#OPExA
Otóż mając 7 lat, na urodziny dostałem swój wymarzony rower. Bardzo szczęśliwy pojechałem na jazdę próbną tego cacka.
Gdy tylko skręciłem za blok, wjechał we mnie jakiś wariat, i dalej nie pamiętam co się wydarzyło, ale z opowiadań rodziców wynika, że facet, który we mnie wjechał, uciekł z miejsca wypadku porzucając zakrwawione dziecko ze złamanymi nogami obok poskręcanego roweru.
Od tamtego dnia ciągle poruszam się na dwóch kołach, już nigdy nie stanąłem na nogi i lekarze nie przewidują poprawy.
Więc pamiętajcie, że wsiadając do auta nie jesteście odpowiedzialni tylko za swoje życie, ale i innych. Chwila nieuwagi może zniszczyć czyjeś życie.
No to ja opowiem wam moją historię. Jadąc spokojnie autem, po całkiem ruchliwej drodze, zauważyłam na chodniku dziecko na rowerze, na oko 7-8 letnie. Zapie#dalało jak szalone, a kiedy znalazłam się z nim na równi... Skręciło, zjeżdżając z chodnika wprost pod moje koła.
Naprawdę nie wiem jakim cudem wyhamowałam i nie dostałam zawału. Dzieciak nie widział w tym kompletnie nic złego, kiedy wyskoczyłam z auta i zaczęłam się na niego drzeć. Dopiero kiedy wymusiłam na nim podanie adresu i zadzwonienie do rodziców zaczął ryczeć w niebogłosy.
A rodzice? Rodzice byli wielce zdziwieni, że mały Maksiu w ogóle wyjechał z podwórka. Ale jak to? Co się stało? Gdzie on był?
Nieodpowiedzialność rodziców osiąga w niektórych przypadkach wyżyny absurdu. W przypadku autora nie jest inaczej. Skąd 7 letnie dziecko ma do cholery znać przepisy ruchu drogowego, skoro rodzice nie raczą go tego nauczyć?!
Kierowca nie powinien odjeżdżać z miejsca wypadku, ale rodzice nie powinny wypuszczać swoich jakże odpowiedzialnych i ostrożnych dzieci samych na ulicę.
Kiedy byłam mała, moja sąsiadka robiła identycznie, jechała chodnikiem i nagle zjeżdżała prosto pod koła mojego roweru, albo co gorsza pod koła samochodu, długo zajęło przetłumaczenie jakie to niebezpieczne. Ale jej rodzice byli skrajnie nieodpowiedzialni, mogłabym się długo rozpisywać na ten temat.
Fajny nick, @LittleCaprice. Myślałem że dziewczyny nie oglądają takich rzeczy. Całe życie w błędzie...
Co do uczenia dzieci zasad ruchu drogowego to sie zgodzę. Sama byłam świadkiem jak dzieci bawiły się komu uda się przebiec przed rozpędzonym samochodem. Ale prawda jest taka, że ja mając te 7 a nawet 6 lat jeździłam na rowerze, rolkach czy hulajnodze i nigdy nie przyszło mi do głowy aby wjeżdżać pod samochód i NIGDY żaden z moich rodziców nie chodził za mną i nie pilnował czy czasem się nie przewrócę i nie zedrę sobie kolana, więc uważam za przesadzone oburzanie się, ze 7 letnie dziecko samo gdzieś pojechało. Czasy są takie, że zamiast uczyć dziecko jak się powinno zachowywać daje się mu tableta i gierkę aby był spokój. Mnie rodzice uczyli czego innego. A poza tym skąd wiesz, że wypadek autora był z jego winy?? Może to kierowca samochodu zawinił??? W dzisiejszych czasach najlepiej byłoby dziecko trzymać na smyczy zamiast go czegokolwiek nauczyć. A potem się dziwić, że dzieci wolą siedzieć przed komputerem.
Miałam do czynienia z takim gówniarzem na rowerku. Lat może z 5. Wjeżdżał wszystkim pod nogi, ale tak jeszcze idzie wyminąć. Jak zaczął wjeżdżać we mnie (byłam na rolkach), to zaczęłam się zastanawiać komu stanie się większa krzywda. Niby nie byłoby to śmiertelne zderzenie (jakieś 10km/h kontra 15), ale jakbym nie wyhamowała to pewnie rodzice mieli by pretensje
Odpowiedzialność powinna być po obu stronach. A to rowerzystom powinno bardziej zależeć i powinno być ostrozniejsi bo mają więcej do stracenia. Nie bronię kierowców, ale jak widzę bezmyślność niektórych rowerzystów i rodziców to aż mnie skręca.
Mądrze gadasz polać Ci xd
Ta, jeden mi centralnie pod maskę wyjechał. I jeszcze debil uznał, że jestem winna.
Nie, nie doszło do potrącenia.
Ostatnio, gdy jechalam autobusem ten nagle się zatrzymał. Prawie potrącił rowerzystę (dzieki szybkiej reakcji kierowcy nic się nie stało). Po prostu jakiś idiota wjechał mu pod koła, bo przecież 20 m do przejścia to za dużo.
Sama jestem rowerzystką i spotkałam juz tyle ludzi, którzy np. nie pokazują w którą stronę jadą, bo twierdzą, ze "to kierowcy powinni na nich uważać"
Dokładnie, ostatnio nie miałam jak wyprzedzić rowerzystów, bo jakaś zakochana parka jechała obok siebie i trzymali się za ręce...
Rozumiem że jak jakiś mięśniak zawoła "komóra albo w ryj", to uznasz za winnego siebie, że się na niego nadziałeś? Bo to tobie powinno bardziej zależeć, skoro nie masz 2 metrów i 130 kilo mięśni?
@Martwy Czyli kierowca ma się zatrzymać przed pasami, bo widoczność starcza tylko na pieszych (2-3m)? No bo w końcu rowerzyści mają w dupie, że nie wolno przejeżdżać przez zebrę. No bo po co? I taki potem ci pierdzieli, że twoja wina.
Dobre porównanie to: Wojna i pójście na front na ochotnika. Możesz być od logistyki i bezpieczny, albo skończyć w grobie. Kwestia co wolisz wybrać :|
W większości przypadków niestety jest tak, że rowerzyści to święte krowy i właśnie traktują to tak, że kierowca musi uważać i rzeczywiście tak tez powinno być, aczkolwiek skoro rowerzysta uczestniczy w ruchu drogowym, to powinien znać przepisy tak samo jak i kierowca auta. To łączy się z tym, że rowerzysta powinien zasygnalizować w którą stronę jedzie a przede wszystkim przestrzegać zasady ograniczonego zaufania, patrzeć nie tylko na siebie ale i na innych, w szczególności, ze to ja jadąc autem mam 1,5tony metalu wokół siebie, a on? Jak widzę jak czasami ludzie jeżdżą na drogach, kierownica raz w lewo, raz w prawo i teraz jedź z myślą, że on zaraz może Ci wjechać pod same koła. Obowiązkowa karta rowerowa i tłuczenie zasad ruchu drogowego do głowy, a nie potem wyjedzie taki na ulic i nie wie jak się zachować.
Ostatnio w stolicy przy jednym z najbardziej ruchliwych skrzyżowań stanęła straż miejska i kazdemu rowerzyście za przejechanie rowerem wstawiali mandat, rowerzyście wielce oburzeni bo przecież nie bedą zsiadać z roweru i 10 minut przechodzić, to sie wybrali na droga przejażdżkę :')
@Aliccjaa
To akurat jest głupota. Jeśli ktoś jeździ sobie tempem spacerowym to nie widzę powodu dla którego miałby co chwilę zsiadać z roweru. Przecież jest widoczny, zwłaszcza gdy są światła. Kolejne nabijanie statystyk przez straż.
A rodzice aby nie powinni być przy 7 latku, który jedzie ulicą? (skoro było auto, to chyba nie na podwórku rzecz się zdarzyła)
Nie wiesz, jak to kiedyś wyglądało? "Idź na podwórko się pobawić" i dzieciaki biegają wokół bloku. Samochody w takich miejscach zwykle jeżdżą bardzo wolno (i mają obowiązek ustępować pierwszeństwa pieszym).
Samochód ma dużą masę własną i nawet jadąc powoli, gdy wyjechał taki 7 latek ważący może max 25 kg miał małe szanse. Trzeba uważać wszędzie! W samochodzie jest pełno martwych punktów i nie zawsze wszystko zauważysz... To, że jest strefa ruchu itd, nie znaczy, że dzieciaka można samego puścić. To pieszy czy rowerzysta ma obowiązek uważać, on ma więcej do stracenia, mnie ochroni blacha itd. Pozdrawiam, kierowca, który zachowuje szczególną ostrożność, aczkolwiek wie co znaczy kiedy ktoś nagle wybiega mu przed maskę samochodu.
Jeśli to było blokowisko... To raczej w takich miejscach jest ograniczenie 20km/h lub 30km/h, jeśli jechałby przepisowo, dziecku nie stało by się nic bardzo poważnego... No chyba,że bardzo nie fortunnie upadłby. Wiem z doświadczenia. W mojego brata wjechała kobieta z prędkością powyżej 50km/h. W pewnym sensie można powiedzieć,że na "czołówkę". Jemu oprócz stłuczonych żeber(przepraszam, nie wiem czy dobrze odmieniłam) i kilku ran na rękach nogach(nie groźnych) nic nie było. A w samochodzie cały przód do wymiany.
Ustępować pieszym, nie rowerzystom... No chyba że z prawej strony ulicy. I rowerzysta ma prawny obowiązek przeprowadzic rower przez zebrę. Chłopak pewnie przejechał. Miał pecha i można mieć tylko żal do losu.
@Sensi97
Obrażenia zależą i od prędkości, i od zwykłego szczęścia. Nawet przy 20km/h można zabić pieszego jeśli ten niefortunnie upadnie. Oraz przeciwnie - są pewnie przypadki potrąceń przy dużej prędkości, po których ofiara wstała i sobie poszła.
Mojemu ojczymowi, głuchy facet, ok 75 lat wyjechał pod koła na rowerze z za śmietnika z bocznej drogi. Jechał tylko 50km/h a mógł aż 90km/m. Oczywiście wszyscy policjanci uznali że to wina rowerzysty. Facet zmarł po kilku dniach. I na tym mógłby być koniec sprawy. Ale że rodzina bogata, postanowiła sie sądować. Niewinny człowiek, był ciągany ok 3 lata po sądach za niewinność, tylko dlatego że sędzina, która prowadziła sprawę była sąsiadką rodziny. W końcu udało się wygrać, tamta rodzina została obciążona kosztami dochodzenia. Ale dla ojczyma i tak najgorsza jest świadomość, że kogoś zabił. Nieumyślnie bo nieumyślnie, ale do tej pory to w nim siedzi, mimo że od wypadku minęło z 7 lat.
Rozumiem twój ból, ale po cholerę nam te apele piszesz? Nie wiem, gdybyś tego nie napisał, to wsiadłabym pijana za kółko i rozjeżdżała dzieci?
Też mnie to irytuje, co drugie wyznanie jakieś bezsensowne morały, apele
Niedawno byłam świadkiem jak rower praktycznie wpakował się pod samochód, który chciał wyjechać na główna drogę ... Dodam tylko, że rowerzysta jechał bardzo szybko i to po przejściu dla pieszych, na którym to o mało nie wpadł na mnie i mojego chłopaka .... Tak wiec coz brak słów na bezmyślność rowerzystów....
Ale idiota, mam nadzieję, że go namierzyli i dotknęła go sprawiedliwość. Żeby siedmioletnie dziecko na ulicy bez pomocy zostawić!
Jeszcze dobrze byłoby dodać, że siedmioletnie dziecko nie powinno jeździć samo rowerem. Nawet nie chodzi o umiejętności, a o to, że nie ogarnia przepisów ruchu drogowego. Pal licho na wsi zabitej dechami, ale po bloku wnioskuję, że działo się to w mieście...
Bez przesady wiele dzieci w tym wieku bawi się, jeździ rowerem itp. po jakiś otoczonych osiedlach, a po opisie nie można wykluczyć, ze na takim się to zdarzenie nie działo.
I kierowca na osiedlowej drozce jechał 70km/h żeby nie wychamowac a później przeleciał nad dzieckiem i pojechał dalej.. .
Wiesz, skoro dziecko wyjeżdża zza bloku i wpada komuś rozpędzonemu pod koła to raczej nie jest to otoczone blokowisko z ograniczeniem do 20 i "hopkami", a dziecko rozsądne, tylko raczej przepełnione euforią. Ja również za dzieciaka jeździłam na rowerze, ale zawsze z kimś (nawet nie rodzicami, ale ze znajomymi), by w razie czego ktoś mógł pomóc. Nie mówię o lasach czy właśnie otoczonych osiedlach, gdzie nikt obcy nie ma prawa wstępu, a z historii podejrzewam, że wynika co innego.
Uwierz mi niektórzy jeżdżą naprawdę szybko.
Na osiedlowej drodze z hopkami to wątpię by ktoś się rozpedzil chociaż do 40 a przy tak małej prędkości albo by wychamowal albo by było lekkie " pukniecie" a nie rozjechanie
Wyhamowal *
Xanx, no czepiam się, ale muszę, bo to już drugi raz - wyhamować, przez samo h!
Poprawiłem, piszę na telefonie i mi sie tak poprawia ;) znam ortografie
Nie zauważyłam, dzięki.;)
Współczuję Ci Autorze :/ Zachowanie kierowcy bezmyślne. Życzę Ci wszystkiego dobrego, trzymaj się! :)
Jego również było bezmyślne.
Nie wiadomo czy dać łapkę w dół czy w górę..
Aż serduszko zabolało...