#O5rnx

Działo to się w ostatnią zimę. Szedłem jak zawsze co niedzielę na siódmą rano do kościoła. Tego dnia miałem straszny katar, więc musiałem parę razy się wysmarkać, zużyte chusteczki chowałem do kieszeni. Po drodze mam tylko jeden śmietnik - pod kościołem. Gdy byłem koło kościoła postanowiłem wyrzucić zużyte chusteczki do śmietnika, ale zanim to zrobiłem spojrzałem na kościelny zegar - była wtedy 6.55, więc się nie śpieszyłem. Po chwili chusteczki wyrzucone ja schodzę z krawężnika, robię dwa kroki, może trzy i poślizgnąłem się, wywinąłem orła i leżę na plecach na lodzie.

Tak mnie osłabiło że nie chciało mi się wstawać, więc poleżałem chwilę na ziemi. Zamknąłem oczy i pomyślałem, że trzeba być pokraką żeby takiego orła wywinąć. Po chwili postanowiłem się podnieść, bo leżałem już tak z 2 minuty. Dobrze, że przez ten czas nikt koło mnie nie przechodził ani nie przejeżdżał, bo pewnie wyglądałem jakbym wypił parę głębszych. 

Powoli wstałem, odwróciłem się i zobaczyłem, że nieźle przyrąbałem głową w ten lód, ponieważ w miejscu uderzenia lód był popękany o wiele bardziej niż w miejscach gdzie stawiałem kroki. Miałem też dużo szczęścia, ponieważ moja głowa nie wylądowała dalej niż 10cm od krawężnika. 

Ale bardziej zszokowało mnie to co zdarzyło się potem. Gdy przeszedłem przez kościelną bramę ludzie zaczęli wychodzić z kościoła - spojrzałem na zegar. Była 7.50. To co wydawało mi się, że trwało maksymalnie kilka minut w rzeczywistości trwało przez niemal godzinę.
asdf Odpowiedz

I nikt wchodzący do kościoła do ciebie nie podszedł, żeby pomóc?

elo

Może nikt już nie wchodził do kościoła??

merletti

Ja kiedyś zasłabłam w kościele. Kątem oka widziałam tylko spojrzenia i słyszałam szepty, wyszłam przed kościół i osunęłam się po ścianie, wtedy uslyszałam coś w style 'pewnie brała narkotyki'. Pomogła mi pewna pani i ksiądz proboszcz :-) byłam chora, miałam ostrą anemię, ale strach pomyśleć jak się jakieś innej osobie coś poważnego stanie, a reakcja będzie taka sama... bo w końcu to jest normalka naćpać się i iść do kościoła, prawda? ?

Saitama

Ludzie mnie zadziwiają. Jeden podejrzewa chorego w kościele o branie narkotyków, drugi złoży skargę na lekarza, bo "stetoskop za zimny" albo "kolejki za długie" - człowiek przechodzi codziennie obok takich osób i nawet się nie domyśla ilu dziwaków już minął :)

asdf

Straszne. Ja od zawsze uważałam, że nawet gdyby osoba była nietrzeźwa, to nie oznacza, że nie zasługuje na pomoc. A co dopiero, jak leży nieprzytomna na ziemi albo wyraźnie źle się czuje i jest bliska zasłabnięcia.

Cichociemna

Komentarz merletti przypomnial mi sytauacje na pasterce. W kosciele byl straszny tlok, wszyscy ludzie stali blisko siebie. Nagle uslyszalam huk, ktos zemdlal i upadl na posadzke. Nie dosc, ze nikt tej osoby nie zlapal, to ludzie jeszcze chyba zrobili unik kiedy upadala, bo niemozliwe, zeby miala tyle miejsca wokol siebie kiedy jeszcze stala ?

akinom

Ja kiedyś zasłabłam w kościele, ale nikogo nie musiałam prosić o pomoc, bo pani sama podeszła i zaproponowała, że wyjdzie ze mną na podwórko i siedziała ze mną aż do końca mszy ☺ są też dobrzy ludzie ?

ambitna

bardziej prawdopodobna jest znieczulica

Malgo Odpowiedz

Chyba leżałeś tam jakiś czas nieprzytomny, albo otumaniony, skoro miałeś zaburzoną świadomość upływającego czasu. W każdym razie miałeś dużo szczęścia, że nie skończyło się gorzej.
Btw. Poważnie co niedziele wstajesz tak wcześnie na mszę? Przecież to jedyny dzień w tygodniu, gdy można się wyspać :)

mokasyn

niektórzy ludzie tak jakoś funkcjonują, że codziennie wstają praktycznie o 6.. miałam nieszczęście mieszkać z takimi dziewczynami w mieszkaniu studenckim, które swój dzień zaczynały o takich dziwnych porach, nawet jeśli zajęcia miały jakoś dopiero po południu, to od 6 zajmowały łazienkę...świątek, piątek i niedziela. W sobotę potrafiły mi się tarabanić z odkurzaczem po przedpokoju, co mnie niezmiernie drażniło, bo na ogół sypiałam mniej więcej do 10-11. Teraz niestety muszę wstawać wcześnie rano, bo tak zaczynam pracę i już się tak przyzwyczaiłam, że w weekendy budzę się przed 9 :(.

Zenek

A może przysnął? :D

sZkIeLeT

Bo 7 00 miejsc nie ma

hodorek

Też mnie to zastwnawia, W życiu nie zmarnował bym jedynego poranka kiedy mogę się wyspać na kościół.

wesolycukrzyk

Ja w weekendy wstaję wcześniej niż w tygodniu ;)
Ostatnia sobota: 4:30, w niedzielę za to 2 godzinki później :D

Malgo

@wesolycukrzyk skoro wstajesz tak wcześnie, to o której kładziesz się spać? Pewnie dosyć wcześnie. Twoje godziny wstawania w weekend, to często dopiero moje godziny powrotu do domu :)

kjdfgdk

@hodorek
zrobiłem konto tylko po to żeby dać ci minusa, możesz czuć się zaszczycony :)

wesolycukrzyk

@Malgo między 24, a 3

Malgo

@kjdfgdk jestem Twoją fanką ! :)
@wesolycukrzyk wedle moich skomplikowanych matematycznych obliczeń wychodzi, że sypiasz bardzo krótko, więc jeśli bywasz po tak śnie wyspany, to zazdroszczę.

malutkamala Odpowiedz

Mi ostatnio w kościele nogi "odmówiły współpracy", ale w mgnieniu oka zjawiło się przy mnie kilka osób i nie pozwolili mi upaść. Jeszcze mi zaproponowali odwiezienie do domu, " bo po drodze może się to powtórzyć"

domiiem Odpowiedz

Szczęście w nieszczęściu.

licealistkaxo Odpowiedz

Nie dziwi mnie tak bardzo fakt, że straciłeś 'poczucie czasu', lecz to, że w ciągu tej godziny obok Ciebie musiał przechodzić co najmniej tłum ludzi i nikt nie udzielił Ci pomocy!

bubisia38 Odpowiedz

Taak... najlepiej wziąść leżącego nieprzytomnego mężczyznę za żula. Na świecie panuje znieczulica :C

Saitama

Wziąć, wziąć!

Nikt w wyznaniu nie wziął go za żula, może to jakiś wiejski kościółek i nikt więcej już nie wchodził? Albo on sam szedł od drugiej strony (u mnie w kościele jakby przejść inną drogą, to też nikogo się nie spotka).

samantha Odpowiedz

Nie rozumiem epizodu z chusteczkami :D

natka98 Odpowiedz

wygrałeś

olinka Odpowiedz

Ja też tak mam! Niby mała chwilka a tu godzina?

anakonda257 Odpowiedz

Mnie najbardziej zdziwiło to, że nikt przez godzinę, wychodząc z kościoła, nie pomógł ci tym bardziej, że pewnie w dziurawcach na mszę nie chodzisz .__.

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie