#z9sox

Działo się to długie lata temu, kiedy jeszcze studiowałem. Mieszkałem w akademiku, w ośmiopiętrowym budynku. Mieszkałem wtedy na 7 piętrze, więc zwyczajowo korzystałem z windy. Kiedy wsiadłem na parterze, mała winda starego typu była pusta. Będąc już w środku, puściłem nasyconego aromatem pryka. Bodaj na 2 piętrze wsiadała jakaś dziewczyna, wcisnęła przycisk swojego piętra numer 5. Na 4 piętrze winda zatrzymała się, widocznie ktoś tam musiał czekać, wcisnął oba przyciski i wsiadł do drugiej windy, która przyjechała prędzej, ale nasza winda również się zatrzymała. W tym momencie moja współpasażerka zdecydowała, że ostatnie piętro pokona pieszo, zostawiając mnie samego w windzie. Do tej pory nie rozumiem, dlaczego zrezygnowała z dalszej jazdy :)
Livarot Odpowiedz

Miałeś dużo szczęścia że nie zyskałeś sobie przydomka Śmierdziel na całe studia. Należało zrobić tak - kiedy dziewczyna wsiadała na 2 piętrze wybiec trzymając się za nos i powiedzieć żeby nie wsiadała bo chyba ktoś się zesrał. To by było wiarygodne bo wsiadając w pośpiechu mogłeś nie poczuć a po dwóch piętrach już tak.

anonimowe6692 Odpowiedz

Też wysiadam jak mi się winda zatrzyma piętro niżej, bo szybciej jest przejść to piętro wyżej niż czekać aż winda się ogarnie z zamykaniem i otwieraniem drzwi

KarolinaPoludniowa

Tutaj czynnikiem decydującym był ten ,,aromat” :)

Dodaj anonimowe wyznanie