#Nq2R9
"Zrobiłeś coś dobrze? I tak jest źle, ja to zrobię lepiej".
"Umiesz coś, czego ja nie umiem? Masz się nie przechwalać, bo ja zawsze wiem lepiej i więcej niż ty".
"Coś cię boli? Ty wiesz, co to jest ból? Gówno wiesz. Ciebie nie ma prawa boleć".
Narzeka na wszystko i wszystkich, tylko nie na siebie. I hipokryzją jest to, że uczy mnie przyznawać się do błędu, lecz sam nigdy tego nie robi, bo nigdy nie jest jego wina. Oszczędza na wszystkim jak tylko może. Nie potrafi zdzierżyć tego, że chcę wyjść w jedyny dzień w tygodniu ze znajomymi. Bądź na kursy, które mam po południu - bo i tak mi się to nie przyda. Jakakolwiek nauka? I tak gówno umiem, jego zdaniem. Ma pretensje, że nikt mu nie pomaga, mimo że większość rzeczy robię w domu ja bez jego wiedzy, bo on jest zmęczony i wszystko go boli. Nie zauważa nawet tego, że gdyby nie to, że jestem na kierunku jakim jestem, to nie miałby dostępu ani do telewizji, ani Internetu. A narzeka cały czas, że to najgorszy kierunek jaki mogłem wybrać. Co ciekawe, moja rodzicielka nic sobie nie robi z traktowania mnie przez ojca.
Został mi rok do ukończenia technikum i chciałbym uciec jak najdalej stąd. Mam co prawda już trochę uprawnień i doświadczenia z pracą związaną z kierunkiem, ponieważ firma, u której miałem praktykę, zechciała mnie zatrudnić na weekendy. Niestety nie są to wysokie sumy i pokrywają praktycznie całe moje wydatki związane ze szkołą.
Wiem, że to zabrzmi dennie, ale musisz wytrzymać jeszcze kilka lat, później życie będzie należało tylko do Ciebie.
Do końca technikum, a potem może spróbuj zaczepić się w swojej firmie na etat, zaocznie robiąc studia? Ewentualnie zrób rok, może dwa przerwy, odłóż pieniądze i dopiero wtedy pomyśl o nowym życiu. Co do wyprowadzki, ratuj się zaraz po szkole.
Jeżeli dostanie etat w zawodzie jako technik informatyk to po co mu studia? W tej branży liczy się co umiesz, a nie jako masz papierek. Jak masz w CV ze już pracowałeś parę lat gdzieś to kolejna prace też wyrwiesz szybko.
Za to kursy są bardzo w cenie. IT i pokrewne dosyć szybko się zmieniają o warto jest być na bieżąco
ukoncz technikum poszukaj pracy w zawodzie wyprowadz sie jak najszybciej
mozesz na poczatek wynajac pokoj, bedzie taniej
jesli bedziesz zarabiac wystarczajaco i bedziesz chcial sie dalej ksztalcic, to moze studia zaoczne?
bedzie ciezko ale na pewno lepiej niz z takim czlowiekiem, uwierz, od 20 roku zycia utryzmuje sie sama, bo mo ojciec jest wyolbrzymiona i przerysowana wersja twojego w dodatku z zacieciem sadystycznym. przetrwalam.
Zrób sobie tydzień wolnego i nie rób w domu nic. Może wtedy zobaczy, że samo się nic nie robi.
Ale gówniana porada, ojciec da mu w ryj i się skończy. Gratuluję pomyślunku.
zawsze mozna wyjechac na jakis czas. np. do pracy
autor nie jest niczyim sluzacym
Run Forest! Run!
Wiesz co? Też nie cierpię twojego ojca. A raczej wszystkich ludzi z gatunku nic-mi-nie-pasuje. Mam taką osobę w domu. Nauczyłam się już dawno, że na pochwałę nie ma co liczyć (chyba że w następnym życiu). I że wszelkie uwagi o tym jak rzekomo "nic nie robię" (przy jednoczesnym czepianiu się każdej podjętej przeze mnie aktywności) czy pasywno-agresywne teksty w stylu "ja bym to zrobiła inaczej (czyt. lepiej)" trzeba po prostu olewać. Nie wiem co kieruje akurat twoim ojcem, ale możliwe że zwyczajnie się na tobie wyżywa, bo jest sfrustrowany własną sytuacją życiową. Tak czy inaczej, nie ma do tego prawa i nic go nie usprawiedliwia. I przede wszystkim - pamiętaj, że to nie twoja wina.