#NjqSQ

Jestem nałogowym palaczem. Skala mojego problemu nie jest jakaś ogromna (palę od pół do paczki dziennie), ale przeszkadza mojemu mężowi, choć on sam też pali. Napiszę dla jasności, że z mężem nie planujemy dzieci w ciągu najbliższych 5 lat.

Kłótnie o moje papierosy sięgają już takiego kuriozum, że potrafimy się o nie kłócić przez 2-3 dni z rzędu. Mąż nalega, abym rzuciła, a ja pomimo gum, tabletek czy zamienników nie potrafię. Mam wrażenie, że to dla mnie po prostu rzecz niemożliwa. Głód nikotynowy jest tak silny, że trzęsą mi się ręce, serce kołacze i nie mogę zebrać myśli. I nawet jak wytrzymam pół dnia bez fajek, to i tak prędzej czy później polecę po kolejną paczkę. Wiem, że będę musiała rzucić prędzej czy później, choć wolałabym później. I pewnie to zrobię, gdy stanę przed wyborem ciąża lub fajki, ale na razie nie mam takiej motywacji. Problemem jednak jest mój mąż, który kompletnie tego nie rozumie. Sam pali, mniej niż ja, to prawda, ale nadal kopci. Mnie zmusza szantażem psychicznym do rzucenia („nie rzucisz, bo mnie nie kochasz”), a im bardziej stara się mi zrobić wodę z mózgu, tym chętniej po te fajki sięgam. Sama nie wiem czemu, chyba wrodzona złośliwość mi się załącza.

Chciałabym jednak potwierdzenia od kogoś z Was, że da się wyjść z tego nałogu. Nie znam w sumie nikogo w moim otoczeniu, kto rzuciłby papierosy. Nikt też nie umarł na raka z tego powodu, a odkąd pamiętam cała rodzina paliła. Czy może wy zastosowaliście jakieś metody, by rzucić? Nie szukam rozwiązania idealnego, bo wiem, że takie nie istnieje, ale może jest coś, o czym nie wiem, a warto by było to wykorzystać.
nevada36 Odpowiedz

Kasy wam nie szkoda, o zdrowiu nie wspominając?

Caldas

Znam osoby, które przepalają 1/3 pensji i nie chcą rzucić - nałóg silniejszy.

CarolinaReaper Odpowiedz

Jak jest taki mądry, to niech najpierw sam rzuci, to raz. Dwa, po co się z Tobą żenił skoro to, że palisz, jest takim strasznym problemem?

bazienka

no wlasnie najwieksza hipokryzja- sam pali, ale palaca kobieta to juz zle
(nie zeby cos, w zyciu nie zapalilam papierosa i facet tez musi byc niepalacy, ale ta hipokryzja mnie wkurza)

CarolinaReaper

@bazienka dokładnie, najpierw niech koleś wymaga od siebie zanim zacznie wymagać od innych.

Lyssa Odpowiedz

wyjść się da - jednak dla takiej mendy jak twój mąż - ne warto. Raczej go w dupe kopnac, skoro hipokryzją aż ocieka. Nawet jesli palenie bys dla niego rzucila, to znajdzie sobie coś nowego, żeby sie nad toba znecac

Tylkopoco Odpowiedz

Wszelkie uzależnienia można zakończyć, ale trzeba chcieć. Ty nie chcesz, sama mówisz, że lubisz palić: "Wiem, że będę musiała rzucić prędzej czy później choć wolałabym później".

Bądźcie ze sobą szczerzy. Powiedz sobie wprost, że lubisz palić, ale znajdź jakiś mocny argument, który Ciebie przekona: zdrowie, kasa, wygląd, zapach, cokolwiek. Jakbyś zdecydowała się rzucić, to pogadaj z lekarzem jak sobie radzić z głodem nikotynowym. Są w niektórych miastach poradnie leczenia uzależnienia nikotynowego, też można spróbować.

I weź pod uwagę, że mąż pewnie nigdy nie rzuci, bo to nie on będzie w ciąży. Gdyby chciał to by zaproponował wspólne rzucanie teraz. Już szantaze emocjonalne wogóle pomijam, bo są żałosne i wogóle nie wiem jak można z kimś takim myśleć o dzieciach...

Marynowanegrzybki Odpowiedz

Rzuciłam na początku ciąży. Było bardzo ciężko ale udało mi się bez żadnych zamienników ani gum. Poprostu silna wola i motywacja. Paliłam 10 lat i równie dużo jak ty. Nawet w nocy wstawałam żeby zapalić. W tym roku minęło 17 lat jak nie palę. Tak że da się. A mój mąż rzucił rok po mnie, też bez wspomagaczy...on palił 20 lat. Moja mama paliła 40 i też rzuciła z dnia na dzień

JoseLuisDiez Odpowiedz

Rak płuc lubi to.

JoseLuisDiez

I rak krtani też

Iguannna

Zapraszam na studia medyczne. Palenie papierosów zapobiega niektórym chorobom.

Dragomir

Nie zapobiega tylko najwyżej może zmniejszać ryzyko. Ale zwiększa ryzyko większej ilości chorób i to z sposób bezdyskusyjny. Nie mądrz się tam więc tylko wywietrz kibel bo yebie petami.

rocanon Odpowiedz

Wszystko kwestia motywacji - wy jej nie macie.

Frog Odpowiedz

Moja mama rzuciła palenie z dnia na dzień, po czterdziestu latach nałogu, gdy lekarz powiedział jej, że paląc, pożyje max kilka miesięcy i się udusi (pozatykane kanaliki oskrzeli), a bez papierosów może pożyć w spokoju kilka lat. Żyła jeszcze 16 lat, zaś ponikotynowe osady z płuc wypluwała przez wiele tygodni.

Mój ojciec palił przez całe życie ( z dwoma przerwami na operacyjne pobyty w szpitalu) - w sumie 55 lat nałogu, średnio paczka dziennie. Zmarł na raka płuc. Nie życzę nikomu nawet tysięcznej części jego cierpień z tym związanych.

Ja nie palę - ale wdychanie rodzicielskiego dymu spowodowało tak znaczne i dalekosiężne uszkodzenia zdrowia, że na moim przykładzie można napisać podręcznik "Nie rób tego swoim bliskim".

A Ty - nie rób tego sobie samej.

Solange Odpowiedz

Uważam, że lepiej na początku ograniczyć, a potem próbować rzucić. I nic na siłę. Motywacja też jest ważna. Ale dla mnie bezczelne jest zmuszać kogoś do rzucenia palenia, gdy samemu się pali. Już samo zmuszanie jest według mnie niedopuszczalne. Sama nie palę, mój partner wie, że nie lubię palenia, ale nigdy go nie spróbuję zmusić czy przekonać do rzucenia.

Totylkojanikt

Ograniczenie w niczym nie pomoże, trzeba się od razu definitywnie odciąć.

rosesbelair Odpowiedz

Jak on rzuci to ty rzucisz, krótka piłka.

Zobacz więcej komentarzy (32)
Dodaj anonimowe wyznanie