Pewnie z połowa z tego co kupisz i tak trafi z powrotem do ciucholandu. Janusze "zbiórkowego" biznesu nie śpią.
niepatrznanie
Z tego, co wiem (nie interesuje sie tym za bardzo, obilo mi sie o uszy przypadkiem) to odziez np. z tych zoltych pojemnikow jest sprzedawana, a wiekszosc pieniedzy oddawana na cele charytatywne.
Jasne, na pewno sobie ktos (albo wiele ktosi) podbiera te ubrania, ale to nie jest tak, ze oni kradna je wszystkie i nic nie skapuje biednym.
bazienka
taaa, na utrzymanie fundacji na ten przyklad...
diq1
Z kontenerów Caritasu wyprzedają rzeczy 1zl/kg.
To się biedni najedza za twoje koszulki, nie ma co.
Dla niezorientowanych, jak idziesz w dniu dostawy do ciucha na wagę to jest około 36-39 zł za kilo.
Czyściwo kosztuje 12zl/kg.
Kaja777
Pracowałam w takim sklepie i nie jest tak jak napisała diq1 . Istnieją firmy, które zgarniają ubrania z kontenerów. mając umowy z caritasem czy pck i to one sprzedają ubrania do lumpeksów naliczając sobie dużo większą marżę za kg, w efekcie czego ceny w lumpeksach zaczynają się od 40 zł/kg. O tym ile np. w tonie jest ubrań nienadających się do niczego i o tym, że nieraz 80% towaru stanowi odpad już nie wspomnę. Aż mi się wierzyć nie chce, że istnieją osoby, które myślą że każdy sklep jak leci bierze towar prosto z kontenerów za 1 zł/kg i narzuca sobie taką przebitkę , bez żadnych pośredników. Ruszcie trochę głową, przecież to byłoby nawet niemożliwe do wykonania.
diq1
Mam to info od ciotki, która jest właścicielką ogromnego ciuchlandu i raz dostała telefon z zapytaniem, czy nie chce się u nich zaopatrzyć. I właśnie taką cenę podali, 1zl/kg.
Nie wzięła, bo u niej nie ma polskich metek, ludzie chętniej biorą rzeczy, które nie były robione na Polskę.
I tak trochę wozisz drzewo do lasu, bo częściej takie ciuchy trafiają do lumpeksów niż do ludzi którzy nie mają ciuchów. Tak btw. znałam rodziny gdzie nie robiono prania tylko wyrzucano brudne ciuchy, z MOPSu i tak dostaną nowe ;) Weź Ty tę kasę i wesprzyj coś innego inaczej.
idea dobra, praktyke niekoniecznie
ja kiedys oddalam m.in. sukienke uszyta wlasnorecznie przez moja mame, niie do pomylenia z niczym- na taka wlasnie zbiorke
jakies bylo moje zdziwienie, kiedy kilka tygogdni potem znalazlam ja na lumpie
Akurat pracuje w sortowni odzieży. Ile kartek ze zbiórek znajdujemy w ciuchach to głowa mała. Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy myślą, że te ubrania idą do osób potrzebujących, a zwłaszcza do biednych dzieci z Afryki😏
StaryTapczan
Dlatego ja wolę oddać swoje ubrania bezpośrednio dla ludzi, którzy ich potrzebują. Nie przez fundacje i inne takie. Wiem, kto z mojej miejscowości jest biedniejszy i potrzebuje ubrań, znam ich, bo pochodzę z bardzo małej miejscowości. Oddaję i wiem, że je noszą, bo to widzę.
Smiejzeleczka
A nie jest lepiej, gdy fundacja sprzeda ciuchy do lumpeksów i za tą kase da biednym rodzinom jedzenie czy gdzieś wykupi obiady?
nata
Tym mniej pośredników, tym lepiej. Czego to by nie dotyczyło.
Przecież udział w zbiórce jest dobrowolny i tak na dobrą sprawę służy tylko temu, żeby się pozbyć czegoś, co się nadaje do noszenia, ale nie chce się tego nosić - nie podoba się, nie jest już modne, jest za małe/za duże, czy cokolwiek. Jak chce się angażować w coś finansowo to może lepiej np. wpłacić pieniądze na jakieś schronisko, albo zapytać w domu dziecka czy jest coś, co mogłoby się im przydać i kosztuje relatywnie mało.
Pewnie z połowa z tego co kupisz i tak trafi z powrotem do ciucholandu. Janusze "zbiórkowego" biznesu nie śpią.
Z tego, co wiem (nie interesuje sie tym za bardzo, obilo mi sie o uszy przypadkiem) to odziez np. z tych zoltych pojemnikow jest sprzedawana, a wiekszosc pieniedzy oddawana na cele charytatywne.
Jasne, na pewno sobie ktos (albo wiele ktosi) podbiera te ubrania, ale to nie jest tak, ze oni kradna je wszystkie i nic nie skapuje biednym.
taaa, na utrzymanie fundacji na ten przyklad...
Z kontenerów Caritasu wyprzedają rzeczy 1zl/kg.
To się biedni najedza za twoje koszulki, nie ma co.
Dla niezorientowanych, jak idziesz w dniu dostawy do ciucha na wagę to jest około 36-39 zł za kilo.
Czyściwo kosztuje 12zl/kg.
Pracowałam w takim sklepie i nie jest tak jak napisała diq1 . Istnieją firmy, które zgarniają ubrania z kontenerów. mając umowy z caritasem czy pck i to one sprzedają ubrania do lumpeksów naliczając sobie dużo większą marżę za kg, w efekcie czego ceny w lumpeksach zaczynają się od 40 zł/kg. O tym ile np. w tonie jest ubrań nienadających się do niczego i o tym, że nieraz 80% towaru stanowi odpad już nie wspomnę. Aż mi się wierzyć nie chce, że istnieją osoby, które myślą że każdy sklep jak leci bierze towar prosto z kontenerów za 1 zł/kg i narzuca sobie taką przebitkę , bez żadnych pośredników. Ruszcie trochę głową, przecież to byłoby nawet niemożliwe do wykonania.
Mam to info od ciotki, która jest właścicielką ogromnego ciuchlandu i raz dostała telefon z zapytaniem, czy nie chce się u nich zaopatrzyć. I właśnie taką cenę podali, 1zl/kg.
Nie wzięła, bo u niej nie ma polskich metek, ludzie chętniej biorą rzeczy, które nie były robione na Polskę.
I tak trochę wozisz drzewo do lasu, bo częściej takie ciuchy trafiają do lumpeksów niż do ludzi którzy nie mają ciuchów. Tak btw. znałam rodziny gdzie nie robiono prania tylko wyrzucano brudne ciuchy, z MOPSu i tak dostaną nowe ;) Weź Ty tę kasę i wesprzyj coś innego inaczej.
no troche obieg zamkniety...
idea dobra, praktyke niekoniecznie
ja kiedys oddalam m.in. sukienke uszyta wlasnorecznie przez moja mame, niie do pomylenia z niczym- na taka wlasnie zbiorke
jakies bylo moje zdziwienie, kiedy kilka tygogdni potem znalazlam ja na lumpie
Akurat pracuje w sortowni odzieży. Ile kartek ze zbiórek znajdujemy w ciuchach to głowa mała. Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy myślą, że te ubrania idą do osób potrzebujących, a zwłaszcza do biednych dzieci z Afryki😏
Dlatego ja wolę oddać swoje ubrania bezpośrednio dla ludzi, którzy ich potrzebują. Nie przez fundacje i inne takie. Wiem, kto z mojej miejscowości jest biedniejszy i potrzebuje ubrań, znam ich, bo pochodzę z bardzo małej miejscowości. Oddaję i wiem, że je noszą, bo to widzę.
A nie jest lepiej, gdy fundacja sprzeda ciuchy do lumpeksów i za tą kase da biednym rodzinom jedzenie czy gdzieś wykupi obiady?
Tym mniej pośredników, tym lepiej. Czego to by nie dotyczyło.
A mnie na prawdę zastanawia po co pomagasz skoro Cię na to nie stać?
Bo chce pomóc? Może się obyć bez tych 50 zł miesięcznie?
Lodzik123 Raczej chce się poczuć bohaterką.
Przecież udział w zbiórce jest dobrowolny i tak na dobrą sprawę służy tylko temu, żeby się pozbyć czegoś, co się nadaje do noszenia, ale nie chce się tego nosić - nie podoba się, nie jest już modne, jest za małe/za duże, czy cokolwiek. Jak chce się angażować w coś finansowo to może lepiej np. wpłacić pieniądze na jakieś schronisko, albo zapytać w domu dziecka czy jest coś, co mogłoby się im przydać i kosztuje relatywnie mało.
to juz lepiej idz do ksiedza czy mopsu, wybierz jakas rodzine naprawde biedna ( tylko sprawdz czy to nie #deje) i pomagaj im bezpisrednio