#OF9GK
Jeszcze rok temu miała kilka kilogramów nadwagi - ważyła około 67 kilogramów przy 1,61 m wzrostu, efekt właśnie niedoczynności. Nienawidziła wówczas swojego ciała. Ja kochałem i nadal kocham ją taką, jaka jest. Niestety, ona wtedy ubierała się w ubrania przypominające namioty, nie lubiła się kochać, robiła to niechętne. Seks był jedynie z mojej inicjatywy i należał do rzadkości.
Wtedy pani endokrynolog, która prowadzi moją żonę, zmieniła jej lek i dała namiary na znajomą dietetyczkę. Moja żona zaczęła chudnąć. Cieszyłem się, że coraz lepiej czuła się w swoim ciele i była bardziej uśmiechnięta i pewna siebie.
Gdy moja żona ważyła poniżej 60 kg, delikatnie jej zasugerowałem, że wystarczy, że powinna się zatrzymać. Ona jednak mnie nie słuchała. Stosowała dietę, dopóki waga nie pokazała 45 kg. Teraz moja żona jest pewna siebie, chętnie chodzi w szortach i opiętych ubraniach, a gdy prosi obsługę w sklepie o mniejszy rozmiar, puchnie z dumy. Zaczęła kupować seksowną bieliznę i prezentuje mi się w niej. A ja co na to? No cóż. Nadal ją kocham, ale nie pociąga mnie. Według mnie, jest teraz zbyt chuda. W łóżku role się odwróciły i to ona inicjuje zbliżenia. Wije się przede mną w kusych ciuszkach, a ja widzę tylko jej wystające kości, które ona z kolei u siebie uwielbia.
Tęsknię za czasami sprzed jej odchudzania.
Cóż, śmiem twierdzić, że ważniejsze jest to, że wreszcie podoba się sobie, niż to, czy podoba się teraz Tobie. Niemniej jednak trochę pechowo się złożyło. (Może z czasem się przyzwyczaisz ;D)
Dla jej psychiki i (mam nadzieję) zdrowia na pewno tak. Ale ich związek może niestety przez to ucierpieć.
Coś mi się zdaje, że w związku liczą się jednak zdania obu partnerów. Można wypracować kompromis. A żona nadaje się na terapię jeśli tylko wychudzona (BMI= 17 to niedowaga) się sobie podoba.
Przede wszystkim powinniśmy się podobać sami sobie. Dopiero w dalszej kolejności komuś innemu. Z partnerem jest tak, że dziś jest, a jutro może go nie być. Ze sobą zostajemy na zawsze.
Tylko rozumiesz, że ona nie akceptuje swojego wyglądu, gdy więcej waży? Mężczyzna nie powinien decydować o wartości kobiety (i odwrotnie). Ona musi podobać się przede wszystkim sobie. Dopiero później partnerowi. To nie kwestia zaniedbania, jak to bywa w przypadku otyłych osób. O ile nie jest chorobliwie chuda, to w czym problem?
Problem jest w tym, ze jest chorobliwie chuda. Jej BMI jest bardzo niskie i widac ze ma problem z akceptacja swojego wygladu.
Ale wiesz, że niektórzy przy tym wzrośnie naturalnie ważą tyle ile żona autora? Wg mnie, normalna waga.
Ja wiem ze mam 155 cm wzrostu, waze 47 kg a nosze rozmiar 32. Ciezko mi wyobrazic sobie wyzsza osobe wazaca mniej niz ja. To nie jest zdrowe. Wiem, ze wazna tez jest zawartosc tluszczu a BMI to slaby odbosnik ale BMI wynoszące 17 to nie jest prawidlowa waga.
Karboksyhemoglobina to mnie zaskoczyłaś, ja mam 154 cm i nawet ważąc 44 nie wchodziłam w rozmiar 32.
Karbo- ja mam 162 cm, ważę 47 kg i noszę rozmiar 34/36. Owszem jestem bardzo szczupła, ale nie wydaję mi się, żebym była wychudzona. Nawet trochę cycka mam ;p
Same wymiary i liczby to nie wszystko.
Karbo, to widocznie masz słabą wyobraźnię.
Myślę, że twoja żona oprócz problemow z tarczycą ma też zaburzenia odżywiania. Taka waga nie jest zdrowa dla osoby o jej wzroście. Spróbuj jej pomóc zanim będzie za poźno.
Aprobuję to wyznanie.
A niby jaką pełnisz tu funkcję? Krytyka czy naganiacza?
Pomijam już wątek zaburzeń odżywiania itd... Chłopu po prostu nigdy nie dogodzisz. Babka czuje się dobrze sama ze sobą, to mężuś niezadowolony.
Każda przesada jest niezdrowa.
Swego czasu miałem problem ze zdrowiem, byłem w szpitalu i nie mogłem jeść przez chyba 4-5 dni. Gdybym nie miał z czego czerpać, mogłoby się to skończyć zagrożeniem życia. Albo weźmy aktualny przykład, ciężkie przypadki koronawirusa: Ludzie leżą tydzień pod respiratorem, tracą przy tym 20-40% masy ciała. Kto nie ma zapasów, umiera.
Może ten argument przekona Twoją żonę (jeżeli nie wierzy że nie jest dla Ciebie atrakcyjna - co w 100% rozumiem, sam wolę jak kobiety jest za dużo niż za mało).
No a jak ktoś będzie tłusty jak bela to szybciej wykituje, bo otyłość osłabia organizm.
Dlatego mówię że "każda przesada jest niezdrowa".
Ale przecież to nie jest tak, że te osoby nie są karmione i musza żyć z zapasów tłuszczu 🤦🏼♀️ Tracą masę, ale w większości są to mięśnie, które zanikają bez ruchu
Owszem, mięśnie też, i to może w pierwszej kolejności. Ale jeżeli żona autora ma BMI <18, to mięśni też ma za mało.
Ważę tyle co autorka przed przemianą a mam kilka centymetrow wzrostu mniej. Zawsze czułam się ze sobą całkiem dobrze, ale jak to czytam to się zastanawiam, czy faktycznie mam nadwagę i czy świat nie postrzega mnie jako grubej...
No to np. porozmawiaj z nią o tym?
A jakie żona bierze leki? Sama mam niedoczynność i problem z zejściem z 10kg po ciąży, mimo że trzymam się ułożonej diety i ćwiczę. Może zasugerowałabym zmianę na ten lek swojej endo. Swoją drogą startuję z podobnego pułapu co Twoja żona (164 i 65kg obecnie)
@Knbvcxs niedoczynność leczy się jedynie syntetycznym hormonem , zmieniać dawki zależnie od potrzeb/wyników.
problemy z wagą mogą świadczyć o problemach z cukrem np. insulinoopornosci
leczysz się teraz w jaki sposób
Na tarczyce dostaje się letrox albo eutyrox. To praktycznie to samo. Jeśli wyniki tarczycy masz dobre i stabilne to niedoczynność nie powinna mieć wpływu na wagę.
Na niedoczynność daje się zawsze hormony, może to kwestia ustawienia dawki. Jeżeli wyniki krwi są w normie ale przy górnej / dolnej granicy, może należy dopasować dawkę. Ew. skontrolować jeszcze inne wartości, np. wysoki cholesterol może świadczyć o niedoczynności (ale lekarzem nie jestem, tylko sam mam niedoczynność od wielu lat).
Koleżanka bierze leki i od niej dowiedziałam się, że żeby działały prawidłowo, trzeba je wziąć rano po wstaniu, popić łykiem wody i przez pół godziny-godzinę nic nie jeść ani nie pić. Też się zdziwiłam.
Może mieć też Tiromel.
45 kg przy 161 cm to nie aż tak mało xd
A to nie jest tak, że jak już się jest tak długo to związku to kocha się bardziej za charakter a wygląd schodzi na drugi plan?