#OECau
Pochodzę z kochającej rodziny, nigdy w życiu niczego mi nie brakowało. Moi rodzice dobrze zarabiają, dobrze nam się żyje. Ja sama mam dwadzieścia parę lat, studiuję i pracuję. Mam również młodsze rodzeństwo, wszyscy póki co mieszkamy razem. Jednakże od pewnego czasu jestem częścią tajemnicy rodzinnej, która zabija mnie od środka. Otóż jakiś czas temu dowiedziałam się od matki, że ojciec ma/miał kochankę. Ba, nawet ma z nią dziecko. Nie muszę chyba opisywać, jak bardzo świat mi się zawalił. Jednak to i tak nic w porównaniu z tym, że matka kazała mi milczeć. Nie mogłam przyznać się ojcu, że wiem, rodzeństwu, a nawet chłopakowi co na mnie spadło. Każdy rodzinny obiad z dziadkami, ciociami i wujkami to ta sama szopka.
To był pierwszy moment, kiedy zostałam z tym sama, kiedy chciałam to z siebie zrzucić i się z kimś podzielić. Ale nie mogłam.
Drugi moment nadszedł parę miesięcy później, kiedy to sam ojciec mi się przyznał. Dostałam to samo polecenie, że mam nawet matce nie mówić, że wiem. Na szczęście tu się nie posłuchałam, jednak w dalszym ciągu nie wyszło to dalej niż poza naszą trójkę. Wszystkie kłótnie, które jestem zmuszona słuchać, niekiedy nawet kończące się szarpaniną, rozmowy o rozwodzie, a na drugi dzień wspólne śniadanie, to wszystko sprawia, że żyję w ciągłym stresie. Matka za wszelką cenę chce podtrzymać obraz kochającej rodziny, gdzie rozwód nie wchodzi w grę, gdzie czasem nawet potrafi mnie obciążać, że "nie pomogłam jej w kłótni z ojcem, skoro i tak wszystko wiem, to mogłabym mu coś powiedzieć". Ale co ja mam powiedzieć, co ja mam czuć, kiedy musiałam w trybie natychmiastowym nauczyć się skrywać emocje, kiedy musiałam o tym po prostu zapomnieć i żyć dalej? Zostałam ze wszystkim sama.
Mówiłam również o trzecim punkcie kulminacyjnym, który już definitywnie mnie rozbił i jestem całkowicie oderwana od rzeczywistości. Otóż mój ojciec podjął kroki do zrzeczenia się praw do tamtego dziecka, przez co ostatnio odezwała się do mnie ta kobieta, nawet bez pewności, czy jestem we wszystko wtajemniczona, po prostu zapoznała mnie ze wszystkim. Z kontekstu doszłam do wniosku, że chce powstrzymać ojca przed zrzeczeniem się praw, dlatego postanowiła obciążyć tym mnie.
Na myśl o tym, że mogła to samo wysłać do mojego młodszego rodzeństwa, które nie wie kompletnie NIC, jest mi niedobrze. Nie powiedziałam o tym żadnemu z rodziców, chłopakowi, nikomu. Musiałam się tym gdziekolwiek podzielić, gdyż na bliskich nie mogę w tej sprawie liczyć. Nie liczę na porady, chciałam to z siebie wyrzucić. Skoro tyle się z tym sama borykałam, to coś wymyślę. Prawda?
Nie jesteś odpowiedzialna za ich życie! Matce na ataki, że też masz dogryzać ojcu, powiedz, że to nie Twoja sprawa, tylko ich. Są dorośli, niech to załatwią między sobą. Co do kochanki. Powiedz rodzicom, że się z Tobą kontaktowała. Niech sami podejmą decyzję co zrobią z tym dalej. To ich piwo, nie pij go za nich! Życie ma to do siebie, że każdy wybór pociąga za sobą konsekwencje. Fakt, że Twoi rodzice chcą na Ciebie przerzucić ten ciężar, świadczy o ich niedojrzałości i jest zwyczajnie oburzające etycznie.
Powiedz rodzicom i rodzeństwu. Nie musisz sobie z tym radzić sama.
Powiedz im, że albo odcinasz się od sytuacji i niech ją załatwiają sami, albo nie odcinasz się i mówisz o tym reszcie rodziny.
Twoi Rodzice chcą zjeść ciastko i mieć ciastko, każąc Ci być brać w tym udział i jednocześnie milczeć. Wóz, albo przewóz.
Wkurzają mnie ludzie, którzy nie radzą sobie ze swoimi problemami i obarczają tym swoje dzieci. Zastanawiam się co jedno i drugie chciało osiągnąć, wciągając Cię w tą sytuację. Błogosławieństwo?
To są Ci ludzie, którzy piszą tutaj "a kto Ci szklankę wody poda na starość jak nie będziesz mieć/nie ubezwłasnowolnisz dzieci".
Dokładnie Ci sami, co uważają, że dzieci maja obowiązki jakiekolwiek wobec rodzica tylko dlatego, że laskawie się ze sobą pieprzyli bez zabezpieczenia i powołali je na świat.
Wergil podsj kodeks i paragraf.
Jeśli ktoś robi dzieci, żeby miał kto im pomagać na starość, to nie powinien posiadać nawet złotej rybki, a co dopiero dzieci.
Sara1234567:
http://dokumenty.e-prawnik.pl/kodeksy/kodeks-rodzinny-i-opiekunczy/rodzice-i-dzieci/stosunki-miedzy-rodzicami-a-dziecmi.html
Dzieci nie sa odpowiedzialne za relacje rodziców. Jasno powiedz żeby Cię nie wciągali w swoje sprawy i nie jesteś po niczyjej stronie.
Jeśli jesteś słowna, to trzymaj tajemnice. Dochowuj każdego sekretu jaki został Ci dany. To jest Twoja część, Twoja moralność.
A to że facet zrzeka się dziecka jest żałosne. Nawet nie wiem jak to skomentować.
Według mnie to chore, ze za (nie będę oceniać) zachowanie Twojego ojca tak na prawde zmuszają Cię do brania tego na siebie. Jak dla mnie to sprawa między Twoimi rodzicami i nie powinni Ciebie w to mieszać. Sprawa jest trudna, sama nie wiem co bum zrobiła w tej sytuacji, ale podejrzewam, ze agresywnie walczyłabym o swoje i próbowałabym uciąć każda okazje, kiedy próbują mnie wmieszać w konflikt.
Możesz umówić się z psychologiem i to przegadać, w takiej sytuacji nakazu milczenia nie dostalas. Tak czy owak powiedzialabym do sluchu rodzicom. Ja wiem, chcesz ratowac rodzine, coś pomóc, ale Twoja rodzina juz sie rozpadla, przeciągasz to co nieuniknione. Im dalej to się ciągnie tym gorzej, każ rodzicom rozwiązać ten problem, skonkretyzować się w końcu.
Przejebana sprawa, i tak źle i tak niedobrze.
ciężka sytuacja autorki, ale najbardziej przesrane w tej sytuacji ma to Bogu ducha winne dziecko, które tatuś autorki spłodził z kochanką... nie dość, że moralność obojga rodziców jest mocno wątpliwa to na dodatek ojciec chce się na dziecko wypiąć.
Nie może się na nie tak po prostu wypiąć. Owszem, może się zrzec praw rodzicielskich - straci wtedy jakąkolwiek kontrolę nad jego życiem. Ale alimenty musi płacić tak czy inaczej. Pewnie, że alimenty nie zastąpią drugiego rodzica, ale po co komu rodzic z przymusu? Taki bardziej zaszkodzi niż pomoże.
Masz pracę więc możesz się wyprowadzić i uciąć toksyczny kontakt