#NtpYT

Jestem w trakcie rozwodu spowodowanego wielokrotnymi zdradami mojego eks.

Byliśmy całkiem nieźle prosperującą parą. To samo poczucie humoru, podobne zainteresowania, zgrywaliśmy się w codziennych obowiązkach. Jest to typ faceta, który, co prawda, groszem nie śmierdzi (zarobić, byleby się nie narobić), ale potrafi owinąć sobie kobietę wokół palca swoją osobowością, humorem i całkiem niezłym flirtem. I tak sobie owijał te babeczki, aż w końcu gnojka zostawiłam. Jego ówczesna kochanka (a obecna partnerka) ochoczo wprowadziła się do "naszego" mieszkania chwilę po mojej wyprowadzce.

Cierpiałam bardzo i właściwie cierpię nadal, ponieważ związek był długoletni (są też dzieci), a nie jestem typem kobiety, która ładuje się w związki dla samej idei bycia w związku. Nigdy nie sądziłam, że coś takiego mnie spotka. Nie chcę się bardzo rozpisywać na ten temat, dlatego ujmę to w skrócie: niesamowity stres, uspokajacze, alkohol wieczorami, obowiązki domowe, zawodowe, dodatkowe moje i dodatkowe obowiązki dzieci plus on, znęcający się psychicznie opowiadający mi o tym, jak to świetnie dogaduje się z kochanką i że "to jest to". Po co mi to wszystko mówił? Nie wiem.

Nie zrozumcie źle, to był wspaniały facet, który osiągnął co nieco (dzięki temu, że pokazałam mu, że można żyć inaczej, lepiej), jednak w pewnym momencie mu odbiło i niestety nic nie mogłam z tym zrobić. Nie pomagała rozmowa, krzyki, płacz. Nie chciał wyjaśniać ani naprawiać. Nie mówiąc już o jakiejkolwiek terapii. Podjął decyzję.

Znajomi i rodzina bardzo mnie wspierają. W najgorszych momentach ciśniemy po nim: od najbardziej wyszukanych epitetów po choroby psychiczne i nieudolność teściowej w jego wychowaniu. Śmiejemy się, że miał u mnie jak u Pana Boga za piecem, a obecnie płacze, że chciałby cofnąć czas i że ciągle mnie kocha, a z nią mu się nie układa. Nieba bym mu przychyliła, pomagałam finansowo (zarabiam bardzo dobrze) i życiowo (wiara w siebie, kursy, szkoły, podnoszenie kwalifikacji, prawo jazdy (!), ponieważ powyższych umiejętności z domu nie wyniósł.

Mieszkamy więc osobno: ja z dziećmi, on z kochanką.

Anonimowe jest to, że od czasu do czasu (kilka razy w miesiącu) umawiamy się na spotkania kończące się seksem, który (niestety) był jednym z najlepszych elementów naszego związku. Nie mam nadziei na powrót, ale w łóżku jest mi z nim więcej niż dobrze. Najgorsze jest to, że nie mam skrupułów. Totalnie żadnych. Jestem osobą z sercem na dłoni i nigdy nie chciałabym sprawić nikomu przykrości, a tym bardziej wyrządzić krzywdy z premedytacją. A tutaj, proszę, wychodzi ze mnie żmija jadowita.

On najpierw zdradzał mnie z kochanką, teraz zdradza ją z (jeszcze nie) byłą żoną.
Oretyrety Odpowiedz

Krzywdzisz chyba tylko siebie. Mam nadzieję, że uda Ci się ułożyć sobie życie bez takiego frędzla.

igaiga

Dokładnie. Autorka wyczekuje kolejnych spotkań, mąż natomiast wraca za każdym razem do tej drugiej... I trzyma przy sobie obie kobiety

Maria26 Odpowiedz

Zostaw go, robisz dzieciom wodę z mózgu. Musisz się ogarnąć, masz za nie odpowiedzialność. Ojciec niech sobie hula, jego relację z dziećmi zweryfikują one same. Ty jako ostatni rodzic u ich boku musisz zapewnić im stabilizację, inaczej mocno się to na nich odbije.

Marzenkies Odpowiedz

Trochę Ci się dziwię, że potrafisz na niego choćby spojrzeć po czymś takim, co wywinął, a co dopiero iść z nim do łóżka, nawet jeśli to tylko czysta fizyczność. Ja po czymś takim nie tknęłabym idioty nawet kijem. Poszukaj nowego partnera, a o byłym zapomnij przynajmniej na tyle, na ile da się mając dzieci. Szanuj siebie samą, bo on jak widać tego nie robił.

TylkoRaz Odpowiedz

Bardzo być chyba chciała być tą żmiją i sama ranić zamiast być raniona. Niestety robisz tylko krzywdę sama sobie, dajesz złudne nadzieje, że masz w tym układzie coś do powiedzenia i że rozdajesz karty. Nie prawda, on się zawinie ze swoim cyrkiem tak jak już to zrobił i płakać będziesz tylko Ty, bo on na pewno nie. Ty bierzesz w tym udział ze względu na niego, on za względu na siebie. Zgadnij kto w razie czego jest na straconej pozycji?

teodorr

@TylkoRaz, bardzo trafna analiza problemu autorki według mnie. Niby oczywista, jednak to z boku zawsze się wydaje takie oczywiste. Mam nadzieję, że autorka to przeczyta i zrozumie, że jak piszesz, tylko ona w tym układzie będzie zraniona i przegrana.

tramwajowe Odpowiedz

"Znęcający się psychicznie (...) wspaniały facet."
Nie, nie wspaniały.

Seven777 Odpowiedz

Yyy... Mam wrażenie że to on i tak jest górą, skoro nadal spotykasz się z nim na seks.

bazienka

no nie? i uprane i ugotowane ma u kochanki i seksy u zony
role sie odwrocily, ma jak u pana boga za piecem chlop
zyc nie umierac
same nagrody

Nikjaknik Odpowiedz

Dziewczyno, wycofaj się z tego chorego trójkąta! On najpierw zniszczył cis, co budowałaś latami, poszedł do innej a teraz sobie bez zobowiązań rucha Ciebie. Wykorzystuje Cię i idę o zakład, że się z Ciebie śmieje. Daj sobie spokój z takim śmieciem

Softkitty1 Odpowiedz

Krzywdę robisz sobie bo ciągle zajmujesz się takim tałatajstwem. Nie rozumiem kobiet uganiajacym się za nieudacznikiem bez zawodu, z byle jaka praca,bez ambicji. To jak kamień u nogi.

Misiamisiaa Odpowiedz

Brak słów na takiego człowieka...

Ostrzenozeinozyczki Odpowiedz

Mam wrażenie, że te wyznania dodaje jedna osoba dla sprawdzenia waszej reakcji.
W niezweryfikowanych widnieje podobne wyznanie dziewczyny z praktycznie identycznym tokiem myślenia, z tym, że w tamtym laska opisuje męża który siedzi w pudle i kochanka który jest wiecznym dzieckiem. I co zabawne tam ją wyśmiewają od karyn (bo napisała, że pochodzi z patologicznego środowiska) a tutaj (przy innym stylu pisania) już jest "walcz o siebie dziewczyno !"
Anonimowe pięknie ukazują mentalność społeczeństwa :D

Ostrzenozeinozyczki

Huhulala to nie tak. Po prostu od małego byłem uczulony na fałsz i obłudę. Dlatego wyrosłem na takiego zrzędę 😉

Zobacz więcej komentarzy (10)
Dodaj anonimowe wyznanie