Znalazłem na ulicy porzucone ptasie jajko, które musiało wypaść z gniazda. Postanowiłem się nim zaopiekować - ostrożnie owinąłem je szalikiem i zabrałem do domu. W internecie kupiłem małą klatkę i lampkę, która miała dogrzewać mojego małego przyjaciela. Dzisiaj mija równo tydzień od dnia, w którym zacząłem opiekować się znalezionym przy drodze małym ziemniakiem.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jak można pomylić te dwie rzeczy? Zwłaszcza że raz nie patrzyłaś i w dotyku są zupełnie inne?
Mało tego. Jajo które wypadło z gniazda bez uszczerbku?
Smutna, akurat to się zdarza. Widziałam takie.
Ziemniaczek zaznał trochę czułości, teraz możesz go zjeść ;)
Mnie śmieszy
I mnie tak samo :)
Oby było więcej takich wyznań
I chwała ci za to! Nieważne czy jajko czy ziemniak, ono również zasługuje na twoją miłość.
Tak, na pewno tak było.
Powiedzcie mi - co to ostatnio za moda, żeby się chwalić swoją głupotą w necie i na Anonimowych?
@Vito857 ja wolę czytać takie wyznania niż kolejne pierdy o depresji czy koronawirusie
Musimy przewrócić naturalną selekcję.
Jak planujesz przewrócić coś, co już leży?
Trzeba przewrócić, żeby bieguny znowu były na swoim miejscu, zamiast leżeć.
Nie jest tak łatwo wykluć jajko, sama lampka i tak by nie wystarczyła, bo pisklę potrzebuje odpowiedniej wilgotności i ściśle określonej temperatury, inaczej może wykluć się kalekie. Jeśli kiedyś jeszcze przyjdzie ci do głowy zaopiekować się jajkiem, to kup sobie inkubator.
Może i idiota, ale za to o złotym sercu.
Sprzedaj klatkę, kup doniczkę. Lampkę na konewkę wymień i zamiast bawić się w ornitologa zostań farmerem...