, nie masz depresji "bo tak".

Masterroller Odpowiedz

Nie ma to jak zamiast pomóc, wspierać i pomagać to cieszyć się z czyjejś śmierci.

Kurkuma Odpowiedz

Tutaj nie ma co się cieszyć! Powinnaś czuć się najgorszą przyjaciółką świata o ile ty śmiesz się nią nazywać! Powinnaś jej POMÓC! Powinnaś zabierać na spacery, basen, wycieczki rowerowe i dużo rozmawiać, wysłuchiwać co myśli i czuje z innymi kolegami, z jej rodziną.

Truskawczan

@Kurkuma czy radzisz na podstawie doświadczeń, czy tego jak myślisz że byś zrobiła na miejscu autorki? Bez urazy, ale mi się zdaje że chyba nigdy nie miałaś bliskiego kontaktu z osobą z ciężką depresją.

Mikser

Kurkuma. Osoba tkwiąca w ciężkiej depresji, ostatnie na co ma ochotę to jakieś wycieczki rowerowe czy basen. Widać, że nie wiesz o czym mówisz

Arbik

Mam przyjaciółkę z depresją, może nie tak zaawansowaną jak miała przyjaciółka autorki, ale jednak. Staram się jej pomóc, jednak nie jest to takie łatwe. Prawda jest taka, że nie jestem psychologiem/psychiatrą, więc jedyne co mogę zrobić to okazywać jej wsparcie, wysłuchać jej gdy chcę o czymś powiedzieć, spróbować pocieszyć, doradzić, jednakże nie mogę jej zmusić do rozmowy o jej problemach. Kiedy czuje się dobrze nie chce poruszać tych tematów, chce cieszyć się chwilą, a kiedy czuje się gorzej, stara się odciąć od wszystkich by nie ranić ich swoim samopoczuciem. Ciężko jest wtedy do niej dotrzeć i jeśli sama nie zechce się otworzyć, nie jestem w stanie nic zrobić.

Osobom z depresją nie jest łatwo pomóc, dlatego, moim zdaniem, nie należy obwiniać autorki zwłaszcza, że jak napisała, "starała się ją wspierać" Widziała cierpienie swojej przyjaciółki, próbowała pomóc, jednak nie przynosiło to skutku.

Autorko, jeśli to czytasz, to wiedz, iż w pełni cię zrozumiem. Uważam, że twoja reakcja jest godna podziwu. Nie bez powodu mówi się, że jeśli kogoś się kocha, powinno się pozwolić mu odejść jeśli tego chce, chociaż w tym przypadku nabiera to trochę innego wydźwięku. Nie znałem twojej przyjaciółki jednak mogę cię zapewnić o jednym: na pewno nie chciałaby abyś się obwiniała ani smuciła z powodu jej odejścia.
Nie wiem czy dobrze ująłem swoje myśli, zawsze miałem problem w przekształcaniu ich w słowa. Gdybyś chciała porozmawiać, czy coś, to odezwij się pod komentarzem.

Doombringerpl

@Kurkuma: Jesteś kolejnym przykładem "nie znam się, ale się wypowiem" I co ulżyło Ci, że wbiłaś szpilę innemu człowiekowi? Wypowiadasz się o chorobie, której nie znasz i bladego pojęcia nie masz co robić. Masz wyobrażenia. O depresji mówisz jak o złym dniu, który można poprawić, zasypując osobę czymś, co zajmie jej umysł. Moja matka cierpi na depresję od pond 30 lat. Od 30 lat brała te same leki, które nie dość że w zeszłym roku przestały działać, to jeszcze spowodowały zaburzenia leczonego nadciśnienia. Nowe leki działają sinusoidalnie. Raz po prostu wyłączają prąd, drugi raz gówno dają. Mówimy o lekach "nowej generacji", przepisywali jej już trzy różne. Do tego nałożyło się AMD, na program się nie dostała, a leczenie kosztuje fortunę. Do tego gówno daje. Wyobraź teraz sobie osobę z depresją, która po prostu ślepnie. Już nie widzi nic w telewizji, nie mówiąc już o czytaniu. Osoba, która cale życie polegała na wzroku. I jeśli taka osoba nie chce pomocy, to zmuszanie jej jest jak perfidny, brutalny gwałt. Nie pomaga. Wręcz potęguje stan. Powstrzymałem się od wylania Ci na głowę steku wyzwisk, bo szkoda moich nerwów. Dobre rady w tym stylu zapodawaj swoim znajomym, przynajmniej selekcja naturalna zrobi swoje. A w internecie radzę komentować tematy, na których się znasz, jeśli są takie. Chyba, że chcesz, abym poświęcił czas na Ciebie i wykopał każdy Twój bród, jaki znajdę i przedstawił Cię tutaj, żeby wszyscy wiedzieli kto im tak wspaniale radzi. Zobaczysz wtedy, że anonimowe nie są anonimowe, jak Ci się wydaje.

BIackMirror

O Kurkuma ta głupia baba od dużego serca co jej żaden chłop nie chciał pamiętam cię bakłażanie

BIackMirror

A ty doombringer to możesz co najwyżej psa wykopac za domem xd też chuiasieznasz a gadasz, dawaj wykop mnie kozaku

Hshsbsuxhx Odpowiedz

Jakie inicjały miała ta dziewczyna?

Arbik

Wybacz, ale nie bez powodu strona nazywa się "anonimowe"

Dodaj anonimowe wyznanie