#Nlt4V
Zaczynając od początku:
Naszej rodzinie zawsze się dobrze wiodło finansowo, nigdy nam niczego nie brakowało, chodziłam razem z moim bratem do jednej z najlepszych szkół w mieście, rozwijaliśmy swoje hobby.
Jednak za tą iluzją idealnej rodziny kryła się niestabilna psychicznie matka, pracoholik ojciec oraz dwójka dzieciaków z depresyjnymi stanami.
Rodzice nie uznawali spokojnej rozmowy, każda, nawet najmniejsza próba cywilizowanej dyskusji kończyła się na groźbach typu, że zrobią nam piekło na ziemi. Po wszystkim opowiadała całej rodzinie jakie potwory ma za dzieci (oczywiście spadała na nas fala nienawiści z ich strony). Wyzwiska, krzyki nie miały końca. Kiedy raz wyznałam mojej mamie co czuję, jedyne co od niej dostałam to kolejna porcja krzyku, gróźb.
Raz próbowałam powiedzieć zaufanej mi osobie, co się dzieje. Kiedy moi rodzice się o tym dowiedzieli, było tylko gorzej. Dali mi ostro do zrozumienia, że to co się dzieje ma zostać tajemnicą i NIKT nie może się o tym dowiedzieć. Oczywiście, przed znajomymi mam być idealną córeczką, a mama idealną rodzicielką. W sumie to nie wiem po co to tu piszę, może chcę to wreszcie z siebie wyrzucić? Dzięki moim rodzicom jestem zamknięta w sobie, boję się ludzi i nie panuję nad nerwami.
Mówią, że przemoc psychiczna boli bardziej niż przemoc fizyczna i czasem mam wrażenie, że mają rację.
Hej. Założyłam tu konto, tylko po to, żeby napisać ten komentarz. Mam bardzo podobną sytuację - na zewnątrz idealna rodzinka, jak rodzice nie mogliby być dumni z mądrej, kulturalnej, dobrej, wykształconej córki? A w środku piekło - nieustanne znęcanie się nade mną psychiczne, ciągłe udowadnianie mi jak bezużyteczna i bezwartościowa jestem, a jedyną formą kontaktu matki ze mną jak krzyk, awantura, wyzwiska i szantaże.
Rozumiem Cie więc doskonale i chce Ci powiedzieć tylko, że nie jesteś sama. Znajdź jakieś hobby, które pozwoli Ci uciekać od sytuacji w domu - może być to cokolwiek - pisanie opowiadań, rysunek, ćwiczenia fizyczne. Coś co pozwoli Ci "wyłączyć myślenie" i odciąć się od sytuacji w domu. W miarę możliwości staraj się jak najszybciej usamodzielnić. Szczere powodzenia, jestem z Tobą.
Troszkę jak w piosence Melanie Martinez "Dollhouse".
@superiorvenacava Picture, Picture, Smile for the picture :D
Dokładnie 30 lat temu rozstrzygnęła się podobna historia w Rzeszowie. Wydarzenie dotyczyło córki mojego kuzyna. Jest moją rówieśniczką więc gdy się spotykaliśmy mieliśmy o czym rozmawiać. Z pozoru była wesołą dziewczyną, z którą można było się pośmiać i pobawić ale wiedziałem też, że jej ojciec to "lekki" psychopata. Sylwia (imienia nie zmieniam) jak się okazało żyła pod ciągłą presją rodziców i wszystko z zewnątrz wyglądało "dobrze" aż do osiągnięcia przez nią pełnoletności. W chwili otrzymania dowodu wyszła z domu i zamieszkała z dużo starszym facetem. Rodzice mogli jej co najwyżej posłać całusa na odległość. Szkoda tylko, że przy tej okazji zerwała wszystkie kontakty.
Bo mają.fizyczny ból z czasem mija,a poranioną duszę trudniej wygoić.
Przemoc fizyczna zadaje również rany w psychice.
jestem zdania, że zadna z nich nie jest gorsza/mniej dotkliwa. Obie są okropne i nie powinny mieć miejsca i obie mogą z człowieka zrobić wraka.
Skarbie, nawet nie wiesz jak ci współczuję... Powinnaś zadbać o siebie, pójść do psychologa, poszukać jakiejś pomocy... To, że oni mają problemy emocjonalne wcale nie powinno oznaczać, że ty też musisz je mieć. Takie rozmowy naprawdę dużo dają, wierz mi. Trzymaj się jakoś💜
Mam bardzo podobną sytuację. Z tą różnicą, że jeszcze mój ojciec raz na jakiś czas ma przebłysk, że to o się dzieje w domu jest złe, ale nic z tym nie robi, nie potrafi postąpić wbrew mojej matce. Wieloletnie niecenzuralne wyzywanie z jej strony doprowadziło mnie do utraty poczucia wartości, beznadziejnych stanów, niechęci do interakcji z rówieśnikami. We wrześniu 2016 wybłagałam ojca o terapię indywidualną, która została w styczniu podparta lekami. Matka o niczym nie wiedziała aż do kwietnia, kiedy to lekarz zalecił nauczanie indywidualne, bo byłam zbyt obciążona zarówno przez środowisko szkolne jak i domowe. Nauczanie indywidualne było naprawdę okej opcją, nawet czułam się lepiej, ale ze względu na zmiany w systemie edukacji musiałam wrócić do normalnego cyklu. I wszystko się pogłębiło. Matka mówi wprost, że skoro biorę psychotropy, to jestem psycholem. Mówi ojcu, że się tnę, żebym nie musiała pomagać w domu. A to tylko wierzchołek góry lodowej. I tu nie pomoże żadne "nie przejmuj się tym co mówi", przejmowanie się takimi rzeczami po prostu często przychodzi w pakiecie z zaburzeniami lękowymi. Oczywiście na zewnątrz jesteśmy rodzinką idealną - ojciec prawnik, matka nauczycielka, obie córki w bardzo dobrych liceach. Kiedy drzwi się zamykają, zaczyna się ten cały cyrk. Zdecydowanie zgadzam się, że przemoc psychiczna może być gorsza - osobiście zostałam uderzona może ze trzy razy, a i tak uznaję to za mniej bolesne niż codzienne wyzywanie mnie od głupich cip od dziesiątego roku życia. Nikt nigdy nie powiedział, że mnie kocha, że jest ze mnie dumny, nie przytulał mnie. Na terapiach zazwyczaj już milczę, chcę je skończyć jestem tym wszystkim tak zmęczona. Po prostu czuję się samotna pośród tłumu i to jest beznadziejne. Przepraszam za tak długie wynurzenia, chyba też potrzebowałam to z siebie wyrzucić.
Mogłaś zgłosić to odpowiednim służbom. Jeżeli życie z rodzicami było takim koszmarem to trafienie do ośrodka-opiekuńczo wychowawczego byłoby dla Ciebie zbawieniem
PSY CHO LOG :>
AU TOR NIE PRO SIŁ O RA DY.