Mam 27 lat i mam problemy z własną wartością. Od zawsze słyszałam od rodziców, że do niczego się nie nadaję, że pracy nigdy nie znajdę, ewentualnie na śmietnisku. Nic dla nich nie znaczyło, że byłam najlepszą uczennicą w klasie. To było w ich mniemaniu dopingowanie mnie, żeby jeszcze bardziej się starać (nie rozumiem tej logiki). Mama sugerowała, że nigdy nie znajdę męża, że jak będę mieć faceta, to będzie mnie bił, bo to jest normalne. Wyśmiewali się ze mnie, z mojego rodzeństwa. Poniżali nas. Był okres, że codziennie ojcu coś nie pasowało, byłam wtedy w liceum. Zawsze czepiał się, że za długo się uczę, za długo siedzę przed telewizorem, za mało lub za dużo wychodzę na dwór (to już było czepianie się dla zasady). Miałam straszną depresję. W domu tylko pretensje i krzyki. Później poszłam na studia, poznałam męża i wszystko się zmieniło. Niestety, po tylu latach znów to do mnie wraca, gdyż mam młodsza siostrę, która przeżywa właśnie to, co ja kiedyś. Też ma depresję, płacze. Ja nie wiem jak jej pomóc. Wzięłabym ją do siebie, ale ona nie chce ze mną zamieszkać, bo chce skończyć szkołę. Morał z tego taki, że jak ktoś nie potrafi być rodzicem, to niech lepiej nim nie zostaje, bo niszczy życie nie tylko sobie.
Dodaj anonimowe wyznanie
Chyba musisz ją przekonać, żeby jednak z Wami zamieszkała. Prawdopodobnie ma tak jak ja - masakrę w domu, ale wyprowadzki się boi, no i czemu się dziwić. W depresji zaburzenia motywacji są normalne, więc jeszcze to.
W tym otoczeniu nie będzie w stanie normalnie funkcjonować ani wyjść z choroby, ani nic.
Zapraszaj ją jak najczęściej do siebie, tak żeby jak najrzadziej była w domu. Jeżeli rzeczywiście masz warunki, żeby ją "przygarnąć", to zrób jej u siebie namiastkę pokoju, miejsce na rzeczy. Zapraszaj ją na noc, na cały weekend. Jeśli dobrze znasz jakiś przedmiot, który ona będzie zdawać na maturze, zaproponuj, że się tego pouczycie. Niech ona ma jak najmniejszą styczność z tymi debilami. Działaj i bądź przy niej, bo prawdopodobnie będzie się od Ciebie odcinać, jeśli depresja będzie się pogłębiać. Teraz jest kwiecień, w której klasie jest siostra?
Miałam podobną sytuację w liceum, tylko szukałam ciągle pracy (a przed 18. to wiadomo jak jest) i sposobności, żeby uciec z domu. A potem depresja uderzyła tak mocno, że z domu (mimo koszmarnej atmosfery) nie miałam siły wychodzić.
ehh rodzice. Najlepiej sie nie przejmowac. Ja gadania musze wysłuchiwac od czasu przeprowadzek za praca tz. od 5 lat. I ciagle to samo. I ciagle cos nie tylko ze strony rodziców ale i rodzentwa i kolezanek. Wez ie nie przejmuj. Kazdy jest kowalem własnego losu.
Czekaj czekaj... Przecież to jest strzał w dziesiątkę! Wystarczy się nie przejmować! Ciekawe, czy kiedyś próbowała...
latwo sie nie przejmowac taaa. jak slyszysz cos dzien w dzien przez 10 lat
rozumiem cie
mialam 10 lat gdy ojciec publicznie sie mie wyparl. na imprezie wzial mnei na sroek i stwierdzil, ze najchetniej by mnie oddakl do domu dziecka a tak ma zasrtany obowiazek wychowywania mnie
a ptoem bylo juz z gorki- upokarzanie publiczne, teksty takie jak do ciebie- ze ie zasluguje na normalnego faceta, nie zasluguje, zeby mnie kochac, nikt mnie nie zechce a ejsli juz to ktos kto mnie bedzie bil i zdradzal...
nie odzywam sie do gnoja, duje raz na rok albo rzadziej gdy odwiedzam mame
mama i brat twierda, ze wywoluje awantury i sobie wymyslam, a skurwiel wbija mi szpile do dzis tylko delikatniej- stad tak rzadkie wizyty
odciecie sie i terapia pomaga :)
Czy tylko ja nie lubię takich wyznań?