#No3Yp
Byłam wtedy w ciąży, w ostatnich tygodniach. Jedziemy samochodem, korki, a ktoś nam wcześniej uszkodził lusterko zewnętrzne od strony kierowcy do tego stopnia, że pod wpływem pędu powietrza podczas jazdy, lusterko zamykało się w kierunku szyby od strony kierowcy. Mój mąż chce zmienić pas i gimnastykuje się na każdą stronę, bo lusterko jest przy szybie, więc nic nie widać, co się dzieje na jezdni.
W końcu małżonek zezłoszczony ciągłym otwieraniem okna i poprawianiem lusterka, mówi:
- Zaraz mnie szlag trafi, głupiego ch*ja mogę zobaczyć w tym lusterku! - tu nastała krótka przerwa, po czym dodał - tylko siebie mogę w nim zobaczyć…
Tak wysokiego poziomu samokrytycyzmu się nie spodziewałam, mało nie urodziłam wtedy ze śmiechu.
Grunt to pozytywne podejście do życia ;D
Brawo mąż ?
Swoją drogą... Jeden z niewielu, który ma do siebie dystans ?
uwierz mi, że z wielu :D
Mało nie urodzilam ze smiechu HAHAHAHAHAHAHHA
Grunt to mieć dystans do siebie
"mało nie urodziłam ze śmiechu" o fuck :DDDDDDDDDDD ale prychłem
Przynajmniej ma do siebie dystans :)
Hahaha fajnego masz męża :D
Haha... Świetne! Facet się podsumował...
Mam wrażenie że anonimowe się powtarzają? A może to wy nic nie wstawiacie? ..
Co ciąża ma tu do rzeczy?
Aczkolwiek historia fajna ;)
Czy ten wyraz utrudnia Ci w jakiś sposób zrozumienie tekstu? Nawiązanie do ciąży zapewne służyło do napisania takiej a nie innej puenty.
To, że sytuacja ich tak bardzo rozśmieszyła, że autorka mało nie urodziła.
Już kumasz?