#4kHwZ

Ostatnio czytałem tu wyznanie inspirowane innym wyznaniem, a konkretnie - wyznanie o dręczonym chłopaku. Poczułem, że chcę podzielić się swoją historią.

Nie byłem z dobrego domu - mój tata zmarł jak miałem 6 lat, więc zostałem sam z mamą i młodszym bratem. Śmierci ojca nie przeżywałem, ale zamknąłem się w sobie po śmierci brata. Miałem wtedy 12 lat. Wtedy zacząłem być agresywny w stosunku do innych dzieci i do matki, która w domu nie okazywała mi zbyt wiele szacunku i miłości. Nigdy nie wzięła mnie do psychologa, ja sam nie chciałem iść.

Jak poszedłem do technikum, zacząłem być klasycznym dręczycielem. Szczególnie uwziąłem się na jednego chłopaka, który powszechnie był uważany za homo i nikt go nie szanował. Idealny cel.
Zaczęło się od bicia, potem znalazłem innych kolegów, z którymi codziennie musiałem napluć na naszą ofiarę i tak robiliśmy mu codzienne piekło na ziemi.

Pewnego razu lekko upici ja i moi koledzy (szkoła była tak samo patologiczna, nikt nie chodził z alkomatem, a nawet czasem od nauczycieli było czuć) poszliśmy za naszą ofiarą, pobiliśmy go i jeden z naszych kolegów - nie wiem czemu, dlaczego, co mu przyszło do głowy i dlaczego akurat tego nie uznaliśmy za pedalstwo - pomyślał, że każe temu chłopakowi sobie obciągnąć. To my w śmiech, że pedał, pedał będzie ciągnął. No i zrobił to. Dostał potem po ryju, a my po szkole jak zawistne dwunastolatki, że ta oferma to jeszcze homoś, bo chciał ciągnąć jednemu z nas.

Przestał chodzić do szkoły, zauważyliśmy to, bo musieliśmy zmienić obiekt dręczenia, ale nikt nie był taki jak on - biedny, z jakiejś wielkiej patologii i jeszcze pewnie gej. Ja sam byłem uważany za nie wiadomo kogo - mówili, że jestem bogaty, mam fajny dom i dlatego się wyżywam na biednych z patologii, ale ja byłem taki sam. Ja byłem jedną wielką patologią.

Ten chłopak się zabił. Dowiedzieliśmy się w sumie trzy dni po fakcie. Zabił się przez nas i w przeciwieństwie do tamtego wyznania, gdzie w zakończeniu mogliśmy usłyszeć o nowym życiu dręczonego z partnerką i dziećmi, ja nie mam nikogo. Nie mam nikogo i nie będę nikogo miał, bo wciąż mieszkam z matką, nie umiem znaleźć sobie pracy i jestem ćpunem. Wszyscy wiedzą co robiłem. Wszyscy wiedzą co zrobiłem. To już nie technikum, gdzie wszyscy widzą mnie wygórowany ideał. Jestem złą, złą osobą. Złą osobą, która zawsze pozostanie złą osobą.
zastrzelony Odpowiedz

Jak w większości przypadków - dręczyciel dochodzi do magicznych wniosków, że nie warto dręczyć PO fakcie! Byłem dręczony w szkole i te kilka lat to było prawdziwe piekło, na tyle bolesne, że chciałem zamordować "kolegów" ze szkoły. Może powinieneś pójść do psychologa (z wyznania rozumiem, że jesteś już pełnoletni, więc możesz pójść bez matki) bo niewątpliwie nie jest z Tobą wszystko w porządku. Nie miałeś łatwego startu i śmierć ojca i brata na pewno cie zmieniła (sam po śmierci ojca zupełnie zrezygnowałem ze swoich pięknych planów o masakrze) ale teraz niestety masz krew na rękach. Mam nadzieje, że pójdziesz do psychologa i zaczniesz się zmieniać, może nawet staniesz na nogi.

Mia1986

Bardzo fajny komentarz. Życzę Ci aby Ci sie powiodło autorze. Idź na terapie, zerwij z ćpaniem. Poukładaj sobie życie. Postaraj sie być lepszy człowiekiem, dzień po dniu. Moze odnajdziesz sposób aby pomagać ludziom. Myślę, ze Twoja historia moze uświadomić wiele innym dzieciakom, co maja kiełbie we łbie. Np. To, ze pewnych rzeczy nie da sie odwrócić.

Ostrzenozeinozyczki

A ja napiszę co innego. Też dorastałem na wesołej dzielnicy. Nasza szkoła i podwórko to była jedna wielka patola. I też się wygryzaliśmy nawzajem od małego, który jest większy kozak. Każdy był sprawdzany, nie było napiętnowanych ofiar. Nawet w naszej paczce po szkole jak siedzieliśmy na ławkach za blokami z każdego kumpla po kolei cisnęło się bekę żeby zobaczyć jak sobie poradzi. Ja też nie byłem wyjątkiem i musiałem to przechodzić. Ewentualnie jakieś śmieszne małolackie solówki (które tak naprawdę były bardziej przepychankami niż prawdziwymi bójkami). Nieraz po alkoholu czy innych używkach działy się dzikie cyrki, czasem jakaś krew poleciała ale następnego dnia każdy sobie podawał rękę bo nikt się na nikogo nie potrafił długo gniewać. W końcu wszyscy byliśmy "stąd". I w szkole też mieliśmy słabsze jednostki którym się dokuczało, wyzywało od downów ale nigdy takie osoby nie były bite. Nawet wręcz przeciwnie, pomimo naszego gówniarskiego nabijania się, kiedy przychodziło co do czego to broniło się takich ciamajd. Prawdziwe gnębienie dostawali ci którzy naprawdę na to zasłużyli. Ale to już inny temat którego nie chcę poruszać.
Nie wierzę jak można w kilku chłopa tłuc jedną ofiarę i jeszcze kazać sobie obciągnąć. U mnie najgorszym pojebom by to nie przyszło nawet do głowy. No i czy tylko u mnie bogactwo nie dodawało prestiżu ? Wręcz przeciwnie, było się wtedy "bananem" :D
Mam wrażenie, że to wyznanie jest i tak zmyślone pod gównoburzę, ale jeżeli jakimś cudem to prawda, to gardzę tobą autorze. Jesteś wyjątkowym leszczem. I chciałbym cię zobaczyć w gardzie 1 na 1 z równym zawodnikiem.

minuSH Odpowiedz

Dręczyciel? Raczej gwałciciel i morderca. Nie wyobrażam sobie, by cokolwiek usprawiedliwiało regularne bicie, poniżanie, a w ostateczności zgwałcenie drugiej istoty ludzkiej. I nie nazwę cię zwierzęciem, bo nawet one tak nie robią. Nie wierzę także, by ludzie twojego pokroju kiedykolwiek się zmienili - możesz się tłumaczyć "trudnym dzieciństwem" (podejrzewam, że co drugi użytkownik tego serwisu przeżył większe traumy, a nikogo nigdy tak strasznie nie skrzywdził), ale to jakieś zaburzenie osobowości, trwała skłonność do okrucieństwa.

Wolałabym, żebyś zniknął ze społeczeństwa - jakkolwiek radykalnie to nie zabrzmi, jedną osobę już zabiłeś z kumplami i wątpię, by na tym się skończyło. Może nie wszyscy po kontakcie z tobą się zabili, ale pewnie wyprodukowałeś więcej nieodwracalnie skrzywdzonych ludzi. To okropnie niesprawiedliwe, że nie poniosłeś za to żadnej kary - bo te jęki z ostatniego akapitu sobie daruj, twój wielki "dramat" i "nieznośne" życie nijak mają się do cierpienia twoich ofiar, nie obrażaj ich.

MaggieGreene

Trudne dzieciństwo nie jest żadnym usprawiedliwieniem do popełniania złych czynów, a tym bardziej do niszczenia innych ludzi.

Wrath1 Odpowiedz

Też byłam dręczona i przeżywałam piekło przez wiele lat edukacji. Tacy zwyrole zawsze znajdą sobie pretekst, jak upatrzą sobie ofiarę. Nie wiem, jak potoczyły się losy tych moich, wiem, że jeden z gnojków skończył na recydywie, co do reszty - chyba jakoś funkcjonują, ale żaden z nich nigdy się nie odezwał, nie przeprosił, nic. Ja akurat nie dałam się złamać, ale była w mojej szkole laska, która miała próbę, bo szkolna gwiazda tak się nad nią pastwiła, że szok, pamiętam jakie były hece, jak raz jej podpaliła włosy na lekcji.

Wrath1

Oj, aż za dobrze rozumiem ten ból z wf-ami. Może spróbuj z jakimiś indywidualnymi sportami, żeby się przełamać?

RosaVarAttre

Przypomniałyście mi jak psychiatra kiedyś odmówił wypisania mi zwolnienia, bo na wf-ie zintegruję się z grupą... :) Nie ważne, że przez te lekcje miałam myśli samobójcze.

Wrath1

Boże, jak ja nienawidzę tego zwrotu „zintegrować się”. Ciarki mam jak to słyszę, normalnie wszystkie przykre wspomnienia powracają.

Wrath1

Nawet na studiach nie ma z tym spokoju. Wiadomo, trzeba tworzyć sztuczne miejsca pracy dla absolwentów AWF-ów.

Wrath1

Właśnie sam wf nie jest często zły, tylko cała ta otoczka - przebieranie się w szatni z gwiazdami (z moim modelem ciała wspominam to jako mękę), potem yebanie na każdym kroku, że piłka nie tak odbita, no i wiadomo, klasyka - wybieranie do drużyn :) i to nadawanie zawodników, gdy przypadasz którejś z nich.

Wrath1

No, takie pływanie np. Chociaż z moim modelem ciała to jednak trochę słabo.

Wrath1

Tu też rozchodzi się o otoczkę.

Wrath1

O to samo, co z wf-ami, ale o wiele gorzej, bo trzeba chodzić odkrytą w jakimś bikini, czy innym śmiesznym stroiku. Ale pomijając już wiadome aspekty, to nie wiem, jak dla Ciebie, ale dla mnie baseny są obrzydliwe - chlorowana woda, łatwo złapać syfa. Generalnie basen to taka wspólna kąpiel w zupie grzybowej, doprawiona serem spod napleta

Wrath1

Tzn tak jak mówię - mnie brzydzą baseny, siłownia już prędzej, na basen bym się nie wybrała.

Dragomir

Możesz też wybrać się do dietetyka, jeśli trzeba to też do DOBREGO lekarza i zrobić coś ze swoim ciałem, skoro tak Ci się nie podoba.

Zobacz więcej odpowiedzi (2)
Vito857 Odpowiedz

Los ci oddał. Masz tego człowieka na sumieniu i do śmierci będziesz miał.

maIasarenka Odpowiedz

Szkoda człowieka.

naleesan Odpowiedz

"... a my, zawistne dwunastolatki w technikum..." coś tu się pomyliłeś albo ta smutna bajka się nie trzyma kupy.. (naprawdę mam nadzieję że to jest wymyślone)

AmebaSpoleczna

Może chodziło o wiek mentalny

Riczkid Odpowiedz

Masz, na co zasłużyłeś.

badar2 Odpowiedz

a zdychaj śmieciu.

EukaLiptorus Odpowiedz

Nie ma złych ludzi, są jedynie złe czyny, które zawsze można zmienić. Już w Piśmie Świętym mamy pierwszy przypadek Szawła-okrutnego prześladowcy chrześcijan- który po nawróceniu nie został odrzucony przez Kościół, Boga. Wystarczy żal i zadośćuczynienie. Autorze, z narkotyków można wyjść, pracy wbrew pozorom też jest pełno, wystarczy multum motywacji i silnej woli. Nikt nie ma prawa Cię skreślać, Ty sam też nie powinieneś tego robić. Przeszłość zawsze się za nami ciągnie, jednak nie decyduje o całym życiu. Trzymaj się cieplutko, cokolwiek złego nie zrobiłeś, jesteś człowiekiem zasługującym na miłość i przebaczenie.
Nie krytykujcie mnie proszę, nie jestem tu po to, by brać udział w dyskusji.

Feniks06

To po co się włączyłeś do dyskusji skoro nie chcesz brać w niej udziału?

Kezia

Oczywiście ze są źli ludzie, niektórzy w swoim życiu wyrządzili tyle krzywdy innym ze nierealne jest zadośćuczynienie, niektórzy nawet nie wiedza co żal po wyrządzonej krzywdzie, nie mam tu na myśli autora po prostu nie wiem jak można stwierdzić ze nie ma złych ludzi...

Akur Odpowiedz

Mam nadzieję, że osoby, które wręczyły mnie i bliską mi osobę też mają teraz przerabane.

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie