#NhYia
Osobiście nie jestem osobą praktykującą i dopóki nie narzuca mi swoich przekonań, nie przeszkadza mi to. W zwykłe, codziennie rozmowy wielokrotnie wplata słowa księdza z kazań. Zdarza się również, że poucza osoby wokół siebie, jak powinno wyglądać życie prawdziwego katolika, a co za tym idzie - każdej osoby, która ją otacza. Do dnia wczorajszego naprawdę szanowałam jej zapatrzenie w wiarę, natomiast jej morały traktowałam z przymrużeniem oka. Dlaczego akurat do dnia wczorajszego?
Otóż okazało się, że ciocia wyjechała (szczerze mówiąc nawet nie wiedziałam o tym, mam z nią sporadyczny kontakt) - ktoś pomyśli, co w tym złego? A to, że ciocia miała psa. Psem w trakcie jej nieobecności opiekowała się sąsiadka, tj. przychodziła do domu, dawała mu jedzenie, wodę, wyprowadzała na spacery. Nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie to, że ciocia wyjechała MIESIĄC TEMU!!! Takie sytuacje zdarzały się częściej. Wiedziałam o jeszcze jednym takim wyjeździe, interweniowałam, chciałam, żeby oddała psa komuś, kto mógłby się nim zająć na co dzień, ale nie zgodziła się.
Wczoraj dowiedziałam się od rodziców, że podczas jej nieobecności pies zdechł. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że to nie była kwestia niedbałości, a pies nie odszedł w męczarniach w domu, w smutku myśląc, że został opuszczony.
Brak słów. Brak słów na osoby, które uważają się za święte, a nie mają empatii do żywych stworzeń. Żałuję, że nie postawiłam na swoim. Bardzo.
"Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili"
Myślisz, że ciotkę to obchodzi? Ona wierzy w księdza, nie w Boga.
Słowa Pana Jezusa, ale to chyba było skierowane dla dzieci i można też to zinterpretować, że też do zwierzaków.
Vstorm
''Bracia mniejsi'' to są zwierzęta. Jest tez Zakon Braci Mniejszych, czyli franciszkanie. Nikt by nie nazwał w ten sposób dzieci.
Chyba ktoś tu nie zrozumiał pisma świetego, Jezus mówiąc te słowa miał na myśli margines społeczny, czyli żebraków, bezdomnych itp., a nie zwierzęta. Krytukując fanatyzm, niejako sam pod niego podchodzisz przeinaczając i manipulując słowami Jezusa, aczkolwiek, jeśli uważasz, że taka, a nie inna interpretacja pisma jest właściwa, to nie będę się złym kłócił.
Napisałem słowo klucz: "chyba"
A i tak zostałem zminusowany.
@Skelliges
To, co tu napisałeś, dawno mnie tak nie zaskoczyło xd w chrześcijaństwie nie ma ludzi, których nazywasz "marginesem". Wszyscy jesteśmy równi, po prostu. Bracia mniejsi to zwierzęta ;)
Bracia najmniejsi to ludzie ubodzy lub cierpiący. Polecam zapoznać się z kontekstem tej wypowiedzi a nie jej nadinterpretacji z jakichkolwiek pobudek.
@Skelliges i @Luzaq są bliżsi prawdy, bo Jezus się nigdy za bardzo zwierzętami nie zajmował, ani nie przejmował. Dla niego to było Boże stworzenie, które jednak było poddane człowiekowi i nie miało być traktowane na równi z nim (jakby pewnie niektórzy chcieli). Oczywiście to nie dawało przyzwolenia do zadawania cierpienia zwierzętom (i to było karane), jednak nie miały one tej samej pozycji co ten, który został stworzony "na podobieństwo Boga".
Co do cytatu, to myślę, że mówiąc o "najmniejszych braciach" Jezus odwoływał się również do tych spośród chrześcijan, którzy byli skromni, mało aktywni i niewidoczni dla ogółu. To tak jakby drugi biegun od apostołów i uczniów, którzy byli poważani i sławni w Kościele.
@dzikiedzio
W oczach Boga wszyscy są równi, ale w oczach ludzi już nie. Jezus kierował swoje słowa przede wszystkim do ludzi, którzy jeszcze nawróceni NIE byli, więc musiał posługiwać się ich słownikiem i podziałem na "lepszych" i "gorszych", żeby mogli go lepiej zrozumieć. Poza tym, nawet w Kościele niektórzy ludzie nadal mogli myśleć po swojemu i źle traktować tych, których uważali za mniej godnych od siebie.
Biblie można interpretować na wiele sposobów. Może mówił o zwierzętach, żebrakach, dzieciach, a może o wszystkim na raz. Wszystkie odpowiedzi są dobre na to.
Chyba świat ci runie jak się o tym dowiesz, ale człowiek to też zwierzę. Tak samo jak pies, kot, świnia czy krowa. Zwykły ssak, a nie półbóg.
Moi rodzice są mocno wierzący, nie narzucają nikomu swojej wiary, starają się po prostu być jak najlepszymi ludźmi. Mój tata tez często przytacza jakieś fragmienty z PŚ, ale bie widzę w tym nic złego. Według mnie tacy ludzie to prawdziwi wierzący a nie jacyś fanatycy którzy psują innym myślenie.
Też tak myślę. Wiara wpływa na całe nasze życie.
Zresztą biblia nie jest głupią książką i ogólnie zawiera jakieś tam uniwersalne prawdy i mądrości. Mimo że mój stosunek do wiary jest obojętny (ani nie jest tak, że nie wierzę, ani, że wierzę - po prostu dupy sobie tym nie zawracam), to gdyby moja znajomość treści była lepsza, to pewnie sama bym zarzuciła czasami jakimś fragmentem stamtąd.
Nie mam ani współczucia, ani lotosci dla ludzi, którzy nie szanują zwierząt. Jestem niezwykle wyczulona na ból, strach i przerażenie zwierzęcia. A już najbardziej mnie wkurza, gdy osoba mówiąca, że nosi w sercu boga, zwyczajnie zaniedbuje zwierzęta twierdząc, że nie mają ani uczuć ani duszy... W moim mniemaniu, właśnie takie osoby powinny empatycznie podchodzic do istot, które są od czlowieka zależne.
nie lubie psow, ale ciotke zamknelabym w pokoju bez jedzenia i dostepu do toalety na miesiac
To jak moja świętojebliwa siostra. Przyjechała w odwiedziny i zobaczyła w moim pokoju kocięta urodzone w nocy przez przybłąkaną kocicę. 6 ślepych klusków. Wielce oburzona zapytała czy nie mogliśmy "tego" ZUTYLIZOWAĆ. Później się kuźwa spieszyła do kościółka. Przez takie osoby odrzuciło mnie od Kościoła.
Teraz rysuj jej pentagramy w mieszkaniu i rób tak żeby myślała że mieszkanie jest nawiedzone.
Zwierzęta nie mają duszy? Człowiek też zwierze ;) więc piesek może być agresywnym duchem.
Temu nie ufam świętojebliwym. To takie przysłowiowe wilki w owczej skórze
Wg tej religii zwierzęta nie mają duszy i są czymś gorszym. Zresztą kobiety też. Zawsze mnie dziwią takie pasjonatki, bo to by oznaczało, że albo mają się za podludzi, albo nigdy nawet nie poczytały tego, w co wierzą.
Ksiądz z filmu pokot mi się przypomniał.
Po co wyciągasz takie wnioski? Przecież psem opiekowała się sąsiadka, a ciotka wracała do domu.
Napisałaś, że wiesz tylko o dwóch wyjazdach, a pies nie musiał umrzeć z tęsknoty. To prawie niemożliwe.
Świetne mi zajmowanie... Dziecko też byś tak zostawił? Pies to takie dziecko, tylko na ma 4 łapki i ogon. Nie wyobrażam sobie czegoś takiego. Mój pies został z moimi rodzicami (przecież nie będę ciągać 12 letniego psa po stancjach) i za każdym razem jak przyjeżdżam to nie może uwierzyć, że wróciłam. Nawet na moment mnie nie opuszcza. Nie wmawiaj ludziom, że zwierzęta nie tęsknią bo jest zupełnie inaczej.
Mój kot zdziera gardło, zażera tęsknotę i śpi pod drzwiami zawsze jak wyjeżdżam. Zwierzęta mają uczucia i tęsknią.
Pies został sam. Dwa, trzy razy dziennie wpadała do niego sąsiadka. Jego właścicielka olała go na kilka, tygodni. Po pierwsze - pies ma potrzeby socjalne. Serio. Tak jak człowiek, potrzebuje spędzić z kimś trochę czasu, pobawić się, posłuchać jak ktoś do niego gada. Potrzebuje, żeby ktoś okazal mu czułość, uwagę i zainteresowanie. Nie sposób tego zrobić w ciągu trzech wizyt w ciągu dnia. Ten pies się po prostu desperacko nudził. Spróbuj sobie wyobrazić trzylatka zamkniętego na kilka tygodni w mieszkaniu. Tak mniej więcej czuł się ten pies.
Po drugie, dla psa właściciel to jest centrum świata. Dla psa słońce wschodzi i zachodzi, bo tak sobie zażyczył jego właściciel. Właścicielka tego psa, swoje zwierzę olała. Ona wyjechała, a pies stracił centrum swojego wszechświata. To najzwyklejsze świństwo.
Po trzecie - obca kobieta, która zna psa z trzech spacerów na sik, dziennie, nie jest w stanie zauważyć, że z psem jest coś nie tak. Ten pies nie musiał zdechnąć z rozpaczy. Mógł umrzeć z powodu choroby, której nikt nie zauważył, pozbawiony towarzystwa, znudzony i najzwyczajniej w świecie porzucony. Jestem pewną, że osoba tak gorliwie wyznająca religię miłości, jak ciotka Autorki, powinna znaleźć w sobie więcej empatii i zwykłej obowiązkowości.
W sumie macie rację. Ja bym tak nei zrobił.