#OEdeL
Babcia miała w wielu sprawach własne zdanie i nie można było się z nią nie zgadzać, bo była starsza, więc na pewno miała rację (tak przynajmniej uważała). Sprzeciwiała się tzw. nadstawianiu drugiego policzka, ponieważ uważała, że takie zachowanie jest dla frajerów, że to głupota i po dostaniu z liścia oddałaby podwójnie. Tłumaczyłam jej wiele razy, żeby nie brała tego nadstawiania tak dosłownie, bo to nie o to chodzi, ale mnie nie słuchała.
Usłyszała kiedyś w swoim ukochanym radiu "Przypowieść o synu marnotrawnym". Zdenerwowała się, bo przecież ojciec przyjął idiotę pod swój dach. Cały dzień nie mogła pogodzić się z tym, jaka nasza wiara jest głupia i niezrozumiała dla prostego człowieka.
Któregoś dnia przyjechał do niej ksiądz, aby mogła się wyspowiadać. Babcia, zamiast odbyć szczerą spowiedź i żal za grzechy, wdała się w dyskusję z duchownym. Zaczęła prawić mu kazanie o tym, że ona w kościele zrobiłaby porządek.
Ksiądz się zdenerwował i oburzony mówi do babci:
- Pani Jadwigo! To sprzeciw wobec Boga! Ciężki grzech! Będzie pani smażyła się w piekle!
Na to babcia odpowiada:
- Proszę księdza, ja za prosta kobieta jestem, żeby dopchać się do piekła. Ono będzie wypchane duchownymi!
Księżulek obraził się na amen i więcej do babci nie przyjechał :D
Też jestem za gorzałą. :)
A kto za gorzałą nie jest? :D
(opowiedź: ja bo nie jestem pełnoletnia :D)
ja nie jestem
LeeroyJenkins <3
Najlepszy gracz WoWa jaki kiedykolwiek istniał <3
Let's do this
LEEEEEEEEEROOOOOOOOOOOOOOOOY
JEEEEEEEEEEEEENKIIIIIIIIIIIINS!
Jak na mistrzac to załapcie mnie :D i też lubię gorzałkę
Nie czaję, całe życie była katoliczką i dopiero na starość usłyszała przypowieść o Synu Marnotrawnym...?
Koleżanka w liceum powiedziała, że na polskim pierwszy raz słyszała o Samsonie. Można? Można.
Dokładnie, ta przypowieść czytana jest przynajmniej raz w roku w czasie niedzielnej Mszy św., namiętnie przytaczana na rekolekcjach przedświątecznych.
Albo babcia nie chodziła do kościoła albo to wyznanie to jedna wielka ściema.
@Lewkonja Samson to postać trochę mniej znana, bo ze Starego Testamentu, ale ta przypowieść jest przecież w Nowym. No i babcia pewnie miała z 80 lat stażu katolika, a koleżanka pewnie z 16, więc aż tak się nie dziwię :D
Wiem że coś o Samsonie jest, ale nie mam pojęcia kto to.
Jestem w trzeciej gimnazjum i też nie słyszałam o Samsonie.
Też mam 16 lat i dopiero dzięki tobie o nim usłyszałam
albo całe życie hulała niczym latawica i dopiero na starość jej się o Bozi przypomniało...
Jak bylam mała to myślałam, że w radiu Maryja puszczają piosenki Maryli Rodowicz. 😂
Nie wiem czemu xD
😂
I tak właśnie wyglądają "zagorzali" katolicy, słuchający namiętnie księdza dyrektora.
Tacy wierzący, problem w tym, że nie bardzo wiedzą w co wierzą.
Mów za siebie. Bo albo nie wiesz, w co wierzysz, albo nie wiesz, w co nie wierzysz. Nie wierz, to pozwól wierzyć innym tak, jak chcą
Nie mów za siebie, tylko ona ma racje.
Oczywiście, że pozwalam innym wierzyć w co chcą. Sama jestem niewierząca i nikomu nic do tego.
Ale robienie z siebie wspaniałego katolika(bądź wyznawcy jakiegokolwiek wyznania), nie posiadając elementarnej wiedzy o owym wyznaniu i nie stosowanie zasad definiujących religię, jest hipokryzją.
*niestosowanie.
Jestem mocno wierząca i zgadzam się sie z @ToTylkoJa. Wiarę powinno się zgłębiać, jak się czegoś nie rozumie, to studiować słowo, rozmawiać z autorytetami. Jak ktoś chodzi do kościoła, ale nie chce zmieniać swojego myślenia i działania, to żaden z niego chrześcijanin
Każdy może wierzyć w co chce. Jest to jego wybór. Ja osobiście jestem katoliczką. Wiem w co wierze i co wyznaje. Więc mów za siebie.
Zagorzała katoliczka dopiero w "babcinym" wieku pierwszy raz usłyszała przypowieść o synu marnotrawnym?
Wystulałabyś coś bardziej wiarygodnego :/
Może i zagorzała, ale na pewno nie katoliczka...
To chyba jednak nie taka zagorzała...
Trochę średnio się to godzi z tym że była zagorzala katoliczką....
Może była za gorzałą :-D
Faktycznie .... 😄 już lepiej pasuje
Trochę Ci współczuję takiej babci :(
Mówcie co chcecie, ale z tymi duchownymi to baba racje miala :D