#O2L6L
Pan mój chodzi w kurtkach za 800 zł, moje nie kosztują nawet 100. Pan oddaje swoje do pralni, na moje szkoda kasy, muszę radzić sobie z pralką. Pan, mimo że codziennie jest w mieście, nie daje rady zajechać gdziekolwiek, np. zarejestrować dziecko do lekarza, chyba że ma zajechać po piwo – to inna bajka.
Od siebie dodam, że ciężko osiem godzin pracuję, odbieram dziecko, jadę na zakupy, myślę o psie i kocie, pilnuję wizyt i szczepień, gotuję w tygodniu z dnia na dzień, w niedzielę zawsze szykuję super śniadanie, obiad i kolację, w międzyczasie spacer z dzieckiem, piorę i układam w szafie, a jak mi odwali, to i poprasuję. Pamiętam o datach urodzin wszystkich członków rodziny i ogarniam prezenty, również te na gwiazdkę. A pan wraca z pracy, leży i ogląda seriale. Czasami powiesi pranie, jak poproszę. Nigdy nie czekał na mnie obiad ani kolacja. Raczej pan czekał, aż wrócę i zrobię.
Ostatnio ciągle się kłócimy, za chwilę się pozabijamy. Ja już nie wystarczam, wziął się za dziecko, a gdy stanęłam w obronie malucha, usłyszałam, że on ma dość, że tak nie idzie żyć. Mam wziąć bachora i wypier***. Całej reszty słów nie będę przytaczać, szkoda na to czasu. Najgorsze jest to, że nie mam gdzie iść. Muszę zostać, a za dwa dni, jak mu przejdzie, znowu udawać, że nic się nie stało...
Faktycznie idealny facet z perspektywami na przyszłość: osobnik, któremu na życie zostaje 200 zł :)))
Tu ważne jest że przeszli to razem. Jak ja miałem gorszy moment to też dostałem pomoc od bliskiej mi osoby, a dziś pomagamy sobie nawzajem jak umiemy i możemy. Ale dalsze jego zachowanie to tragedia, nie ma dwóch zdań.
Piszesz, że masz siostry. Nie mogą Cie przyjąć pod swój dach? Albo inni członkowie rodziny? A koleżanki? Pamiętaj, że to nie Ty powinnaś się wstydzić tego, czego doświadczasz. To on się powinien wstydzić.
W ostateczności szukaj pomocy w tzw. "domach samotnej matki" - ośrodki interwencyjne, schroniska dla matek. Najtrudniejszy jest pierwszy krok. Tak, wiem - często wydaje się niemożliwy, bo gdzie pójdziesz, co z dzieckiem, co z majątkiem, co z zobowiązaniami... wiele kobiet zamęcza się tymi samymi pytaniami. I dają radę, choćby miały zacząć wszystko od nowa. Bo najważniejsza jesteś Ty i dziecko i to o Was musisz zawalczyć. Poradzisz sobie :)
A nawet bardziej - już sobie sama radzi, a jak odejdzie spadnie jeden z obowiązków.
Nawet jeśli zostaniesz możesz złożyć pozew o alimenty. Powinnaś też założyć niebieską kartę z powodu przemocy ekonomicznej i psychicznej. Nie tylko bicie jest przemocą.
Bierz dziecko i idź, a jemu nie zapomnij wręczyć pozwu o alimenty
To ona wtedy będzie tą złą, bo zabrała dziecko ojcu. Najpierw powinna udać się po poradę prawną, żeby Pan nie próbował jej szantażować dzieckiem. A tak to niestety często bywa.
@Postac jakiego ojca? Ten facet w ogóle nie bierze odpowiedzialności za swoje dziecko, bo przecież odpowiedzialność finansowa to ważna część. Zresztą autorka wcale nie opisuje zaangażowania w wychowanie także.
@coztego
Wydaje mi się, że Postać cytowała jaką wersję będzie ojciec dziecka nakręcał. I tak, ojciec: poprawne określenie. Ale nie tata, tatuś.
No ale tprzecież bardzo dobrze Ci poradził. Wypierdalasz i masz jedną osobę mniej do ogarnięcia, mniej stresu i więcej pieniędzy, bo alimenty na pewno nie wyniosą 300zł.
Stać cię na utrzymanie całej rodziny, źle na wynajem już nie? Nie rozumiem.
Widocznie mieszkają u niego w domu
Właśnie.
Najlepsza opcja to odejść, skoro on dobrze zarabia, będą duże alimenty, z twoją pracą i 800 plus, będziecie żyć spokojnie
Czyli tak jakbyś miała drugie dziecko. Jak już i tak nie możecie się wytrzymać, to będzie ci lżej bez niego.
Nie trzeba mu było dawać przed ślubem.
Po co wam pies i kot? Aby było trudniej?