#O6RS4
Kilka lat temu nadszedł ten dzień, żebym poznała resztę rodziny mojego chłopaka - a raczej jego starszego brata. Wymieniliśmy uściski dłoni, usiadłam wygodnie na kanapie obok ich sympatycznego psa. Brat mojego chłopaka za wszelką cenę podtrzymywał rozmowę ze mną. Było naprawdę miło.
Po chwili wyszłam do toalety. Kiedy wróciłam do pokoju, "szwagier" siedział już przy komputerze tocząc walkę z psem, który... ku mojemu zdziwieniu... trzymał w pysku moje STRINGI! Nie wiem czy brat chłopaka też czuł się tak zażenowany jak ja, albo zwyczajnie palił głupa, bo na mój widok wydukał "Pies wsadził pysk do torebki i porwał Ci APASZKĘ, ale spokojnie - wyciągnę ją". Z miejsca zalała mnie fala buraczkowego koloru. Płonęłam ze wstydu, a kiedy pies nagle się wyrwał i pobiegł z moimi pomarańczowymi majtami do pokoju gościnnego, gdzie siedzieli moi świeżo upieczeni "teściowie" - serce mi się zatrzymało i oddech zamarł. Płonęłam z wściekłości. Po kilku minutach, gdy dał sobie już spokój zamieniłam stringi na małą szczotkę do włosów ( moją ukochaną w dodatku!), żeby zajął czymś swój szpiegowski pysk.
Zastanawiam się, czy wyrażenie ,,sympatyczny pies" było ironią...
jebany sierściuch, nienawidzę psów
No rel, ja też psy są śmierdzące, głośne i mają chyba jakieś adhd w dupie
Jak się dba o zwierzaka to ani nie śmierdzi, ani nie ma ADHD ;)
Tak było. Jestem tym psem.
Mój pies kiedyś przyniósł z pokoju mojej wtedy 16-letniej siostry zużytą prezerwatywę. Psy nie lubią tajemnic (:
O nie, ktoś się dowiedział że nosisz G A C I E