#OWMH8
Wszędzie gdzie się nie pójdzie, gdzie się nie stanie, absolutnie zawsze przyjdzie ktoś, kto pali fajki. Nienawidzę tego smrodu najbardziej na świecie. Już zapach gó*na jest przyjemniejszy, nawet zapach rozkładających się zwłok.
Zakładasz sobie, że siądziesz z dziećmi na dwie godziny na plaży. Po 20 minutach obok rozkłada się z 8-osobowa rodzina. Wszyscy bez wyjątku opaleni na heban, połowa w tatuażach, a zdecydowana większość z rażącym brakiem uzębienia. I mimo że cała jebana plaża prawie wolna, oni rozłożą się 10 cm od rodziny z dziećmi i absolutnie wszyscy wyciągają fajki i palą. Zwracasz kulturalnie uwagę, udają, że nie słyszą i palą jednego papierosa za drugim. Człowiek wytrzymał 10 minut, zabrał się w piz*du i poszedł. Klnąc pod nosem, że jeszcze nie pojawił się jakiś współczesny wariat, który by tych wszystkich śmierdzących palaczy, zatruwającym innym życie, w pizdu wymordował.
Idziemy coś zjeść. Siadamy w ogródku restauracji. Zamawiamy, czekamy na dania. Przychodzi towarzystwo kilku panów, w ciuchach do jazdy na motorach. Siadają nieopodal. Zamówili. I co? I chwila na palenie! Ale tutaj pełna kultura! Odeszli od swojego stolika, stanęli przy naszym i buch buch faja za fają!
Absolutnie podczas każdego spaceru szedł przed lub za nami palacz, który kopcił. Pierwszy raz w życiu cały nasz wyjazd zdominował wszechobecny odór fajek.
I wiecie co? Palacze to debile. Każdy, absolutnie każdy bez wyjątku. Są na tyle egocentryczni, że uważają, że jak oni się trują i smrodzą, to każdy ma to akceptować. Gdybym ja szła i takiemu cała drogę psikała śmierdzącymi perfumami w kark, to myślicie, że by się nie oburzył? Bo oni mają prawo, wolność wszystkiego! Tylko ty nie masz prawa do oddychania powietrzem bez tego smrodu.
Jest to mowa nienawiści, ale ostatnio nic tak bardzo mnie nie wyprowadziło z równowagi, jak te kilka dni w oparach fajek. Absolutnie wszędzie. Taki tam kraj brudactwa i patologii. Wytrzymaliśmy trzy dni, z pozostałych trzech dni wyjazdu zrezygnowaliśmy, ponieważ w każdym zoo, w każdej atrakcji turystycznej, w której byliśmy wszędzie było brudactwo palące i dmuchające innym w kark! Może tych kulturalnych palaczy chodzących na bok nie zauważyłam, bo mi opary dymu przeszkadzały.
Mam podobne zdanie. Nie wiem dlaczego alkohol czy narkotyki uznawane są za patologie, a podobnie szkodzące papierosy są ok. Chciałabym, żeby palenie zostało całkowicie wyeliminowane.
Bo jak zapalisz kiepa, to z twoim mózgiem nic się nie dzieje, możesz wsiąść do auta, zajmować się dzieckiem. Jak wypijesz szota/ zjarasz blanta/ wciągniesz kreskę, to już niezbyt.
To takie oczywiste xD glebokiepragnienie dzięki za olśnienie :D
Piłam, swego czasu paliłam i choć nie mam prawa jazdy, to po jednym piwie czuje się lepiej, niż po mocniejszy papierosie czy szybkim wypaleniu słabszego, także argument dość słaby.
Na samym początku promowano papierosy jak coś normalnego i nieszkodzącego. Nawet marbollo robiło reklamy z kowbojem, żeby zachęcić do tego. Myślę, że przez to.
"Dzień świra" to nie komedia, to dokument ;)
To dramat na faktach
Zazwyczaj drażnią mnie takie wyznania, ale to plusuję z czystym sercem. Też nienawidzę petów i tego smrodu z całego serca.
Jestem palaczem. I zgadzam sie z toba.
Sama nigdy nie pale na ulicy, ale ile razy widuje ludzi z papierochami w kolejkach do bankomatu, ogródkach piwnych czy na przystankach... Plus, zapetowane chodniki, chociaz smietnik jest 5 metrow dalej.
Obrzydlistwo.
@Weebee wrzucanie kiepów do śmietnika to raczej kiepski pomysł xD
@myszojelen123 a wiesz, że w większości śmietników jest przegródka na kiepy? Czy jak kto woli, popielniczka.
Każdego nie zmienisz. Ja żyję w większym mieście, a koszów na śmieci nie ma aż tylu, żeby zawsze mieć pod ręką, lub 5 metrów dalej, dlatego ja prawie zawsze mam wypchane kieszenie skrawkami kiepów.
Może mijając palących za każdym razem psikajmy za siebie perfumami, takimi najtańszymi z biedry. W sumie działałoby to na tej samej zasadzie.
To zacznij palić to przestanie ci to przeszkadzać:p a tak na poważnie to nie rozumiem jak można zrezygnować z trzech dni urlopu z takiego powodu. Sama piszesz, że cała plaża wolna, to można się przecież przesiąść i nie przejmować debilami. Rozumiem, że w mieście w którym mieszkasz to z domu nie wychodzisz, żeby się na palaczy nie narażać albo wszyscy tam tacy kulturalni są
Ano właśnie. Skoro cała plaża wolna i nie leży janusz na januszu, to co za problem zwinąć się i rozwinąć gdzieś dalej?
Jest problem bo autorka to problematyczna upierdliwa baba. Myśli, że jak się obrazi i wyjedzie to ci janusze się przejmą.
Wreszcie nie o psach! A teraz pójdę z moimi tatuażami i skórze zapalić na balkon, posmrodzić sasiadce z dziećmi
fuj, ohyda
lalabym woda na takich cwaniaczkow
Pomijając dramaturgię wyznania, to byłam w wielu ZOO i jeszcze nigdy nie widziałam, żeby ktoś palił w miejscach, które nie były do tego przeznaczone, bo zaraz zbierał opierdol.
Ja mieszkam nad morzem i bardzo często jestem na plażach w różnych miejscowościach i naprawdę jeszcze nigdy nie widziałam, żeby ktoś palił na plaży.
Najgorsi są tacy, co palą przy wejściach do budynków, tak, że nie da się wejść ani wyjść nie przechodząc przez chmurę smrodu,
I ci, którzy palą sobie w tłumie, na zatłoczonym chodniku.
Co do tych wejść to akurat trochę wina właściciela budynku. Czasami jest to rozwiązane dobrze, popielniczki są oddalone od wejścia i wszyscy są zadowoleni, ale często są przy samych drzwiach, co jest dla mnie zupełnie bez sensu.
Już sama koncepcja, by popielniczki były na stałe zamontowane przy budynku jest obrzydliwa, budowanie przyzwolenia dla takiego bydła.
Ale tak, ustawienie im "paśnika" kawałek dalej, by kontrolować te zwierzęta to dobry pomysł.
Za to usprawiedliwianie ich i pisanie, że to wyłącznie wina tego, co postawił tak popielniczki już dobre nie jest. Jak by ktoś zamontował muszlę klozetową na środku ronda to Cię nie usprawiedliwia żeby tam wejść i na widoku załatwić dwójkę. A takie palenie jest jeszcze bardziej chamskie niż takie coś.
Z resztą, nie kojarzę, by takie popielniczki pojawiały się zbyt często, w większości palą tak pomimo ich braku.
Najgorsze, że ten dym fajek szybko się wgryza np. we włosy i później cały dzień i tak czujesz ten smród, nawet jeżeli akurat nikt nie pali