Miałam w podstawówce koleżankę, która śmiała się z innych dzieci, że one nie są adoptowane. Kiedyś spytałam, o co w ogóle jej chodzi, na co odpowiedziała, że "bo moi rodzice mnie wybrali, a was nie i dostali to co było!". Miałam po tym doła chyba na pół życia...
Dodaj anonimowe wyznanie
Tylko, ze jakby jakieś dziecko odpowiedzialo, ze Twoi "pierwsi" rodzice Cię nie chcieli to bylaby awantura.
Przydałoby się tak jej powiedzieć, może taki zimny kubeł by ją ogarnął.
nie musieli jej nie chciec, mogli np. umrzec
bazienka wiem, ale chodzi o to co mogły powiedzieć dzieci, a nie faktycznie jaka byla sytuacja. To akurat nie ma znaczenia w tym momencie.
Chciała się po prostu dowartościować, przecież to tylko dziecko
Elektron szkoda, że kosztem innych dzieci.
Z jednej strony ciekawy sposób na to, żeby adoptowane dziecko nie czuło się gorsze. Z drugiej - przecież gdyby biologicznej rodzice nie chcieli "tego co dostali" to by przecież oddali
ludzie co z wmi jest? domu dziecka kiedys nazywaly sie SIEROCINCAMI,mowi ci to cos? wcale nie usieli jej oddac, mogli umrzec np. w wypadku...
Ktoś tu w nocy poszalał zamiast spać i nie czyta że zrozumieniem. Mówię, że "ciebie rodzice nie mogli wybrać i mają to co wyszło" nie jest do końca akuratne bo jakby rodzicowi bardzo nie pasowało biologiczne dziecko to by je oddali. Rozumiesz?
Jeju bazienka coś sie tak uparla. To co sie stalo z biologicznymi rodzicami tej dziewczynki nie ma w tym momencie żadnego znaczenia.
Uwaga uwaga, bazienka. Jestem adoptowana. Byłam w domu dziecka. OBYDWOJE BIOLOGICZNYCH RODZICÓW ŻYJE. I co teraz? Zaburzyłam Twój światopogląd?
Z jednej strony to dobrze, ze rodzice nie ukrywali prawdy przed dziewczynka i zadbali o to, żeby nie miała w związku z tym kompleksów i nie czuła się gorsza, z drugiej strony tak jak powiedziała Irving- gdyby jakieś dziecko odpyskowalo, ze jego rodzice nie musieli wybierać, bo od początku go chcieli i nie oddali do Domu Dziecka-to byłby wielki płacz i pewnie dzwonienie po rodziców
Dzieci są okrutne
nie ma to jak próba dowartościowania się "atakiem"
Niedawno było wyznanie rodziców, którzy bali się, że adoptowane dziecko będzie wyśmiewane w szkole. Ktoś polecił nauczyć dziecko właśnie tej kwestii. Mocno mi się wydaję, że wyznanie jest zmyślone, choć mogę się mylić.
Ja też jak byłam mała się dzieciom chwaliłam, że jestem adoptowana, że mama mnie wybrała. Także jestem w stanie uwierzyć w to wyznanie.
Jestem przerażona komentarzami pod tym wyznaniem. Większość tylko by dokuczała tym adoptowanym dzieciom. Nie mogą się cieszyć, że mają prawdziwą kochającą rodzinę, że ktoś je zechciał, nie. Bo wam to przeszkadza i musicie tym dzieciom na złość robić i doprowadzać do płaczu. Ogarnijcie się. Adoptowane dzieci nie są w niczym gorsze (i w niczym lepsze), są normalne, takie jak wszyscy.
Ja bym jej odpowiedzial to samo co odpowiedzialem koledze z podstawowki.
Niby wybrali cie inni ale to znaczy ze prawdziwi rodzice cie nie chcieli i byles dla nich zbedny pomysl sobie jak bardzo musieli cie nie kochac ze zamiast cie pouczac udezyc poprostu sie ciebie pozbyli
Po tym sie rozpalaklal wiecej juz sie nie wywyzszal
Ale wiesz, że do domów dziecka nie trafiają tylko osoby, których rodzice nie chcieli?
Ponoć jak byłam małym dzieckiem, to też się chwaliłam wszystkim, że jestem adoptowana. Bo taka prawda. Czasem się trafi wpadka i "trudno, muszę wychować"... No i rodzicom miło, gdy ich dziecko jest do nich podobne. A gdy ktoś decyduje się adoptować dziecko, to po pierwsze, jest pewny, że chce mieć dziecko i bierze je takie, jakie jest, z niepasującym do rodziców kolorem oczu czy włosów itp. Bo nie wygląd się liczy.
Gdzieś już to było.