Jako dziecko byłem bardzo pomysłowy i zdradzałem już pewne talenta techniczne. Wyjąłem raz z kosza w łazience buteleczkę z resztką bardzo mocnych perfum, a że dzięki wrodzonym zdolnościom udało mi się usunąć zamknięcie, resztki owej można było użyć. Było u nas akurat przyjęcie z okazji komunii brata i trochę mi się nudziło. Rozwinąłem więc trochę rolkę papieru toaletowego, naperfumowałem ją w kilku miejscach, po czym starannie zwinąłem i odstawiłem na miejsce.
Ksiądz sugerował, że przyjęcia komunijne powinny być bez alkoholu, ale wiadomo jak to jest. Wujek wypił trochę za dużo i tak go przyparło, że musiał złamać żelazną zasadę, że nie robi się dwójki w gościach. Po pewnym czasie wyskoczył z łazienki z krzykiem:
– Nie wiem, co się dzieje... ja chyba sram na słodko!?
Dobrze, że nie zapomniał podciągnąć spodni :D
Dodaj anonimowe wyznanie
No... a co z tymi talentami technicznymi?
Otworzył w końcu buteleczkę, no nie?
Było trzeba iść do Mam Talent. Utalentowany młody, który potrafi otworzyć butelkę perfum i wujek srajacy na słodko. Foremniakowa na pewno by się poplakala.
Pewne talenta? W jakim to w ogóle jest języku?
Staropolskim...
To musiał być "ładny" zapach perfum, że wujek pomylił go z gównem...