#OIpWF
I nie, nie walczę o wolną menstruację. Jak mam okres, to zmieniam tampony, jak przecieknie - trudno.
Jestem za aborcją. Uważam, że kobieta powinna mieć wybór, jednak póki co, ciąża mi nie grozi, a mieszkam w takim miejscu, że mogę spokojnie ją dokonać na życzenie.
Jak facet mnie zaprasza, to on płaci. Jeśli ja zapraszam jego, to płacę ja.
Nie dam rady wnieść lodówki na 8 piętro, więc poproszę o to kogoś, kto mógłby mi pomóc - niezależnie od jego płci.
Robię to, na co mam ochotę, bo prawo mi na to pozwala. Zarabiam tyle, ile mężczyzna na moim stanowisku (dla ciekawskich - pracuję na budowie :))
Feminizm to równość płci, nie dominacja kobiet. A dzisiejsze „feministki” nie walczą z prawem, tylko ze stereotypami. Przykre.
Zgadzam się, dla mnie feministka (lub feminista) to osoba, która uważa, że kobiety i mężczyźni są sobie równi i zasługują na takie samo traktowanie. Kobiety, które mężczyzn uważają za diabelskie bestie do wykastrowania i czują się krzywdzone na każdym kroku, to dla mnie feminazistki i tyle.
Po prostu - ważna jest równość płci. Nie jest fajne jak kobieta zarabia mniej od mężczyzny na tym samym stanowisku tylko dlatego, że jest kobietą, i tak samo nie jest fajnie jak mężczyzna na przykład nie dostanie po rozwodzie opieki nad dzieckiem mimo bycia lepszym opiekunem, tylko dlatego, że jest mężczyzną.
Tak to widzę.
@AniWteAniWeWte akurat feminista znaczy męźczyznę który właśnie nie jest za równością płci
Kobieta zarabia mniej bo zawsze może zajść w ciążę i wtedy oni tak czy siak muszą utrzymywać pracownika, którego nie ma XD
"Nie jest fajne jak kobieta zarabia mniej od mężczyzny na tym samym stanowisku tylko dlatego, że jest kobietą" no należy się doprecyzowanie. Bo czy fajne jest płacenie tak samo jak kobieta w czasie X przeniesie 60kg, a facet 200kg ?
o co chodzi z wolną menstruacją?
Bo generalnie, ta szybka, trwa około pięciu dni w miesiącu i wtedy kobieta może się łatwo wykręcić od seksu. A feministkom chodzi właśnie o taką wolniejszą, trwająca około 30 dni w miesiącu.
Chcą chodzić podczas oskresu bez podpasek/tamponów/kubeczka. No po prostu tak, że będzie im przeciekać
Feminazistki chca byc jeszcze bardziej obrzydliwe niz sa obecnie.
Wut- moja reakcja była taka sama, jak Twój nick o.o
Ugh to naglupszy pomysl jaki slyszalam. Pamietam jak raz w klasie usiadlam na plamie krwi jakiejs dziewczyny. Mialam na sobie akurat jasne dzisny ale przynajmniej to byla ostatnia lekcja. Nie wyobrazam sobie jak by to mialo wygladac :/
Idąc dalej tym tokiem rozumowania, jak komuś zachce się siku powinien to zrobić w majtki. Nie ważne czy w domu czy na ulicy.
O poranne stanie namiocika. Niezależne od czlowieka prawda?
A wolna menstruacja nie była przypadkiem formą protestu przeciw opodatkowaniu podpasek jako produktu luksusowego w USA? Czyli że skoro podpaska jest towarem luksusowym to kobiety mogą się bez niego obejść i po prostu krwawić? Bo to ma swój sens.
Pewny nie jestem ale raczej chodzi o wolne podczas okresu.
Ani to przyjemne, ani nie wygląda ok, ani zdrowe, a i ciuchy za każdym razem do wyrzucenia albo solidnego prania bo krew ciężko schodzi... A dziś można kupić naprawdę wygodne i cienkie podpaski/kubeczki menstruacyjne/tampony że nawet argument o wygodzie odpada więc nie rozumiem...
Trochę smutne, że trzeba to wszystko wyjaśniać i tłumaczyć. Do feministek jest już przypięta taka łatka, że często od razu kojarzą się ludziom z feminazistkami
No bo mamy 2018 rok nie 1900 ;) Obecny stan w tych kwestiach w Polsce jest uważam dobry. Natomiast na świecie... W Stanach za akcję #metoo odpowiadaj jedne czy drugie? Bo ostatnio słyszałem że ta co to zapoczątkowała też lubi sobie zbałamucić kogoś.
Bo krzyczycie tylko o swoje prawa, tymczasem faceci tez w wielu kwestiach są pokrzywdzeni. Emerytura 5 lat później, mniejsze wyroki dla kobiet, facetów nie chcą przyjmować np. do przedszkoli. A co z prawem do życia ? Ja rozumiem, że te 3 przypadki są ciężkie. Ale odbierać możliwość życia zdrowemu człowiekowi ?
Dziś słowo "feminizm" ma zupełnie inne znaczenie niż wtedy gdy powstawał ruch feministyczny. Wszystko można zawdzięczać szowinistkom nazywajacymi się feministkami
Oby jak najwięcej osób to przeczytało
Super, bardzo mądrze. Ale czy to jest materiał na wyznanie na anonimowych? No nie powiedziałabym
Materiał na gównoburzę jak najbardziej.
Ile feministek potrzeba do zmienienia żarówki.
Feministki nie są w stanie nic zmienić😉
Nie no żart😀😀
A ja jestem katoliczką. Nie uważam że aborcja jest wyłącznie "prawem", nie uważam zarodka za "zlepek komórek".
Nie noszę sukienek bo nie lubię, lepiej mi w spodniach. Uwielbiam remonty, potrafię położyć tapety, płytki, wymienić uszczelkę, naprawić zabawkę, jedynie elektryki nie ruszam. Spontanicznie robię przemeblowania mieszkania bez pomocy faceta ;)
Ale lodówki też bym pewnie nie wniosła :)
Takie "feministki" jak Ty lubię i szanuję, możemy podyskutować.
Z tymi "oszołomkami" z TV i protestow nie ma sensu. Próbowałam. Metoda zakrzyczenia i obrażania nie spowodowała we mnie chęci dalszej dyskusji, wręcz przeciwnie, upewniła mnie że to stado baranów w żeńskim wydaniu w pełni zasługuje na to żeby ich po prostu nie zauważać.
@tylkojaity, Mamo, ale co Ty tu robisz i od kiedy masz konto na anonimowych?!
Ja mam pytanie, czemu kobiecie należy płacić w pracy fizycznej tyle samo, co mężczyźnie, jeśli kodeks pracy zmusza pracodawcę, by nie mógł wymagać od niej nawet połowy tego, co może wymagać przy dźwiganiu od mężczyzn. Przy pracy stałej jest to odpowiednio 30 i 12 kg (przy dorywczej 50 i 20) co więcej zgodnie z zasadami zespołowego przenoszenia do przedmiotu o wadze 50kg i rozmiarach 5m szef może oddelegować albo 2 facetów, albo 5 kobiet (max 10 na kobietę). Jak przy takiej pracy można w ogóle zastanawiać się, czy zarobki powinny być równe jak zakres obowiązków nie może? Oczywiście mowa o takich właśnie sytuacjach - kiedy z kodeksu czy też rozporządzeń wynika wymuszenie ograniczenia obowiązków kobiecie względem mężczyzny, z drugiej zaś strony ten sam kodeks zabrania dyskryminacji. No ludzie, proszę was, szanujmy się.
Na budowie powinno się akurat zarabiać za ilość wykonanej pracy, bo jak mniemam ty wykonujesz jej mniej niż przeciętny robotnik, a mimo to zarabiasz tyle samo. I co feminizm powie na to? To już nie jest krzywdzące?