#NfQoo
Przemoc stosowali moi rodzice, zazwyczaj bili, a potem ubliżali. Jak byłam nastolatką nie wiedziałam, czemu tak źle jest mi w towarzystwie mamy. Była narycstką, ale skąd mogłam to wiedzieć? Obwinianie, oczernianie wśród znajomych, ograniczanie kontaktów, czytanie pamiętników, ośmieszanie, mszczenie się, a nawet głodzenie. I te wieczne awantury... Odeszłam szybko z domu, aby wpaść w sidła męża - byłam tak zaatakowana miłością i tak zakompleksiona, że uwierzyłam, że to mój wybawca, choć był stary, brzydki, nie miał pracy... Cóż, miłość. Gdy zaczął się nade mną pastwić, odkryłam, że trawi go nieleczona od dawna choroba psychiczna. Z obawy o swoje zdrowie psychiczne, fizyczne i życie uciekłam.
Ledwie złapałam oddech, wpakowałam się w związek z narcyzem ukrytym. Udawał ofiarę losu, niby potrzebował mnie, a ja tak go rozumiałam... Do tego młody, przystojny, silny, dziwiłam się, jakim cudem nikogo nie ma.
Jest taka przemoc, która nazywa się dziedzictwo. Piętno. Skaza. Nosisz ją w sobie, aż pewnego dnia odkrywasz, że nie kochasz siebie i zaczynasz o siebie walczyć.
Mój mąż znęca się nade mną i wykorzystuje mnie. Kiedy śpię obok niego, brzydzę się jego zapachu. Robię wszystko, by był spokojny, choć kilka razy w tygodniu i tak mnie wyzywa. Przez niego w ubiegłym roku trzykrotnie trafiłam na SOR. Boję się go. Nie mam domu, nie mam też już pracy, bo depresja mnie jej pozbawiła. Lekarz mówi, że wyniki sugerują nowotwór i chce mnie położyć do szpitala, mąż śmieje się, że nie powinnam już brać suplementów, bo chemia je ze mnie i tak wypłucze. Powiedział, że mój stan go bawi.
Ogólnie takich historii jak moja jest wiele. Ofiara broni sprawcy, bo nie ma się gdzie podziać. Sprawca wie, że ofiara nie ucieknie, a jak ucieknie, to wróci...
Ale nie wie jednego...
Że my, te niby ofiary, mamy siłę, godność, inteligencję, marzenia i determinację, by żyć....I że w psychologii są narzędzia, dzięki którym wiemy jak się ocalić.
I tu najbardziej anonimowa część:
Założyłam mu już dwie niebieskie karty. Zgromadziłam dziesiątki nagrań, zdjęć, dokumentów, obdukcję, a lekarz, który leczy mnie teraz z powodu przemocy i depresji, wydał opinię kilka lat wstecz na temat mojego męża. No tak się złożyło... Prócz tego uzbierałam sporą sumkę, mogę spokojnie przeżyć rok bez troski, bez jego wsparcia, do tego założyłam firmę i jak tylko ją rozwinę, odejdę. Odejdę nie uciekając, bez dramatu, rozwiodę się, podzielę majątek, zanim zacznę mieć zyski. Będę żyła z uśmiechem patrząc, jak on upada.
Nie jestem zła. Zaufałam komuś, a ten ktoś szukał osoby, nad którą w swoim mniemaniu ma przewagę, którą chciał od siebie uzależnić. Żyję dla dnia, gdy zobaczę jego klęskę.
Przestaję wierzyć w takie historie.
(Glownie) kobiety opisuja jak to zle im jest z mezem, ktory bije je i czesto dzieci, oczekuja pomocy, ale przeciez nie zadzwonia same na policje, ani nie odejda. Placza jak to jest im zle, bo one zaufaly a on to wykorzystal. Schemat sie powtarza.
Osoba, ktora faktycznie jest ofiara przemocy nie bedzie opisywala swoich historyjek w internecie.
W tym wyznaniu najpierw piszesz jak to sie boisz meza, masz depresje i nie masz pracy, ani niczego ogolnie. Potem piszesz o jakims dziedzictwie i skazie i o tym, ze masz sile i determinacje. I w tym calym dramacie, ty chodzilas do lekarza, zalozylas firme i zgromadzilas srodki do przezycia roku bez meza.
I to zakonczenie, ze "nie jestem zla"...
Naprawde, przemoc domowa to nie jest temat do zartow. Tworzenie historyjek i opowiadan na ten temat jest okrutne. Ofiara przemocy nie bedzie opisywala, uzywajac pieknych metofor czy porownan, swojego kata.
Te historie nie dotyczą autorki, lecz kobiet, które były/są w takich związkach. Taki zabieg stylistyczny. Autorki dotyczy końcówka. Przynajmniej tak to rozumiem
Zgadzam się ze wszystkim, oprócz tego, że ofiara nie będzie opisywała kata metaforami, porównaniami. Nie wiem czy tak jest u wszystkich, ale mi np. łatwiej było opisać wszystko jakimiś dziwnymi właśnie opisami, bo nie było w tym moich emocji = płaczu.
ja wierze
mam patomagnes w tylku, pryzciagam typow, ktorzy mnie w jakis sposob kryzwdzili. nie psychicznie, bo oddalabym i odeszla, ale w bardziej wyrafinowany sposob, zdrada, upokaranie, wpedzanie w poczucie winy, obsesyjna zazdrosc itp.
teraz czekam na terapie i mam wspomniana liste, od jakiegos czasu jestem sama tylko dlatego, z eodrzucam kolejnych kandydatow, bo widze bardzo szybko, z ecos z nimi nie tak i w to nie brne
tylko ja mam wiedze o tym zjawisku, inni pakuja sie w to instynktownie
czasem tez decyzja w glowie jest juz podjeta, tylko trzeba sie do tego jeszcze zebrac emocjonalnie, bo logika swoje, toksyczne przywiazanie swoje
@raz23babajagapatrzy
Wreszcie ktoś na to zwrócił uwagę
@bazienka
Piszesz w kółko o tym patomagnesie. Do znudzenia, co trzeci czy czwarty komentarz "mam patomagnes i przyciągam samych dupków". A może Ty po prostu jesteś tak ślepa, że nie widzisz z kim się wiążesz i nie dostrzegasz sygnałów alarmowych (słabo bo z tego co kojarzę jesteś podobno psychologiem i to w pudle). Albo nikt normalny nie chce z tobą być z jakiegoś powodu i z powrotem do punktu pierwszego. Jest jeszcze trzecia możliwość, że umawiasz się ze swoimi podopiecznymi po wyjściu albo nawet nie. Serio nie chcę Ci dopierdalać, lubię na swój sposób twoje niektóre komentarze przykro mi, że trafiłaś na złego typa, ja sam ponad 2 lata byłem z fałszywą zdzirą ale ze wszystkiego można wyciągnąć jakieś nauki i spotkać kogoś fajnego.
Przestań ględzić o tym patomagnesie i zastanów się co robisz nie tak. Dużo szczęścia Ci życzę i pozdrawiam
Dlaczego nie odejdziesz od razu? Każdy dzień w taki związku to męka.
bo ofiary przemocy domowej często kochają swoich katów w dokładnie taki sam sposób, jak dzieci przemocowych rodziców kochają ich - pomimo bólu i strachu. każda przemoc, której doświadczają, oprócz poczucia krzywdy wywołuje podejrzenia: "a może to moja wina? może on naprawdę mnie kocha, tylko ja faktycznie zachowuję się tak źle, że zasługuję na karę?". natomiast każdy miły gest, komplement, zapewnienie o miłości, każdy dzień bez kłótni - anulują całe poczucie krzywdy i przywracają nadzieję na to, że będzie dobrze, że warto puścić całą "niefortunną" przeszłość i w niepamięć i spróbować na nowo.
nie dosc, ze kochaja, to jeszcze winia siebie i boja sie odrzucenia
Moze ja przejasnie...podobnie jak autorka bylam... Jestem... Ofiara przemocy domoweu... Jestem bo. Choć od 10 lat nie jestem w zwiazku z ojcem mojego dziecka to dalej to wszystko we mnie siedzi.
Nie jest latwo uciec... Odejsc? Wiesz dlaczego bo po czasie wierzysz w to ze jestes do niczego, ze nic nie potrafisz ze do niczego sie nie nadajesz.... Ze w sumie najwiekszym szczesciem jest to ze jakis jegomosc jest ze mna. "Bo jestem beznadziejna i nikt inny nie spojrzy. A przeciez jestem tak glupia ze sama sobie nie dam rady" w zyciu nie zapomnę tych wszystkich slow które mowil mi byly miedzy innymi "bez dziecka cie nikt debilko nie chciał a teraz co?! Jak odejdziesz to zdechniecie obie gdziez w rowie"
Ja to wszystko wiem i rozumiem. Dziwi mnie tylko to, że kobieta, która już zna swoją wartość i ma w sobie gotowość z jakiegoś powodu odwleka ten moment.
Polecam dać sobie spokój z związkami dopóki nie ustabilizujesz siebie. Będąc niestabilna będziesz cały czas powtarzać schemat i narzekać
dokladnie, najpierw terapia schematow, potem zwiazek
bo inaczej znowu przyciagniesz jakiegos gnoja
Jeśli nie macie intercyzy to przy rozwodzie będziesz musiała oddać mu pół firmy. Lepiej rozwieść się teraz, póki nie jest dużo warta
no to ucieknij od niego tak jak od poprzednich
i tak, to sie nazywa schemat, realizujesz schemat z dziecinstwa
przyciagasz ludzi, ktorzy sprawwiaja, ze czujesz sie tak, jak sama o sobie myslisz
PSYCHOTERAPIA, polecam, pomaga
i zrobienie sobie listy, co chcesz od facete, zbey jaki byl, a jaki absolutnie nie. i z ta lista w lapce oceniasz kandydatow, przy wystapieniu ktoregos z czynnikow na nie odchodzisz, jak bardzo ( toksycznie) bys nie kochala
polecam ksiazke Dorosle Dziewczynki z rodzin Dysfunkcyjnych
jak dobrze że mogę posłuchać twojego narzekania.
Jeśli pragniesz tylko zemsty, to znaczy że jesteś nadal uzależniona od niego. Zajmij się SOBĄ a od niego odetnij. Po prostu. Nienawidząc go tworzysz z nim więź emocjonalną.
Polecam kanał na YT: wilczycą być. Kobieta opowiada jak wyszła z takiego bagna i tłumaczy jak to działa.