Parę dni temu ukradkiem zabrałem mojej dziewczynie jej sygnecik, aby na jego wzór jubiler mógł dopasować pierścionek zaręczynowy. Niestety, w drodze do salonu jubilerskiego zgubiłem go. Teraz miłość mojego życia płacze, bo jest przekonana, że ktoś ukradł jej najcenniejszą pamiątkę rodzinną, która to - jak się okazało - była przekazywana z matki na córkę od dobrych 150 lat. Ja tymczasem mam dwa problemy – gryzące mnie wyrzuty sumienia oraz fakt, że w dalszym ciągu nie wiem jakiej wielkości pierścionek ma przygotować jubiler...
Dodaj anonimowe wyznanie
to żeś zjebał. Gratuluję.
Im więcej tego typu wyznań czytam, tym bardziej mnie dziwi, jak funkcjonują takie związki, w których się nie rozmawia, nie poznaje drugiej osoby i jej historii, nie zadaje pytań. Mam tu na myśli, że w związku, w których myśli się już o zaręczynach i ślubie, autor nie wiedział, jak cenny jest dla jego dziewczyny dany pierścionek.
Nie rozumiem, jaka dziewczyna chciałaby być zaskoczona oświadczynami? Ja na pewno nie, wolałabym porozmawiać o tym. Tak samo nie chciałabym, żeby mężczyzna oświadczał mi się publicznie...
To już trzeba być naprawdę skrajnym idiotą. Bierzesz jeden konkretny przedmiot , chcesz go zanieść w określonym celu i go gubisz? To niewybrażalne. No chyba że masz dziurę w kieszeni od spodni którą zrobiłeś w wiadomym celu i teraz o niej zapomniałeś.
Podsumowując: ukradłeś rodowy sygnet, potem go zgubiłeś. W tym momencie brak ci jaj, żeby się przyznać i odkupić. Brawo.
A pomyśl tylko co będzie w razie większych problemów.
Ale jak odkupić rodowy sygnet?
Jprdl. Przepraszam, ale jesteś debilem. Nie miała żadnego innego pierścionka, który mogłeś wziąć? Do tego wiedząc, że jest to dla niej coś bardzo cennego nie zadbałeś o to, aby go nie zgubić? Jest milion sposobów na zabezpieczenie pierścionka przed zgubieniem, ale ty miałeś to w nosie.
Mnie bardziej martwi to, że koleś nie ma ikry, by się przyznać. Jeśli teraz chowa głowę w piasek, to co będzie, kiedy trafią na kłopoty większego kalibru?
Mam taką bransoletkę, od mamy itd...
Zatłukła bym.
Jakby nie szło poprostu zapytać o rozmiar
ale przecież rozmiar pierścionka można zawsze zmienić
Daj ogłoszenie, może ktoś go znalazł.
sprawa jest prosta. nie wiesz nic o sygnecie, kup losowy 12/14 bo szkoda ze nie ma pierscionka i sprawdzisz czy pasuje rozmiar