Przedszkole, miałem może między 4 a 5 lat. Przedszkolanka pytała wszystkie dzieci kim chciałyby być. Padały standardowe odpowiedzi jak to dziewczynki marzyły by zostać księżniczką/aktorką/piosenkarką, chłopcy milicjantem (tak, to było dawno) lub strażakiem, a ja powiedziałem, że chciałbym być emerytem. Na pytanie dlaczego, odpowiedziałem, że nie musiałbym pracować, a dostawałbym pieniądze.
Dodaj anonimowe wyznanie
U mnie natomiast w przedszkolu babeczka coś tam sobie wymyśliła, każde z dzieci po kolei czymś się chwaliło. Ja mam to, a ja to, a moja mama tamto itp. Przyszła moja kolej i wypaliłam - a mój tata to ma sklerozę :D Do dzisiaj mi to wypomina, jak wszystkie przedszkolanki się śmiały na jego widok :D
Zaś innym razem wypaliłam (nie wiem dlaczego, nie wiem w jakiej sytuacji) - mój tata to w domu nie ma nic do powiedzenia, tylko siedzi na kiblu :D Tata nigdy się tym nie pochwalił, a mama dopiero mi to powiedziała po prawie 20 latach :D
Ja marzyłam, żeby zostac tajnym szpiegiem.... Chcialam mieć pistolet i inne fajne gadżety:)
ja w przedszkolu chciałam zostać paleontologiem
Same :D
Ja za dzieciaka chciałam być strażakiem ;) Ze śmiechów rówieśników i przedszkolanki wywnioskowałam, że dziewczynki jednak powinny marzyć o byciu księżniczką, a nie o strażakowaniu
No, proszę... Ale to chyba nie w Polsce. :)
Nic w tym dziwnego xD
W domu się chyba nasłuchałeś o tych emerytach :D
hahaha :)