#OQqhR
Miałem umówioną randkę, więc wyprasowałem koszulę i poszedłem się nieco odświeżyć. Kiedy byłem w łazience i brałem prysznic, mój czworonożny wąsacz wpadł na pomysł uskuteczniania wspinaczki po małej szafeczce z książkami, która stoi dokładnie przed drzwiami do łazienki. Nie mam pojęcia, jak ten sukinsyn to zrobił, ale mebel wywrócił się. Jak się okazało – szafeczka była co do centymetra skrojona tak, żeby upaść równiutko na ziemię i zablokować drzwi w taki sposób, aby za Chiny nie dało się ich otworzyć. Oczywiście, jak to w takich sytuacjach bywa – poza mną (i tym zakichanym kotem) nikogo w domu nie było.
Po godzinie szarpania się, zrozumiałem, że jedyną drogą ewakuacji z pomieszczenia jest malutkie okienko tuż pod sufitem. Owinąłem się w pasie ręcznikiem, podstawiłem sobie kosz z praniem i rozpocząłem misję przeciskania się przez otwór niewiele większy niż lufcik. Udało się! No, powiedzmy – częściowo, bo mój ręczniczek zaczepił się o klameczkę od okienka i został w łazience. Zasłaniając krocze dłonią obiegłem dom dookoła i dopadłem do drzwi. Szarpnąłem za klamkę i wtedy do mnie dotarło, że jestem w ciemnej dupie. Były zamknięte od wewnątrz. Tego nie przewidziałem. Ponadto mój powrót do domu też był teraz utrudniony, bo na terenie ogródka nie było żadnego przedmiotu, który mógłbym wykorzystać, aby dosięgnąć okienka od łazienki…
Przez tego kaprawego sierściucha siedziałem w krzakach za komórką i czekałem na powrót mojego brata z pracy. Cztery pieprzone godziny trwałem skulony w jakichś chęchach, podczas gdy patyki wbijały mi się dupsko, a mrówki obgryzały mi stopy.
Kiedy już wróciłem do domu okazało się, że kot, który bardzo ciężko znosi samotność, w ramach zemsty za moją nieobecność naszczał mi na moją wyprasowaną koszulę.
Dziewczynie, z którą miałem się spotkać wcisnąłem kit, że ukradziono mi telefon i musiałem iść na policję. Prędzej by uwierzyła w takie kłamstwo niż w to, co się naprawdę wydarzyło…
Wcześniej w życiu musiałeś być szczęściarzem skoro serio uwierzyłeś, że ten plan się powiedzie XD
A mogłeś zabrać brudne rzeczy z kosza na pranie...
@Mydlo też bym na to nie wpadła, nie dziwię się autorowi XD
Oooo fuj! 😂
Fuj ? No chyba lepiej tak niz byc nagim ?
@Bunia2015 no pewnie że lepiej. Też nie przyszłoby mi to do głowy, bo jak teraz pomyślę że wykapana i pachnąca miałabym wyjąć coś z kosza i założyć to dreszcze mnie przechodzą. Dlatego nie dziwię się, że autor tego nie zrobił, bo kto po kąpieli ubiera się w brudne ciuchy?
ZapomnialamHasla... wolę się ubrać w brudne ciuchy, mając perspektywę wyjścia na dwór przez okno. Można nawet wtedy iść do sąsiad o zadzwonić po kogoś albo chociażby po slusarza... A nie cztery godziny z gołym zadem w krzakach siedzieć :)
Nie wszyscy mają kosze na ubrania i pralkę w łazience. Można też mieć więcej niż jedną łazienkę w domu i nie w każdej pralkę ;)
@czesciczolem ale jest napisane ze autor wyszedl przez male okienko podlozywszy sobie pod nogi, uwaga, kosz na pranie
aczkolwiek mógł on byc pusty
Właściwie to jest napisane, że podstawił sobie kosz Z praniem.
Jak wy kmininicie :D
Aż ciężko w coś takiego uwierzyć ale wyznanie świetne. Osobiście chyba bym kota na pasztet przerobiła XD
Patrząc na jego możliwości to jeszcze by mu stanął w gardle :D
Aż mi się przypomniała seria past jakiegoś gościa, co miał przewalone z kotem swojej laski xD
Futrzak rządzi!
Twój brat musiał mieć niezły ubaw jak Cię zobaczył.
-1 :(
Właśnie dlatego kocham koty! Bez ironii i aronii.
Z aronią są smaczniejsze. Spróbuj też z żurawiną.
Nie wszystkie koty są takie wredne, twój jest wyjątkowy
Właśnie dlatego mam psa
Pies mojej przyjaciółki pod jej nieobecność przewrócił metalowy wieszak na kurtki i przyjaciółka nie mogła wejść do mieszkania.
To musiał być jakiś ,,szitsu'' albo ,,jork''. Mają dużo wspólnego z kotami.
To był sznaucer
Pewnie po wszystkim został Sznyclem.
gdybym nie przeżyła podobnej sytuacji - nie uwierzyłabym, że takie głupoty się zdarzają:D